Spojrzałem na dziewczynę.
- Cóż... Z tym fortepianem to jest tak, że umiem na nim grać i wychodzi mi to chyba całkiem nieźle. I chciałbym ci zaproponować wysłuchanie jednego utworu...
- Nie widzę przeszkód - powiedziała dziewczyna z uśmiechem. - Zatem chodźmy
- To dobrze. Akurat kilka dni temu znalazłem salę z fortepianem.
Wziąłem dziewczynę za rękę i poprowadziłem ją. Po kilku minutach doszliśmy do obitych skórą drzwi. Nacisnąłem metalową klamkę i je popchnąłem. W sali było pusto i cicho jak makiem zasiał. Nasze kroki na kamiennej podłodze dudniły. Gdy weszła Mikasa zamknąłem drzwi po czym podszedłem do fortepianu. Zdjąłem materiał okrywający czarny instrument i podniosłem klapę odsłaniając białe i czarne klawisze. Usiadłem na krześle. Spojrzałem na Mikasę - stała pod ścianą i uśmiechała się zachęcająco.
Wziąłem oddech i zamknąłem oczy. Po chwili ułożyłem palce na klawiszach i zacząłem grać.
http://www.youtube.com/watch?v=sUn7HqP1BW8
Był to jeden z moich ulubionych utworów i jaki wychodził mi chyba najlepiej.
Gdy skończyłem Mikasa podeszła do mnie.
<Mikasa? U mnie też jakoś krucho TT^TT>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz