Po wyjściu z gabinetu udałem się do dziewczęcego akademiku. Niemal bez problemu trafiłem do pokoju Mikasy. Gdy do niego wszedłem wziąłem białą bluzkę i wyszedłem z pomieszczenia. Gdy wracałem wpadłem na Soul'a
- Cześć! - powiedziałem.
- Hej - odparł. - Co tu robisz?
- Niosę bluzke dla Mikasy. Została ranna no i tamta straciła chyba swą przydatność.
Soul skinął głową na znak, że zrozumiał.
Po chwili krótkiej pogawędki poszedłem do gabinetu. Mikasa była już opatrzona. Podałem dziewczynie bluzkę, a ona ubrała ją.
- Szybko zdrowiej - powiedziałem w pewnej chwili. Dziewczyna dziwnie na mnie spojrzała. Ja uśmiechnąłem się. - Czeka nas pierwsza misja to po pierwsze. A po drugie; chciałbym ci coś pokazać.
- Co takiego? - spytała z zainteresowaniem dziewczyna.
- Nie wiem czy lubisz dźwięki fortepianu, ale ja tak. Od małego uczyłem się na nim grać. Chciałbym ci coś pokazać, ale w tajemnicy. Rzadko o tym mówię.
- Dobrze... - odparła dziewczyna.
Pocałowałem ją.
- A gdy wyzdrowiejesz to będzie wiosna. Będzie ciepło i spokojnie. Przynajmniej mam taką nadzieję.
<Mikasa? Wybacz... Straciłem wenę.... ;_;>
31 stycznia 2014
Od Yuuko CD Soul'a
Zasnęłam . Kolejny raz widziałam mamę ... Tylko sęk w tym że nic nie mówiła . Przez cały sen tylko patrzyła się na mnie bezinteresownie . Chodziłam w tą i tamtą stronę nie wiedząc co ze sobą zrobić . Dlaczego te sny muszą być tak realistyczne ? Jakbym była w 2 świecie . Nagle mama zaczęła odchodzić .
- Ej zaraz ! Gdzie idziesz ?
Nie odpowiedziała tylko zniknęła w ciemności jakiegoś dziwnego lasu . Postanowiłam iść i ją poszukać bo nic innego nie miałam do roboty ... W lesie nie było praktycznie żadnej żywej duszy , no ale w końcu musiałam odnaleźć te ... brrr... pająki . Szkoda że te pająki nie były rozmiarów normalnych tylko liczyły sobie chyba całe 10 metrów .
- Yuuko spokojnie , omiń je .. Nie zauważą cię . - mruknęłam bardzo cicho do siebie .
Szłam po cichu przed siebie , niestety ten durny los musiał zdecydować inaczej i nadepnęłam na gałąź która zrobiła zadziwiająco głośny trzask . Potwory popatrzyły się na mnie a ja stałam jak ten słup .
- D..Dobre pajączki ...
Ruszyły na mnie a ja zaczęłam uciekać . Schowałam się w jakiejś pobliskiej jaskini gdzie zauważyłam dziwne napisy " To twój koniec " , " Już po tobie , nie musisz uciekać " .. Przeraziły mnie trochę .. Te stwory chyba sobie poszły , wyszłam . No oczywiście , jak ja mogłam nie zauważyć pająka za mną ? Genialna ja ..
Obudziłam się , nikogo nie było . Próbowałam wstać , udało się . Powoli opuściłam gabinet Medusy i podążałam do pokoju Soul'a .. Otworzyłam drzwi bez pytania jak to ja zawsze i zobaczyłam jak Soul śpi.
< Soul , u mnie też już weny brak ;_; >
- Ej zaraz ! Gdzie idziesz ?
Nie odpowiedziała tylko zniknęła w ciemności jakiegoś dziwnego lasu . Postanowiłam iść i ją poszukać bo nic innego nie miałam do roboty ... W lesie nie było praktycznie żadnej żywej duszy , no ale w końcu musiałam odnaleźć te ... brrr... pająki . Szkoda że te pająki nie były rozmiarów normalnych tylko liczyły sobie chyba całe 10 metrów .
- Yuuko spokojnie , omiń je .. Nie zauważą cię . - mruknęłam bardzo cicho do siebie .
Szłam po cichu przed siebie , niestety ten durny los musiał zdecydować inaczej i nadepnęłam na gałąź która zrobiła zadziwiająco głośny trzask . Potwory popatrzyły się na mnie a ja stałam jak ten słup .
- D..Dobre pajączki ...
Ruszyły na mnie a ja zaczęłam uciekać . Schowałam się w jakiejś pobliskiej jaskini gdzie zauważyłam dziwne napisy " To twój koniec " , " Już po tobie , nie musisz uciekać " .. Przeraziły mnie trochę .. Te stwory chyba sobie poszły , wyszłam . No oczywiście , jak ja mogłam nie zauważyć pająka za mną ? Genialna ja ..
Obudziłam się , nikogo nie było . Próbowałam wstać , udało się . Powoli opuściłam gabinet Medusy i podążałam do pokoju Soul'a .. Otworzyłam drzwi bez pytania jak to ja zawsze i zobaczyłam jak Soul śpi.
< Soul , u mnie też już weny brak ;_; >
Od Soul'a CD Yuuko
Yuuko się obudziła. Miałem zmartwiona minę, widząc ją w takim stanie. A szczególnie sie bałem gdy nie było już pulsu. Naszczęście udało sie uratować dziewczynę, od rychłej śmierci. Widząc jak się budzi usmiech zagościł na mojej twarzy, i ucałowałem w czoło. Widząc ją, że żyje, odetchnołem z ulgą.
- Yuuko...nie rób mi tak więcej. - odparłem z zmarszczonymi brwiami. Lekko sie usmiechneła, i znów zasneła. Musiała byc wykończona tym wszytkim, a szczególnie jej organizm. Medusa wysyłała mnie do pokoju żebym sam odpoczoł. nie chciałem iść, ale wreszcie poszedłem za jej ciągłemu marudzeniu. Położyłem się do łóżka, myślałem że zasnę lecz nie potrafiłem. Ciągle myslałem o obecnej sytuacji z Yuuko. Lekko byłem też wkurzony, dlaczego mi nie powiedziała o tym? Co ona sobie mysli że pokona każdego za pomocą jej scyzoryka? No ale co ja mogę, mówiłem jej tyle razy a ona swoje. Zreszta jestem tylko bronią, głosu nie mam. Po tej myśli udało mi się zasnąć. Miałem same koszmary, związane z śmiercią każdego. Prócz koszmarów cały czas snił mi się ten mały czerwony demon. Nie wiedziałem co to jest ani co to oznacza.
<Yuuko? wena mówi papa >
- Yuuko...nie rób mi tak więcej. - odparłem z zmarszczonymi brwiami. Lekko sie usmiechneła, i znów zasneła. Musiała byc wykończona tym wszytkim, a szczególnie jej organizm. Medusa wysyłała mnie do pokoju żebym sam odpoczoł. nie chciałem iść, ale wreszcie poszedłem za jej ciągłemu marudzeniu. Położyłem się do łóżka, myślałem że zasnę lecz nie potrafiłem. Ciągle myslałem o obecnej sytuacji z Yuuko. Lekko byłem też wkurzony, dlaczego mi nie powiedziała o tym? Co ona sobie mysli że pokona każdego za pomocą jej scyzoryka? No ale co ja mogę, mówiłem jej tyle razy a ona swoje. Zreszta jestem tylko bronią, głosu nie mam. Po tej myśli udało mi się zasnąć. Miałem same koszmary, związane z śmiercią każdego. Prócz koszmarów cały czas snił mi się ten mały czerwony demon. Nie wiedziałem co to jest ani co to oznacza.
<Yuuko? wena mówi papa >
Od Midorii CD Toki'ego
Toki zawalił sprawę. Niepotrzebnie się wkurzał. To było głupie. Postanowiłam jakoś uratować sytuację i zanim cokolwiek powiedział, przemówiłam spokojnym, lecz stanowczym tonem.
- Posłuchaj. Wiem, że rozumiesz. Ale musisz zrozumieć też, że nie robimy nic złego. Zaufaj nam...
- A niby dlaczego miałbym wam ufać? - parsknął, po czym wstał od biurka i kierował się do wyjścia. Zareagowałam zastępując mu drogę i wyciągając miecz.
- Zaczekaj. Dla twojego dobra.
Starałam się, żeby ton mojego głosu brzmiał przekonująco, on jednak zawahał się przez chwilę.
- No dobrze - powiedział w końcu - pomogę wam, nic nie mówcie nie pytani - westchnął i zaczął nas prowadzić. Czułam się wśród tych marmurowych ścian i urzędników obco, choć starałam się nie okazywać tego po sobie. Wkrótce przed jakimiś drzwiami zostawił nas samych.
- To tutaj powinna być - szepnął Toki.
Otworzył drzwi, zobaczyliśmy bogato wyposażony pokój w którym nikogo nie było.
- Swoją drogą, mogłaś nie wyciągać miecza, to było zbyt ryzykowne - odezwał się już głośniej.
- A niby jak miałam go przekonać?! Przypominam, że odwaliłam całą robotę. Z resztą to nie ma sensu, skupmy się na szukaniu dowodów. - odpowiedziałam i weszłam w głąb pomieszczenia.
< Toki? >
Od Yuuko CD Soul'a
Ciemność , wszędzie . Aż od razu przypomniał mi się kawałek z Dziadów , brr nienawidzę tej książki . Zaraz zaraz gdzie ja jestem ? Obudziłam się czy nie ? Chwila , co tam jest .. Yyyy ... Mama ?! Mówiła w jakimś dziwnym języku ... I nagle popatrzyła się na mnie znacząco .
- Co ty do diabła zrobiłaś ..
Nic nie mówiłam tylko gapiłam się w nią jak wryta .
- Wiesz ile osób się o ciebie martwi ?
- Ma...
- Chodź ze mną - przerwała mi .
- Po co ?
- Zobaczysz czas teraźniejszy i przyszły bo przeszłość już widziałaś , prawda ?
- Tak .
Wzięła mnie za rękę i pociągnęła w jakąś otchłań . Zobaczyłam siebie i klęczącego przy mnie Soul'a , czy on płakał ?
- Yuuko .
Odwróciłam się w stronę mamy .
- Jesteście dla siebie stworzeni , nie psuj tego .. - uśmiechnęła się .
Teraz ja zaczęłam płakać . Podeszłam do Soul'a i złapałam go za ramię , ale jak sądziłam . Nic nie czuł . Zaraz zaraz jeżeli ja jestem tutaj a moje ciało tam to znaczy że ... O nie . Widziałam że pulsu nie mam dzięki tamtej maszynie ... Zaraz szybko weszła Medusa i zaczęła kopać mnie prądem .
- Mamo - popatrzyłam przerażona .
-Chodź .
Znów mnie pociągnęła i zobaczyłam cmentarz a koło niego znów siedzącego jakiegoś starego mężczyznę . Popatrzyłam się pytająco .
- To jest Soul , nigdy więcej cie nie opuścił i nie zastąpił kimś innym .
Popatrzyłam na nagrobek " Yuuko Kanoe " .
- Boże , nie .. - mruknęłam.
- Chcesz tak skończyć ?
- Nie .
- Więc nie pakuj się więcej w takie coś zrozumiałaś !
Wszystko zniknęło a ja usłyszałam tylko .
- Boże jest puls ! Ona żyje !
Powoli otwierałam oczy .. Pierw zawitało mnie okropna jasność a potem zmartwiona mina Soul'a ..
< Soul ^^ >
- Co ty do diabła zrobiłaś ..
Nic nie mówiłam tylko gapiłam się w nią jak wryta .
- Wiesz ile osób się o ciebie martwi ?
- Ma...
- Chodź ze mną - przerwała mi .
- Po co ?
- Zobaczysz czas teraźniejszy i przyszły bo przeszłość już widziałaś , prawda ?
- Tak .
Wzięła mnie za rękę i pociągnęła w jakąś otchłań . Zobaczyłam siebie i klęczącego przy mnie Soul'a , czy on płakał ?
- Yuuko .
Odwróciłam się w stronę mamy .
- Jesteście dla siebie stworzeni , nie psuj tego .. - uśmiechnęła się .
Teraz ja zaczęłam płakać . Podeszłam do Soul'a i złapałam go za ramię , ale jak sądziłam . Nic nie czuł . Zaraz zaraz jeżeli ja jestem tutaj a moje ciało tam to znaczy że ... O nie . Widziałam że pulsu nie mam dzięki tamtej maszynie ... Zaraz szybko weszła Medusa i zaczęła kopać mnie prądem .
- Mamo - popatrzyłam przerażona .
-Chodź .
Znów mnie pociągnęła i zobaczyłam cmentarz a koło niego znów siedzącego jakiegoś starego mężczyznę . Popatrzyłam się pytająco .
- To jest Soul , nigdy więcej cie nie opuścił i nie zastąpił kimś innym .
Popatrzyłam na nagrobek " Yuuko Kanoe " .
- Boże , nie .. - mruknęłam.
- Chcesz tak skończyć ?
- Nie .
- Więc nie pakuj się więcej w takie coś zrozumiałaś !
Wszystko zniknęło a ja usłyszałam tylko .
- Boże jest puls ! Ona żyje !
Powoli otwierałam oczy .. Pierw zawitało mnie okropna jasność a potem zmartwiona mina Soul'a ..
< Soul ^^ >
Od Toki'ego CD Midorii
- Gdzieś to mam - odburknołem. - Idziemy? czy coś Ci jeszcze nie pasi? - spojrzałem na nią z zapytaniem.
- Nie już nie. - odparła, i ruszyła za mną do wyjścia. Podeszliśmy pod limuzynę która stała na przeciw parlamentu. Wyjołem telefon i zadzwoniłem do mojego znajomego urzędnika. Po chwili ujrzałem go wychodzącego z budynku. Podszedł do nas i si przedstawił, nazywał się William. Kazał nam iść za sobą. Zaprowadził nas do jego biura gdzie pracował. Usiadł na swoim fotelu i spojrzał na nas.
- Więc co chcecie? - odparł, jakby wiedział co ma robić. Mi usiadła na przeciwko niego i objaśniła mu plan.
- Nie rozumiem... - odparł po chwili urzędnik. Podszedłem do niego wkurzony i uderzyłem pięścią o biurko. - Czego tu nie rozumiesz złamasie! - krzyknołem, spojrzał na mnie złowrogo i się szyderczo uśmiechnoł.
- Ty wiesz mój drogii Toki że jeśli cos mi zrobicie mogę spokojnie zawiadomić ochronę - odparł z szyderczym uśmieszkiem. - Ty szumowino... - odparłem wkurzony, Mi spojrzała na mnie porozumiewawczym wzrokiem bym sie uspokoił. Ale nie potrafiłem to wszytko mnie dobijało wręcz, i ja miałem być w tej sytuacji spokojny. Jeszcze przy tym tępym William'ie...Nerwy mi puszczały.
< Mi? >
- Nie już nie. - odparła, i ruszyła za mną do wyjścia. Podeszliśmy pod limuzynę która stała na przeciw parlamentu. Wyjołem telefon i zadzwoniłem do mojego znajomego urzędnika. Po chwili ujrzałem go wychodzącego z budynku. Podszedł do nas i si przedstawił, nazywał się William. Kazał nam iść za sobą. Zaprowadził nas do jego biura gdzie pracował. Usiadł na swoim fotelu i spojrzał na nas.
- Więc co chcecie? - odparł, jakby wiedział co ma robić. Mi usiadła na przeciwko niego i objaśniła mu plan.
- Nie rozumiem... - odparł po chwili urzędnik. Podszedłem do niego wkurzony i uderzyłem pięścią o biurko. - Czego tu nie rozumiesz złamasie! - krzyknołem, spojrzał na mnie złowrogo i się szyderczo uśmiechnoł.
- Ty wiesz mój drogii Toki że jeśli cos mi zrobicie mogę spokojnie zawiadomić ochronę - odparł z szyderczym uśmieszkiem. - Ty szumowino... - odparłem wkurzony, Mi spojrzała na mnie porozumiewawczym wzrokiem bym sie uspokoił. Ale nie potrafiłem to wszytko mnie dobijało wręcz, i ja miałem być w tej sytuacji spokojny. Jeszcze przy tym tępym William'ie...Nerwy mi puszczały.
< Mi? >
Od Soul'a CD Yuuko
Siedziałem w oknie, wpatrzony w ogród. Były już wyraźne oznaki nadchodzącej wiosny. Wszystko powoli robiło się zielone, jak i słońce coraz mocniej grzało. Bezmyślnie wpatrywałem się przed siebie na horyzoncie widziałem tylko chmury i przebijające się słońce. Spojrzałem w dół i ujrzałem osobe leżącą na ziemi, przyjrzałem się i zauważyłem krew po czym ogarnołem że to jest Yuuko. Szybko wyleciałem na ogród, podbiegając do dziewczyny. Podniosłem ją i szybko zaniosłem do Medusy. U Medusy zjawił się dyrektor i Spirit. Kazali mi wyjść, i nie czekać tylko iść do pokoju. Poszedłem posłusznie lecz po chwili wróciłem. Nie umiałem tak iśc bezinteresownie do pokoju i robić coś. Nerwy zżerały mnie od środka. Byłem strasznie ciekaw i martwiłem się co się tam dzieje. Najlepsze było to że byłem w spodniach. Nie miałem bluzki ponieważ wybiegłem szybko nie zważając na ubiór, więc nie miałem zakrytej góry tylko. Po chwili wyszła Medusa zdziwiona patrząc na mnie, i dała mi jakąś koszule. Pozwoliła mi wejść, dyrektor siedział przy łóżku Yuuko a Spirit stał obok nich. Spojrzeli na mnie, po czym dyrektor podszedł do mnie. łapiąc mnie za ramię.
- Soul... - Spuścił wzrok, stałem wryty patrząc się na to wszytko. Minołem dyra i podszedłem do Yuuko, była ranna w trzech miejscach. Złapałem ją za ręke po czym nogi się po de mna ugieły i upadłem na kolana trzymając ją za reke. Łzy po płyneły mi z oczu, a osoby przebywające w pomieszczeniu opuściły go.
< Yuuko? >
- Soul... - Spuścił wzrok, stałem wryty patrząc się na to wszytko. Minołem dyra i podszedłem do Yuuko, była ranna w trzech miejscach. Złapałem ją za ręke po czym nogi się po de mna ugieły i upadłem na kolana trzymając ją za reke. Łzy po płyneły mi z oczu, a osoby przebywające w pomieszczeniu opuściły go.
< Yuuko? >
Od Midorii CD Toki'ego
- Naprawdę..? - westchnęłam.
Nie chciałam robić czegokolwiek z moimi włosami.
- Tak, no chyba że chcesz, żeby cię rozpoznali.
W głębi duszy przyznałam mu rację. W końcu na tym polegał plan.
- Tylko ja nie mam pojęcia, co... - odburknęłam.
- Może je zetniemy? - powiedział Toki z szyderczym uśmieszkiem.
- Nawet o tym nie myśl! - wykrzyknęłam wkurzona.
- Albo... już wiem. Włożysz je pod kapelusz.
- Będę wyglądać jeszcze gorzej niż teraz. - zaprotestowałam.
- A masz jakiś inny pomysł?
- No, nie mam,,, - przyznałam.
- Właśnie.
Toki podszedł do najbliższego stojaka z kapeluszami, wybrał największy i mi podał, a ja wepchnęłam pod niego włosy.
Zaczął się śmiać.
- Przestań. - warknęłam.
- Przynajmniej teraz wydajesz się wyższa... Zaczekaj.
Schylił się i odgarnął z mojej twarzy wystający kosmyk.
- No, a więc teraz musimy włamać się do najbardziej strzeżonego budynku w kraju. Twój ojciec chyba nie będzie zadowolony. - powiedziałam nie zwracając uwagi na to co zrobił i zaśmiałam się.
< Toki? Dzisiaj ja też nie mam weny, coś wolno to idzie ;-; >
Od Mikasy CD Izaya
Otworzyłam oczy i poczułam potworny ból . Odruchowo złatałam się czegoś i zasisnęłam na owej rzeczy pięść .
- Mikasa ? - Usłyszałam .
- Izaya ... G-Gdzie ja ? - Wydukałam , uświadamiając sobie , że trzymam chłopaka za koszulkę .
- Jesteś w gabinecie Medusy . Odpoczni ...
Skinęłam lekko głową , a dłoń przeniosłam z jego koszulki na dłoń .
Poliki lekko mnie zapiekły . Pięknie ... Rumieniłam się ...
Wpatrywałam się w ciemne oczy chłopaka aż do chwili kiedy wróciła Medusa .
- Hm ... Izaya .. Przepraszam , ale musisz wyjść ... Abym mogła opatrzyć ranę Mikasy , ta musi zdjąć koszulkę ...
Chłopak skinął głową ze zrozumieniem i wstał , ruszając w stronę drzwi .
- Ah ! Jeszcze jedno ! - Medusa złapała go za ramię . - Przyniesiesz Mikasie czystą bluzkę ? Ta którą ma teraz jest już do niczego ...
- Hm .. No dobrze ... - Chłopak wysłał mi ciepły uśmiech i wyszedł .
Medusa pomogła mi się rozebrać i już po chwili opatrywała moją ranę .
Nie wiem dlaczego , ale po pięciu minutach całą klatkę miałam w bandażach .
- Po co tego aż tyle ... ?
- Na wszelki wypadek ...
Pokiwałam głową i wyjrzałam za okno . Na zewnątrz dostrzegłam pierwsze oznaki wiosny ...
< Izaya ? Wybacz ... Brak weny ... >
30 stycznia 2014
Od Yuuko CD Soul'a
To był idealny moment żeby pójść poszukać paru typów . Tak szczerze bałam się i cieszyłam równocześnie . Bałam się czy w ogóle wrócę do Akademii a cieszyłam się że nie ma ze mną Soul'a .. Tylko dlatego że mogło by mu się coś stać .. Nie może mnie wiecznie chronić . Wyszłam z Akademii i podążałam Do Eden na miejsce zabicia 20 osób. Ku mojemu zdziwieniu nie było tam policji ani nic więc z wejściem tam nie było problemu. Pierwsze co zobaczyłam to krew , wszędzie krew . Biedni ludzie , zgineli z mojego powodu.. Ta myśl nie dawała mi spokoju . Jak to dobrze że Soula tu nie ma , jeszcze mu stałoby się coś z mojego powodu.. Nie przeżyłabym tego . Usłyszałam kroki .. Wiedziałam że zgine bo to nie były kroki jednej osoby a ja przy sobie miałam tylko jakiś głupi nóż . Znów śmiech .
- Witaj księżniczko .
Patrzyłam wokół ale nikogo nie było .
- Dziewczyna z fioletowymi włosami imieniem Yuuko ... Yuuko Kanoe nieprawdaż ?
Nie odpowiedziałam gdy nagle pojawił się ten typ .
- Byłaś takim słodkim dzieckiem .
- Czego chcesz .
- Dokończyć rachunki a jak myślisz ? 10 lat temu wymknął nam się taki szkrab a my nie mogliśmy go nigdzie znaleźć , gdzie ty się podziewałaś ? Dopiero po zabiciu 20 osób uświadomiłaś sobie że lepiej przyjść ?
Nie odpowiadałam na nic .
- A gdzie jest ten twój kolega hym ?
- Nie ma go .
- Hahah i jak zamierzasz się bronić ? Chyba że , chcesz się bohatersko oddać by wszyscy żyli w spokoju .. Masz dobre serce . Więc chodź zrobimy to szybko , i tak nikt nie będzie za tobą tęsknił .. Zapomną o Tobie Yuuko, ja znam przyszłość .
- Nie sądzę .
- A ten twój Soul myślisz że jego uczucia są prawdziwe ? Czy tylko zachowuje się jak reszta chłopaków miejących dziewczynę na 1 raz ? Kochana , nie ufaj nikomu - uśmiechał się .
- Co ty możesz o tym wiedzieć .. - mruknęłam .
- Znam życie moja droga . Jak umrzesz i tak o tobie niedługo zapomni i znajdzie sobie inną panienke nie wiesz jak jest ?
- Myślisz że tak łatwo uda ci się wytrącić mnie z równowagi?
- No no , bystra jesteś . - strzelił mi w ramię . - Ale to na nic się zda Kochanie .
- Nie mów do mnie tak .. - wkurzona ruszyłam ku niemu a on obrócił się i popchnął mnie na ścianę .
- Haha , za stary i zbyt doświadczony jestem na takie zagrywki Panno Kanoe.
Znów ból w brzuchu , padłam na ziemię .
- Ohm , czyli mój ŚP pracownik zdążył zatruć cię Czarną Krwią ? Interesujące , chociaż będzie łatwiej.
- Nie sądzę . - złapałam kamień i rzuciłam mu w głowę po czym on oddał kolejny celny strzał w nogę .
Ledwo co się podniosłam on znów strzelił , a ja spadłam na niego i zdążyłam tylko wbić mu nóż prosto w serce i uciąć mu głowę .. Czerwona dusza wyleciała z ofiary .. Straciłam dużo krwi i powoli próbowałam dojść do Akademii .. Ale to nie jest takie proste gdy ma się 3 kulki w sobie w tym 1 w nodze . Doszłam do ogrodu . Popatrzyłam się w okno gdzie Soul ma pokój i wydusiłam tylko ciche :
- Kocham Cię , wybacz mi .
Ogarnęła mnie ciemność.
< Soul , Cóż za wena mnie ogarnęła xd >
- Witaj księżniczko .
Patrzyłam wokół ale nikogo nie było .
- Dziewczyna z fioletowymi włosami imieniem Yuuko ... Yuuko Kanoe nieprawdaż ?
Nie odpowiedziałam gdy nagle pojawił się ten typ .
- Byłaś takim słodkim dzieckiem .
- Czego chcesz .
- Dokończyć rachunki a jak myślisz ? 10 lat temu wymknął nam się taki szkrab a my nie mogliśmy go nigdzie znaleźć , gdzie ty się podziewałaś ? Dopiero po zabiciu 20 osób uświadomiłaś sobie że lepiej przyjść ?
Nie odpowiadałam na nic .
- A gdzie jest ten twój kolega hym ?
- Nie ma go .
- Hahah i jak zamierzasz się bronić ? Chyba że , chcesz się bohatersko oddać by wszyscy żyli w spokoju .. Masz dobre serce . Więc chodź zrobimy to szybko , i tak nikt nie będzie za tobą tęsknił .. Zapomną o Tobie Yuuko, ja znam przyszłość .
- Nie sądzę .
- A ten twój Soul myślisz że jego uczucia są prawdziwe ? Czy tylko zachowuje się jak reszta chłopaków miejących dziewczynę na 1 raz ? Kochana , nie ufaj nikomu - uśmiechał się .
- Co ty możesz o tym wiedzieć .. - mruknęłam .
- Znam życie moja droga . Jak umrzesz i tak o tobie niedługo zapomni i znajdzie sobie inną panienke nie wiesz jak jest ?
- Myślisz że tak łatwo uda ci się wytrącić mnie z równowagi?
- No no , bystra jesteś . - strzelił mi w ramię . - Ale to na nic się zda Kochanie .
- Nie mów do mnie tak .. - wkurzona ruszyłam ku niemu a on obrócił się i popchnął mnie na ścianę .
- Haha , za stary i zbyt doświadczony jestem na takie zagrywki Panno Kanoe.
Znów ból w brzuchu , padłam na ziemię .
- Ohm , czyli mój ŚP pracownik zdążył zatruć cię Czarną Krwią ? Interesujące , chociaż będzie łatwiej.
- Nie sądzę . - złapałam kamień i rzuciłam mu w głowę po czym on oddał kolejny celny strzał w nogę .
Ledwo co się podniosłam on znów strzelił , a ja spadłam na niego i zdążyłam tylko wbić mu nóż prosto w serce i uciąć mu głowę .. Czerwona dusza wyleciała z ofiary .. Straciłam dużo krwi i powoli próbowałam dojść do Akademii .. Ale to nie jest takie proste gdy ma się 3 kulki w sobie w tym 1 w nodze . Doszłam do ogrodu . Popatrzyłam się w okno gdzie Soul ma pokój i wydusiłam tylko ciche :
- Kocham Cię , wybacz mi .
Ogarnęła mnie ciemność.
< Soul , Cóż za wena mnie ogarnęła xd >
Od Toki'ego CD Midorii
- Ahhh Poszukaj no - odparłem, dziewczyna się zachowywała jakby nigdy w sklepie nie była.
- Ale nie ma nic na mnie! - odparła, skierowałem wzrok na Sebastiana który wiedział co ma robić. Poprosił dziewczynę do przymierzalni i sam poszedł na sklep. Po chwili był juz przy Mi z garniturem jej rozmiaru.
- Mówiłaś coś? - odparłem śmiejąc się z niej. - Sebastian zawsze coś znajdzie. - kontynuowałem, po czym Sebastian wyszedł z przymierzalni. Mi sie przebrała w garnitur wyszła a ja nie mogłem się opanować wylądowałem na podłodze tarzając się ze śmiechu dosłownie. Mi miała oburzona minę
- I kto tu wygląda gorzej ode mnie ahahhaha!!
- Zamknij się - odparła wkurzona.
- Dobra hah teraz cza zrobić coś z tymi twoimi włosami - odparłem wskazując na jej ogniste włosy.
< Mi? wena mi nie sprzyja dzisiaj ;-; >
- Ale nie ma nic na mnie! - odparła, skierowałem wzrok na Sebastiana który wiedział co ma robić. Poprosił dziewczynę do przymierzalni i sam poszedł na sklep. Po chwili był juz przy Mi z garniturem jej rozmiaru.
- Mówiłaś coś? - odparłem śmiejąc się z niej. - Sebastian zawsze coś znajdzie. - kontynuowałem, po czym Sebastian wyszedł z przymierzalni. Mi sie przebrała w garnitur wyszła a ja nie mogłem się opanować wylądowałem na podłodze tarzając się ze śmiechu dosłownie. Mi miała oburzona minę
- I kto tu wygląda gorzej ode mnie ahahhaha!!
- Zamknij się - odparła wkurzona.
- Dobra hah teraz cza zrobić coś z tymi twoimi włosami - odparłem wskazując na jej ogniste włosy.
< Mi? wena mi nie sprzyja dzisiaj ;-; >
Od Soul'a CD Yuuko
- Na pewno? Nic innego nie chciał? - spytałem z podejrzeniem. Yuuko pokiwała tylko głową, miałem podejrzenia małe ale nic na to nie wskazywało by było inaczej. Wstałem od stołu zasuwając za soba krzesło. - Soul gdzie idziesz? - zapytała mnie dziewczyna z pytająca miną.
- Ja...ide do pokoju - odparłem patrząc na nia przez ramię - zmęczony jestem - kontynuowałem. Podszedłem do dziewczyny całując ją na pożegnanie, i szybko wybrałem się do akademika. Po chwili już znajdowałem się w pokoju leżąc na łóżku wpatrując się w sufit. Coś mi nie pasowało, ale nie chciałem wynosić pochopnych wniosków. Zsunołem się bok, nagle poczułem gwałtowny ból w klatce. Złapałem się za klatkę, i skuliłem. Po chwili ból puścił i usnołem. Znowu miałem ten sam sen z tym małym czerwonym potworem w ciemnym pokoju. Znów siedziałem na tronie i o czymś z nim rozmawiałem. Po chwili ujrzałem kałuże krwi, podszedłem bliżej i zobaczyłem ciała, ciała wszystkich z akademii. Skąpanych w krwi leżących zakrwawionych, wystraszyłem się. Zaczołem szukać Yuuko nie mogłem jej znaleźć, po chwili ujrzałem ją ale nie leżącą, stojąca z kosą w ręku. Miała na sobie pełno krwi, zresztą ostrze też było całe w krwi. Nie wierzyłem co się dzieje, nagle Yuuko zaczeła do mnie biec z kosą, miezyła nia jak do ataku. Stałem jak wryty przez chwile, gdy była już wyjątkowo blisko zaczołem krzyczeć. - Obudziłem się. gwałtownie wstałem z łóżku z strachem w oczach, zaczołem rozglądać się po pokoju. Wszystko było normalne, jak było przed tem. Wstałem i podszedłem do okna, wystawiając głowę i lekko się przewietrzając.
< Yuuko? weny brak ;-;>
- Ja...ide do pokoju - odparłem patrząc na nia przez ramię - zmęczony jestem - kontynuowałem. Podszedłem do dziewczyny całując ją na pożegnanie, i szybko wybrałem się do akademika. Po chwili już znajdowałem się w pokoju leżąc na łóżku wpatrując się w sufit. Coś mi nie pasowało, ale nie chciałem wynosić pochopnych wniosków. Zsunołem się bok, nagle poczułem gwałtowny ból w klatce. Złapałem się za klatkę, i skuliłem. Po chwili ból puścił i usnołem. Znowu miałem ten sam sen z tym małym czerwonym potworem w ciemnym pokoju. Znów siedziałem na tronie i o czymś z nim rozmawiałem. Po chwili ujrzałem kałuże krwi, podszedłem bliżej i zobaczyłem ciała, ciała wszystkich z akademii. Skąpanych w krwi leżących zakrwawionych, wystraszyłem się. Zaczołem szukać Yuuko nie mogłem jej znaleźć, po chwili ujrzałem ją ale nie leżącą, stojąca z kosą w ręku. Miała na sobie pełno krwi, zresztą ostrze też było całe w krwi. Nie wierzyłem co się dzieje, nagle Yuuko zaczeła do mnie biec z kosą, miezyła nia jak do ataku. Stałem jak wryty przez chwile, gdy była już wyjątkowo blisko zaczołem krzyczeć. - Obudziłem się. gwałtownie wstałem z łóżku z strachem w oczach, zaczołem rozglądać się po pokoju. Wszystko było normalne, jak było przed tem. Wstałem i podszedłem do okna, wystawiając głowę i lekko się przewietrzając.
< Yuuko? weny brak ;-;>
Od Alice CD Ciel'a
Alice czuła silne wyrzuty sumienia, czuła się winna i nie było jej z tym dobrze.
- Mogłeś tego nie robić, to ja bym tu leżała zamiast ciebie. Żywa lub martwa, ale to nie jest ważne - pogłaskał go po włosach i uśmiechnęła się.
- Bardzo cię boli? Jak tak to gdzie? Potrzebujesz czegoś? Mogę coś d...
-Siedź cicho błagam, nie jazgocz jak katarynka - przerwał jej.
- Już, już. Przepraszam - ukłoniła się lekko - pójdę po coś do pokoju i zaraz wrócę, uno momento - pomachała mu i wybiegła z pomieszczenia. Wbiegła do swojego pokoju jak torpeda. Stoja tam - niechlujnie rozrzucone plecaki i walizki dziewczyny. Była zbyt leniwa, by się rozpakować. Rzuciła się do największej walizki, z której wyciągnęła największego królika. Miała ich pełno, ale tego zdecydowanie darzyłą największą sympatią. Przytuliła go do siebie mocno i biorąc pod pachę, wybiegła z pokoju prawie się przewracając. Długo nie zajęło jej dotarcie do gabinetu pielęgniarki. Weszła do niego ostrożnie, ale bieg nieco ją zmęczył, więc oddychała dosyć szybko, była zdyszana.
- Mam coś dla ciebie - kucnęła przy łóżku Ciela, by patrzeć mu równo w oczy - proszę - wyciągnęła przed siebie pluszaka.
- Może on poprawi ci humor - uśmiechnęła się uroczo - nazywa się Momo, sama go uszyłam, to mój ulubiony.
<Ciel? C:>
- Mogłeś tego nie robić, to ja bym tu leżała zamiast ciebie. Żywa lub martwa, ale to nie jest ważne - pogłaskał go po włosach i uśmiechnęła się.
- Bardzo cię boli? Jak tak to gdzie? Potrzebujesz czegoś? Mogę coś d...
-Siedź cicho błagam, nie jazgocz jak katarynka - przerwał jej.
- Już, już. Przepraszam - ukłoniła się lekko - pójdę po coś do pokoju i zaraz wrócę, uno momento - pomachała mu i wybiegła z pomieszczenia. Wbiegła do swojego pokoju jak torpeda. Stoja tam - niechlujnie rozrzucone plecaki i walizki dziewczyny. Była zbyt leniwa, by się rozpakować. Rzuciła się do największej walizki, z której wyciągnęła największego królika. Miała ich pełno, ale tego zdecydowanie darzyłą największą sympatią. Przytuliła go do siebie mocno i biorąc pod pachę, wybiegła z pokoju prawie się przewracając. Długo nie zajęło jej dotarcie do gabinetu pielęgniarki. Weszła do niego ostrożnie, ale bieg nieco ją zmęczył, więc oddychała dosyć szybko, była zdyszana.
- Mam coś dla ciebie - kucnęła przy łóżku Ciela, by patrzeć mu równo w oczy - proszę - wyciągnęła przed siebie pluszaka.
- Może on poprawi ci humor - uśmiechnęła się uroczo - nazywa się Momo, sama go uszyłam, to mój ulubiony.
<Ciel? C:>
Od Rin CD Ciel'a
- Boże, trzeba było tak od razu...- jednak mu współczułam. Cisza.
Wzięłam worek , schowałam zwłoki które powoli zaczynały wydzielać fetor i wyszłam z pokoju. Mijałam wielu uczniów, ale nic nie było teraz ważne. Pobiegłam do miejsca którego zresztą nie znałam, a co mnie to obchodzi... Chwyciłam łopatę i zaczęłam kopać, a łzy wsiąkały w ziemię.
Wyjęłam mojego przyjaciela z wora i delikatnie włożyłam do tekturowego pudełka. Pudełko położyłam w ziemi, zakopałam i na drewnianej tabliczce wyskrobałam nożem :
だから我々はすべて死ぬが、あなたは非常に早い段階でそれをやったが、我々はすべて死ぬように、私たちは会う予定だと我々は最後まで一緒になります。
Mniej więcej znaczyło to :
I tak wszyscy zginiemy, ale ty zrobiłeś to wyjątkowo za wcześnie, ale jak wszyscy zginiemy, spotkamy się i będziemy razem już do końca.
Siedziałam przy grobie jeszcze z godzinę i wróciłam do pokoju. W budynku natknęłam się na Ciela.
<Ciel ;o;? >
Od Midorii CD Toki'ego
Wsiedliśmy do limuzyny i jechaliśmy... Bardzo długo. Zbyt długo, jak dla mnie. Zaczęłam bawić się włosami i kręcić na swoim siedzeniu.
- Toki, daleko jeszcze? - wyszeptałam w końcu.
- Cierpliwości, zaraz będziemy.
Po jakimś czasie stanęliśmy w Tokio i wysiedliśmy. Rozglądałam się wokół z zaciekawieniem. Jeszcze nigdy nie byłam w stolicy. Jednocześnie przeraziła mnie wielkość miasta i tłumy przechodzące przez ulicę.
- Na pewno wiesz, gdzie mamy iść? - spytałam, trącając Toki'ego.
- Tak, na pewno. Tylko nie zachowuj się, jakby nigdy cię tu nie było, w końcu jesteśmy urzędnikami - wyszczerzył zęby, po czym poszedł pewnie przed siebie, a ja razem z lokajem podreptałam za nim.
- To co z tymi garniturami? - odezwałam się.
- Za rogiem jest sklep. Mam do niego darmowy wstęp.
Zgodnie z tym co mówił, wkrótce zobaczyliśmy lokal z pozłacanym szyldem i weszliśmy do niego.
- Co teraz? - znowu zapytałam.
- Mi, przestań zadręczać mnie pytaniami... Poszukamy jakichś ciuchów, które się nadają.
Pchnął drzwi i przekroczyliśmy próg. Toki bez problemu znalazł ubrania i przebrał się w nie w przymierzalni.
Ledwo powstrzymałam śmiech, kiedy wyszedł. Chyba to zauważył...
- Śmieszy Cię coś? - powiedział.
- Nie... nie... wcale nie... - powiedziałam, nie panując nad śmiechem - Tylko.... Ty w garniturze... Hahahaha.
- Wybierz sobie jakiś - mruknął, nie zwracając uwagi na moje słowa.
- Ale wszystkie rzeczy tutaj są conajmniej o 4 rozmiary za duże - odburknęłam zgodnie z prawdą.
< Toki? Sebastian Michaelis? ^o^ >
Od Izayi CD Mikasy
Złapałem dziewczynę.
- Mikasa, co ci jest?! - krzyknąłem.
- Ra... na... - wydukała dziewczyna.
Wziąłem ją na ręce. Na jej brzuchu dostrzegłem powiększającą się czerwoną plamę. Na szczęście Akademia była dosyć blisko. Pobiegłem do niej jak najszybciej umiałem. Gdy dotarłem do gabinetu Medusy zapukałem.
- O... Izaya. Czy coś się - zaczęła pielęgniarka.
- Nie teraz, Meduso! Mikasie coś jest!
Medusa szybko mnie przepuściła, ja położyłem dziewczynę na jednym z łóżek.
Gdy pielęgniarka opatrywała ranną spytała:
- Skąd ją dźwigałeś?
- Z parku - odparłem zdziwiony tym pytaniem.
- Chłopie! Twoja rana się nie zagoiła! Mówiłam byś się nie przemęczał! Zdejmuj koszulę, muszę sprawdzić czy nic i nie jest!
- Miałem ją zostawić?! Nie było takiej opcji! - powiedziałem ściągając bluzkę. Na bandażu była malutka plamka krwi.
- Raczej nic ci nie jest... - odparła Medusa z ulgą w głosie. - Pokaż ranę.
Na szczęście nie otwarła się, ani nic poważnego się z nią nie działo. Mimo wszystko pielęgniarka odkaziła i zabandażowała ponownie ranę.
- Nie jej nie jest? - spytałem wskazując Mikasę.
- Rana nie jest rozległa, ani bardzo rozległa. Na pewno mniej groźna niż ta Kanoe.
- Kanoe? - zdziwiłem się. - Yuuko była ranna?
- Tak. Jakiś tydzień temu ona i Soul mieli poważne obrażenia. Jednak teraz wszystko gra, chyba. Nie wiedziałeś?
- Jestem od nich rok starszy i chodzimy do różnych klas. Owszem nie widziałem ich przez ostatnie kilka dni, ale byłem pewny, że mają misję.
- No to teraz wiesz, że byli ranni. Muszę po coś skoczyć do magazynu. Pilnuj jej.
Medusa pośpiesznym krokiem wyszła. Ja ubrałem bluzkę i usiadłem na krześle obok łóżka dziewczyny. Zacząłem myśleć gapiąc się tępo na ścianę. Cieszyłem się, że nie dostałem kosza i, że nawet ja tez jej się podobam. Ale martwiłem się, że nie powiedziała mi od razu, że coś jej dolega.
Wtem poczułem ciągnięcie za bluzkę. Spojrzałem na Mikasę. Trzymała za materiał i patrzyła się na mnie.
<Mikasa? Tak trochę wena mi się ulotniła i weź nie umieraj ;_;>
Od Ciel'a CD Alice
- Alice .. Takie rzeczy się dzieją .. To normalne . Akademia nie jest zabezpieczona tak bardzo tylko dlatego żebyśmy dawali radę sobie sami , nie jesteśmy dziećmi . - ledwo wymamrotałem .
- Wszystko będzie dobrze . - mówiła to chyba 10 raz .
- Nie będzie i przestań .
Patrzyła się smutno na mnie .
- O nie , nie chce współczucia . - mruknąłem .
Gdy tylko Medusa skończyła chciałem wstać ale moje chęci na nic się nie zdały, plecy to w końcu plecy .
- Ciel masz leżeć a nie ! Co ty odwalasz !
- Bla bla bla ..
- Ohh . Ale ty jesteś uparty .
Wciąż próbowałem wstać ale to na nic .
- Dziękuje .
- Yyy za co ? - zapytałem .
- Uwartowałeś mnie .
- Drobiazg .
- No właśnie chyba nie .- uśmiechnęła się .
< Alice , Braaak wenyy ;_; >
- Wszystko będzie dobrze . - mówiła to chyba 10 raz .
- Nie będzie i przestań .
Patrzyła się smutno na mnie .
- O nie , nie chce współczucia . - mruknąłem .
Gdy tylko Medusa skończyła chciałem wstać ale moje chęci na nic się nie zdały, plecy to w końcu plecy .
- Ciel masz leżeć a nie ! Co ty odwalasz !
- Bla bla bla ..
- Ohh . Ale ty jesteś uparty .
Wciąż próbowałem wstać ale to na nic .
- Dziękuje .
- Yyy za co ? - zapytałem .
- Uwartowałeś mnie .
- Drobiazg .
- No właśnie chyba nie .- uśmiechnęła się .
< Alice , Braaak wenyy ;_; >
Od Alice CD Ciel'a
Alice
nei wiedziała co się dzieje, wszystko działo się tak szybko. Szkoła
powinna być miejsce bezpiecznym, gdzie uczniowie mogą rozwijać swoje
talenty, a nie miejscem, gdzie mord i zamach na czyjeś życie jest czymś
normalnym.
Dziewczyna czym prędzej podbiegła do chłopaka i jedną reką uniosła jego podbródek: - Ciel, patrz mi w oczy, nie myśl o ranie - powiedziała drżącym głosem i zaczęła zdejmować marynarkę. Najszybciej jak mogła przyłożyła materiał do silnie krwiaiącej rany, by opóźnić krwotok. Alice pomogła mu wstać, mimo że jest niska i drobna dobrze sobie z tym poradziła i doczłapała się z rannym do pielęgniarki. Zapukała ostrożnie do drzwi, otworzyła jej Medusa, która zybko położyła Ciela na na łóżku szpitalnym i zaczęła go opatrywać. Alice patrzyła na niego i trzymała go za rękę, powtarzajac, że wszystko będzie dobrze. <Ciel? :>> |
|
Od Yuuko CD Soul'a
- Ja nie jestem głodna . - odparłam wciąż wkurzona a on tylko się śmiał. Nagle usłyszałam z końca stołówki swoje imię ... To był dyrek , najwidoczniej coś chciał . Popatrzyłam się poważnie na Soul'a a on na mnie po czym wstałam i ruszyłam w stronę Dyrektora .
- Tak ?
- Chodź do mojego gabinetu .
*
Dyrek zrobił małe przemeblowanie widzę , nowy fotel , półki i te sprawy .
- Jak widzisz , pamiętasz tego faceta co zabił go Soul ?
- Tak .
- On nie był ostatnim z nich ..
Wiedziałam ! Mój sen to właśnie chciał mi przekazać , że to jeszcze nie koniec .
- Jak to ?
- Znów był mały napad , zginęło 20 osób . Wiadomo jest tylko że ten szef pyta wszystkich o dziewczynę z fioletowymi włosami , a ma na imię ..
- Nie musi pan dokańczać . - przerwałam mu , zamurowało mnie .
- Chodzi o to że ..
- Zajme się tym . - mruknęłam .
- Ale to jest niebezpieczne dla Soul'a .
- On się o niczym nie dowie , moja w tym głowa ..
Wyszłam z gabinetu zdenerwowana
*
Przed stołówką znów nabrałam humoru żeby nie było podejrzeń .
- I co chciał ?
- A tam wiesz , nowi uczniowie trzeba oprowadzić - uśmiechałam się .
Znów nie myślałam o tym nic , żeby tylko nic mógł wiedzieć o co chodzi ..
< Soul ;3 ♥ >
- Tak ?
- Chodź do mojego gabinetu .
*
Dyrek zrobił małe przemeblowanie widzę , nowy fotel , półki i te sprawy .
- Jak widzisz , pamiętasz tego faceta co zabił go Soul ?
- Tak .
- On nie był ostatnim z nich ..
Wiedziałam ! Mój sen to właśnie chciał mi przekazać , że to jeszcze nie koniec .
- Jak to ?
- Znów był mały napad , zginęło 20 osób . Wiadomo jest tylko że ten szef pyta wszystkich o dziewczynę z fioletowymi włosami , a ma na imię ..
- Nie musi pan dokańczać . - przerwałam mu , zamurowało mnie .
- Chodzi o to że ..
- Zajme się tym . - mruknęłam .
- Ale to jest niebezpieczne dla Soul'a .
- On się o niczym nie dowie , moja w tym głowa ..
Wyszłam z gabinetu zdenerwowana
*
Przed stołówką znów nabrałam humoru żeby nie było podejrzeń .
- I co chciał ?
- A tam wiesz , nowi uczniowie trzeba oprowadzić - uśmiechałam się .
Znów nie myślałam o tym nic , żeby tylko nic mógł wiedzieć o co chodzi ..
< Soul ;3 ♥ >
Od Toki'ego CD Midorii
- No wiadomo że wiem. Często tam siedziałem z ojcem gdy byłem mniejszy. - odparłem oschle. Szukając telefonu. Mi siedziała na fotelu, i patrzyła się co robię.
- Toki czego ty szukasz?
- Telefonu młoda, telefonu. - odparłem, nie zwracając wzroku na dziewczynę. Znalazłem telefon pod biurkiem, wstałem i zaczołem go przeszukiwać.
- Mam, potrzebne nam bedą kontakty by tam wejść. - uśmiechnołem sie szyderczo, po czym szukałem telefonu do ojca, lokaja i znajomego urzędnika.
- No jak chcesz, musimy tylko skołować garnitury. - odparła wstając. Spojrzałem na nia i sie zaśmiałem.
- Z czego się śmiejesz? - odparła oburzona.
- Zostaw to mnie. - rzuciłem uśmiech i wybrałem telefon do mojego starego i dobrego zaufanego lokaja. Który niecałe pół godziny później był pod akademią już. - Choć Mi, trzeba wcielić twój plan w życie - pokazałem na wysokiego mężczyzne stojącego z limuzyną pod bramą. Po chwili byliśmy już na dole, i Sebastian (tak się nazywał lokaj) powitał nas po czym kazał szybko wsiąść do długiego samochodu.
< Mi? brak weny ;-; >
- Toki czego ty szukasz?
- Telefonu młoda, telefonu. - odparłem, nie zwracając wzroku na dziewczynę. Znalazłem telefon pod biurkiem, wstałem i zaczołem go przeszukiwać.
- Mam, potrzebne nam bedą kontakty by tam wejść. - uśmiechnołem sie szyderczo, po czym szukałem telefonu do ojca, lokaja i znajomego urzędnika.
- No jak chcesz, musimy tylko skołować garnitury. - odparła wstając. Spojrzałem na nia i sie zaśmiałem.
- Z czego się śmiejesz? - odparła oburzona.
- Zostaw to mnie. - rzuciłem uśmiech i wybrałem telefon do mojego starego i dobrego zaufanego lokaja. Który niecałe pół godziny później był pod akademią już. - Choć Mi, trzeba wcielić twój plan w życie - pokazałem na wysokiego mężczyzne stojącego z limuzyną pod bramą. Po chwili byliśmy już na dole, i Sebastian (tak się nazywał lokaj) powitał nas po czym kazał szybko wsiąść do długiego samochodu.
< Mi? brak weny ;-; >
Od Ciel'a CD Alice
Nie wiedziałem dlaczego tak nagle otworzyłem się przed dziewczyną , tak jakoś wyszło . Zdziwiło mnie jednak to że przyszła i mnie przytuliła ja tylko stałem jak ten słup i gapiłem się w ścianę z niedowierzaniem .
- Yy przepraszam , zapomniałam .. Przestrzeń osobista .
Nic mówiłem nic wciąż gapiąc się w ścianę .
- Nie bądź taki i chociaż coś powiedz - mruknęła .
- Coooś .
- Dlaczego wciąż gapisz się w tą ścianę ? - uśmiechała się .
- Nie wiem .
Nagle na korytarzu usłyszeliśmy dźwięk . Jakby był tu ktoś , ktoś nie proszony .. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem jakiegoś faceta z nożem który chciał kierować go w stronę Alice .
- Schowaj się - mruknąłem .
- Ciel...
- Schowaj mówię !
Posłusznie się schowała w głąb pokoju . Zmieniłem rękę w ostrze od kosy i usłyszałem śmiech .
- Doprawdy ? Co mi chcesz zrobić ?
Nie odpowiedziałem a on ruszył na mnie , odchyliłem się i wbiłem mu ostrze w ramię które zaczęło krwawić.
- Ciel ! - nagle wyszła .
- Chowaj się Alice .
- Nie !
Facet gdy tylko zobaczył Alice ruszył na nią , dziewczyna tylko zamknęła oczy ..
- Alice ! - szybko podbiegłem do niej i osłoniłem ją . Z moich pleców zaczęła wydobywać się po chwili krew .
- Jezu , Ciel ..
Ledwo co wstałem , wściekły podszedłem do mężczyzny i odciąłem mu głowę po czym padłem na kolana.
< Alice >
- Yy przepraszam , zapomniałam .. Przestrzeń osobista .
Nic mówiłem nic wciąż gapiąc się w ścianę .
- Nie bądź taki i chociaż coś powiedz - mruknęła .
- Coooś .
- Dlaczego wciąż gapisz się w tą ścianę ? - uśmiechała się .
- Nie wiem .
Nagle na korytarzu usłyszeliśmy dźwięk . Jakby był tu ktoś , ktoś nie proszony .. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem jakiegoś faceta z nożem który chciał kierować go w stronę Alice .
- Schowaj się - mruknąłem .
- Ciel...
- Schowaj mówię !
Posłusznie się schowała w głąb pokoju . Zmieniłem rękę w ostrze od kosy i usłyszałem śmiech .
- Doprawdy ? Co mi chcesz zrobić ?
Nie odpowiedziałem a on ruszył na mnie , odchyliłem się i wbiłem mu ostrze w ramię które zaczęło krwawić.
- Ciel ! - nagle wyszła .
- Chowaj się Alice .
- Nie !
Facet gdy tylko zobaczył Alice ruszył na nią , dziewczyna tylko zamknęła oczy ..
- Alice ! - szybko podbiegłem do niej i osłoniłem ją . Z moich pleców zaczęła wydobywać się po chwili krew .
- Jezu , Ciel ..
Ledwo co wstałem , wściekły podszedłem do mężczyzny i odciąłem mu głowę po czym padłem na kolana.
< Alice >
Od Mikasy CD Izaya
Mętlik - To słowo opisywało co działo się wtedy w mojej głowie . Dlaczego on musiał powiedzieć to w takim momencie ?! Dlaczego nie mógł zaczekać ?! Dlaczego ... Dla innych wyrażanie uczuć było czymś prostym i naturalnym , a w moim przypadku czymś cholernie trudnym ?!
Uśmiechnęłam się pod nosem i schowałam nos we włosy chłopaka , wdychając zapach jego perfum . Dłońmi objęłam jego plecy .
Pierwszy raz od dawna czułam się tak bezpiecznie . Izaya działał na mnie bardzo kojąco ... Doszło to do mnie niedawno , ale gdy go po raz pierwszy spotkałam zachowywałam się inaczej niż zwykle . Byłam , na swój sposób , wesoła ... Mogłabym nawet powiedzieć radosna ...
Chciałam trwać tak już na zawsze ... Ale nagle poczułam okropny ból w dolnej części brzucha . Zwinęłam się w pół .
- Mikasa ? - Izaya spojrzał na mnie niepewnie . - Wszystko gra ?
Skinęłam lekko głową i podniosłam dłoń , którą przed chwilą trzymałam na obolałym brzuchu . Ujrzałam na niej krew . Coś tu nie grało ... Spuściłam wzrok i dostrzegłam czerwoną planę na swojej koszulce . Podniosłam lekko materiał . Rana ... Ale jak ? Nic wcześniej nie czułam . To był sem ? Raczej nie ... Czułam ból ...
Izaya spojrzał na mnie , a ja wiedziałam już co się stało ...
Wcześniej , gdy walczyłam z tym mordercą musiał mnie lekko zranić . Nie poczułam tego przez adrenalinę , która w moim przypadku zadziałała niczym morfina . Później , gdy chodziłam i biegałam rana się powiększyła , a gdy emocje opadły zaczęłam czuć ból .
Opadłam na tors chłopaka, a moja głowa wylądowała na jego ramieniu .
- Ja Ciebie też . - Wyszeptałam , a zaraz potem ujrzałam ciemność ...
< Izaya ? Więcej niż 1500 znaków o.o >
Uśmiechnęłam się pod nosem i schowałam nos we włosy chłopaka , wdychając zapach jego perfum . Dłońmi objęłam jego plecy .
Pierwszy raz od dawna czułam się tak bezpiecznie . Izaya działał na mnie bardzo kojąco ... Doszło to do mnie niedawno , ale gdy go po raz pierwszy spotkałam zachowywałam się inaczej niż zwykle . Byłam , na swój sposób , wesoła ... Mogłabym nawet powiedzieć radosna ...
Chciałam trwać tak już na zawsze ... Ale nagle poczułam okropny ból w dolnej części brzucha . Zwinęłam się w pół .
- Mikasa ? - Izaya spojrzał na mnie niepewnie . - Wszystko gra ?
Skinęłam lekko głową i podniosłam dłoń , którą przed chwilą trzymałam na obolałym brzuchu . Ujrzałam na niej krew . Coś tu nie grało ... Spuściłam wzrok i dostrzegłam czerwoną planę na swojej koszulce . Podniosłam lekko materiał . Rana ... Ale jak ? Nic wcześniej nie czułam . To był sem ? Raczej nie ... Czułam ból ...
Izaya spojrzał na mnie , a ja wiedziałam już co się stało ...
Wcześniej , gdy walczyłam z tym mordercą musiał mnie lekko zranić . Nie poczułam tego przez adrenalinę , która w moim przypadku zadziałała niczym morfina . Później , gdy chodziłam i biegałam rana się powiększyła , a gdy emocje opadły zaczęłam czuć ból .
Opadłam na tors chłopaka, a moja głowa wylądowała na jego ramieniu .
- Ja Ciebie też . - Wyszeptałam , a zaraz potem ujrzałam ciemność ...
< Izaya ? Więcej niż 1500 znaków o.o >
Od Alice CD Ciel'a
Alice bardzo się ucieszyła, że Ciel otworzył się przed nią, była wręcz
przepełniona euforią. Jednak trzymałą wszystko w środku i uważnie
słuchała swojego rozmówcy.
- Bardzo mi przykro, nie miałeś łatwo. Jednak musisz żyć teraźniejszością i nie żyć tym co było. Proszę tylko, nie zapominaj. Takie historie pozwalaja na determinację w dążeniu do lepszej przyszłości - urwała - jestem zaszczycona i bardzo mi miło, że mogłam wysłuchać tej historii. Pewnie niewielu ją usłyszało - uśmiechnęła się łagodnie, a chłopak przytaknął.
- Chodź tutaj - powiedziała i podniosła się z fotela oraz bez wahania przytuliła się do niego, chcąc oderwać się od przytłaczającego tymatu i rozluźnić atmosferę. Była dosyć niska, więc sięgała chłopakowi nieco do klatki piersiowej.
<Ciel ^^?>
- Bardzo mi przykro, nie miałeś łatwo. Jednak musisz żyć teraźniejszością i nie żyć tym co było. Proszę tylko, nie zapominaj. Takie historie pozwalaja na determinację w dążeniu do lepszej przyszłości - urwała - jestem zaszczycona i bardzo mi miło, że mogłam wysłuchać tej historii. Pewnie niewielu ją usłyszało - uśmiechnęła się łagodnie, a chłopak przytaknął.
- Chodź tutaj - powiedziała i podniosła się z fotela oraz bez wahania przytuliła się do niego, chcąc oderwać się od przytłaczającego tymatu i rozluźnić atmosferę. Była dosyć niska, więc sięgała chłopakowi nieco do klatki piersiowej.
<Ciel ^^?>
Od Soul'a CD Yuuko
- Ahhh nie! nigdzie nie pójdziesz beze mnie. Jesteś władającym, be ze mnie ani rusz. - zaśmiałem się. Yuuko zrobiła oburzoną minę. - Tak samo jak z tym pająkiem sama sobie poradziłaś - Kontynuowałem zaczynając się śmiać. Yuuko spojrzała na mnie z oburzeniem i uderzyła mnie w bark. Zaśmiałem się
- I tak pójdę - odparła z oburzeniem jak nigdy. Ja już po prostu tarzałem się ze śmiechu już. W końcu doszliśmy na stołówkę. Po pchnołem drzwi i weszliśmy. Stołówka była pełna ludu, jak zawsze o tej porze. Usiedliśmy na drugim końcu sali, pod oknem. Yuuko dalej miała oburzoną minę, a ja z śmiechu już zaczynałem płakać.
- Pff ale śmieszne Soul
- hhah no tak, dobra juz koniec heh co bierzemy na obiad? - zapytałem dalej oburzonej dziewczyny.
< Yuuko? krótkie bo weny nima ;-; >
- I tak pójdę - odparła z oburzeniem jak nigdy. Ja już po prostu tarzałem się ze śmiechu już. W końcu doszliśmy na stołówkę. Po pchnołem drzwi i weszliśmy. Stołówka była pełna ludu, jak zawsze o tej porze. Usiedliśmy na drugim końcu sali, pod oknem. Yuuko dalej miała oburzoną minę, a ja z śmiechu już zaczynałem płakać.
- Pff ale śmieszne Soul
- hhah no tak, dobra juz koniec heh co bierzemy na obiad? - zapytałem dalej oburzonej dziewczyny.
< Yuuko? krótkie bo weny nima ;-; >
Od Ciel'a CD Rin
Przyszłem do niej bo nie mogłem znieść tego co ona o mnie myśli .. Tak się składa że akurat czytam w myślach..
- Byłem chorowitym dzieckiem, przez co rzadko bywałem na przyjęciach i innych eventach, co sprawiło, że wstydze się obcych. Spędzałem dużo czasu z rodzicami, do których byłem bardzo przywiązany. Byłem także pogodnym dzieckiem, tak jak każdy w tamtym wieku lubiłem się bawić z rówieśnikami . Niestety, to wszystko zostało mi zabrane wraz z pożarem posiadłości, w którym straciłem rodziców i dziedzictwo. Zostałem porwany, maltretowany i miałem zostać złożony w ofierze . - powiedziałem oschle po czym odwróciłem się i dodałem :
- Odizolowana księżniczka ? A to dobre . Płaczesz z powodu głupiego kota i mnie nazywasz tym czymś skoro nawet nic o mnie nie wiesz ? Ty weź się dziewczyno ogarnij .. Chamski ? Kapryśny ? Nie mówię że nie , ale postaraj się trochę mnie zrozumieć . Chociaż widzę że nie dasz rady , idź się lepiej zajmij pochówkiem twego kotka .. - mruknąłem i zamknąłem głośno drzwi .
< Rin >
- Byłem chorowitym dzieckiem, przez co rzadko bywałem na przyjęciach i innych eventach, co sprawiło, że wstydze się obcych. Spędzałem dużo czasu z rodzicami, do których byłem bardzo przywiązany. Byłem także pogodnym dzieckiem, tak jak każdy w tamtym wieku lubiłem się bawić z rówieśnikami . Niestety, to wszystko zostało mi zabrane wraz z pożarem posiadłości, w którym straciłem rodziców i dziedzictwo. Zostałem porwany, maltretowany i miałem zostać złożony w ofierze . - powiedziałem oschle po czym odwróciłem się i dodałem :
- Odizolowana księżniczka ? A to dobre . Płaczesz z powodu głupiego kota i mnie nazywasz tym czymś skoro nawet nic o mnie nie wiesz ? Ty weź się dziewczyno ogarnij .. Chamski ? Kapryśny ? Nie mówię że nie , ale postaraj się trochę mnie zrozumieć . Chociaż widzę że nie dasz rady , idź się lepiej zajmij pochówkiem twego kotka .. - mruknąłem i zamknąłem głośno drzwi .
< Rin >
Od Rin, CD Ciel'a
- A miłym raczej ufać nie należy, czyli... można mu ufać -pomyślałam, ale mój głupi mózg musiał przelać tą myśl na dźwięk...
Cisza. Poszłam do siebie. Nie to nie. Zresztą także wyglądał jak dziewczyna to może jest dziewczyną i ma charakter co najmniej jak odizolowana księżniczka po pożarze w którym zginęła jego rodzina i stała się przez to chamska i kapryśna... Jednak obowiązuje mnie tolerancja...
Ledwo dotarłam do pokoju, zastałam w nim zwłoki mojego kota.
-Eh, trzeba go pochować.... - mruknęłam do siebie i pogłaskałam ciało.
Zimne. Czyli naprawdę umarł ;_;
Miałam schować jego zwłoki do worka, gdy nagle ktoś zapukał do drzwi.
Otworzyłam, a w nich zastałam Ciela.
- Skąd wiedziałaś gdzie mam pokój? O.O
<Ciel... Moja wena cierpi ;_;>
Od Mi CD Alex
Alex wykorzystała swój urok osobisty, żeby załatwić nam szybsze zamówienie. Szkoda, że ja też tak nie potrafię.
-Mam nadzieję, że się pospieszy - przerwałam milczenie po chwili
- Ja też, ale przecież to tylko lody - odpowiedziała z uśmiechem.
- Mhm. Wiesz co?
- Co?
- Jakoś dziwnie tutaj pachnie. Jakby zalatywało zgniłą wołowiną i jabłkami. Też to wyczuwasz?
- Nieee - mruknęła zdziwiona - Widocznie pomieszało Ci się w głowie z powodu tej walki, wszystko dobrze?
- Tak, dobrze...
Tymczasem minęło jakieś kilkanaście minut. Zaczęłam się niecierpliwić, a mam kiepską cierpliwość.
- Słuchaj, pójdę do niego i zapytam, co z naszymi lodami. - zwróciłam się do towarzyszki, po czym wstałam gwałtownie i... wpadłam na kelnera niosącego nasz deser. Wylądowałam na nim, a on wypuścił lody, które rozniosły się po mojej twarzy i włosach, tak że nic nie widziałam. Wszyscy spojrzeli w naszą stronę.
< Alex? Masz coś głupiego. XD >
Od Midorii CD Toki'ego
Na tym urwała się rozmowa, a ja nie miałam najmniejszego pomysłu, co ze sobą począć. Przynajmniej Toki zachował dość rozumu, jeśli w ogóle miał jakiś rozum, i poszedł do pokoju. Nie żebym się o niego martwiła, ale chciałam dokonać zemsty. I pragnęłam tym razem zrobić to z kimś, bo jednak pozostawała we mnie odrobina strachu. Do czego oczywiście nikomu się nie przyznawałam. Nie wiedziałam więc, co takiego wypada mi uczynić. W końcu doszłam do wniosku, że najlepiej jest myśleć z kubkiem gorącej herbaty w ręku. Zeszłam po napój do stołówki nikogo nie napotykając, po czym pobiegłam do pokoju, siadając na kanapie.
Wtedy właśnie przyszedł mi do głowy plan. Niedopracowany co prawda, ale miałam już jakąś podstawę.
Udałam się w stronę pokoju Tokiego i nieśmiało zapukałam.
- Wymyśliłeś już coś? - spytałam, gdy otworzył drzwi.
- Nie... - odburknął zrezygnowany.
- To dobrze! - powiedziałam wesoło.
- Co? Jak dobrze?
- Bo tak się składa, że ja mam plan.
- Ahh. Naprawdę bardzo ciekawe. - mruknął bez entuzjazmu.
- Nie chcesz już uratować siostry? - zdziwiłam się słysząc jego ton.
- Chcę, tylko wątpię, że taki ktoś jak ty potrafi logicznie myśleć.
Chciałam od razu mu przywalić, ale powstrzymałam się i zamiast tego powiedziałam dumnie:
- Cóż, w takim razie idę sama.
Odwróciłam się nie czekając na odpowiedź.
- Mi! Zaczekaj! Pójdę z tobą. - zawołał tak, jak się spodziewałam.
- No dobrze. Zakładam, że uwięził ją gdzieś w okolicach Tokio, bo pewnie tam mieszka. Najpierw jednak musimy pozbierać dowody. W tym celu przedrzemy się do parlamentu, przebrani za urzędników. Chyba wiesz jak tam dojechać?
Przedstawiłam mu swój plan. Chciałam powiedzieć coś jeszcze, ale zawahałam się i urwałam.
< Toki? Mam wenę, nie zepsuj tego *-* >
Od Alex CD Mi
Weszłam do okazałego budynku. Był całkiem, całkiem. Stanęłam w drzwiach i wzrokiem przeskanowałam całą salę w poszukiwaniu wolnego stolika. Widocznie na dworze rzeczywiście musiało być strasznie zimno ponieważ do kawiarni chyba zwaliło całe miasto. Ogarnęam wzrokiem jeszcze raz kafejkę i znalazłam jeden wolny stoli w rogu .
- Choć Mi, tam chyba jest jedno wolne miejsce. - Wskazałam palcem na znalezioną miejscówę.
- Oki. - powiedziała i poszła w ślad za mną. Usiadłam wygodnie na miękkiej poduszce okrywającej krzesło.
- No, nawet tu ładnie - zwróciła się do mnie.
- Yhm. Zawołam kelnera. - po czym wstałam i podeszłam do faceta stojącego przy ladzie.
- Można złożyć zamówienie ? - zapytałam trzepocząc przy tym rzęsami. Trochę tego nie lubiałam ale był to świetny sposób na wepchnięcie się do kolejki oczekiwania na zamówienia.
- O-oczywiście - powiedział zauroczony kelner - za chwilkę do ciebie podejdę. - Uśmiechnęłam się i zwróciłam swe kroki w kierunku Midorii.
<Mi ? Weź zapodaj coś głupiego >
Od Izayi CD Mikasy
Dziewczyna pobiegła. Patrzyłem na nią. Po chwili potrząsnąłem głową i ruszyłem za nią.
Głupia! - myślałem. - Czy ona tego nie rozumie?! Muszę jej wszystko wytłumaczyć. Lecz wpierw ją znaleźć.
No własnie; znaleźć Mikasę.
Znalazłem się przed główną bramą akademii. Zacząłem jej szukać. Najpierw w centrum handlowym i wielu różnych miejscach publicznych - nigdzie jej nie mogłem znaleźć.
Gdy spytałem jednego mężczyznę czy nie widział czarnowłosej dziewczyny o czarnych oczach odparł, że skierowała się do parku. Zmarszczyłem brwi i tam poszedłem. Jednak nigdzie jej nie widziałem. Poszedłem na tyły parku - do miejsca, które jest najmniej znane. Była tam stara, nieczynna i zarośnięta fontanna. Mimo wszystko to miejsce zawsze wydawało mi się magiczne. Zza fontanny usłyszałem ciche głosy. Okrążyłem ją; na ławce siedziała Mikasa z twarzą w dłoniach. Kamień spadł mi z serca; nic jej nie było.
Cicho do niej podszedłem.
- Ej - powiedziałem gdy byłem przed nią.
Dziewczyna na dźwięk mojego głosy wzdrygnęła się i spojrzała na mnie. Uśmiechnąłem się.
- Mikasa - zacząłem. - Nieco nie zrozumiałem o co Ci chodzi. Chcesz wszystko dźwigać sama? Naprawdę? Przyjaciele są od tego by sobie pomagać; a mi się wydaję, że nimi jesteśmy. Posłuchaj; martwisz się, rozumiem to. Ale jesteśmy drużyną! Powinniśmy trzymać się i działać razem! Wiedzieć, że mamy w drugim oparcie. - Dziewczyna chciała coś powiedzieć, ale nie pozwoliłem jej dojść do słowa. - Chcę Ci pomóc Mikasa. Bardzo chcę. To, że mnie postrzelił było moją winą. Nie trzeba go było powalać w pobliżu pistoletu, a później pozwalać na swobodne ruchy ramion.
Teraz gdy zamilkłem dziewczyna patrzyła na mnie jakby spodziewała się jeszcze czegoś. Jednak nie byłem gotowy jej to powiedzieć. Moje policzki lekko się zaróżowiły. Kucnąłem a moje oczy zrównały się z oczami dziewczyny. Przytuliłem ją. Wziąłem głęboki oddech.
- Mikasa... Kocham cię - wyrzuciłem w końcu z siebie.
Byłem gotowy na wszystko, nawet dostanie kosza.
<Mikasa? ^^>
Od Ciel'a CD Alice
- Współczuję .
- No nic ..
Nastała cisza .
- Ciel .
- Tak ?
Miała coś powiedzieć ale nagle ja jej przerwałem .
- Byłem chorowitym dzieckiem, przez co rzadko bywałem na przyjęciach i innych eventach, co sprawiło, że wstydze się obcych. Spędzałem dużo czasu z rodzicami, do których byłem bardzo przywiązany. Byłem także pogodnym dzieckiem, tak jak każdy w tamtym wieku lubiłem się bawić z rówieśnikami . Niestety, to wszystko zostało mi zabrane wraz z pożarem posiadłości, w którym straciłem rodziców i dziedzictwo. Zostałem porwany, maltretowany i miałem zostać złożony w ofierze .
Znów Cisza , ale tym razem przerwała ją Alice .
< Alice , wybacz mi ale weny nie mam .. >
- No nic ..
Nastała cisza .
- Ciel .
- Tak ?
Miała coś powiedzieć ale nagle ja jej przerwałem .
- Byłem chorowitym dzieckiem, przez co rzadko bywałem na przyjęciach i innych eventach, co sprawiło, że wstydze się obcych. Spędzałem dużo czasu z rodzicami, do których byłem bardzo przywiązany. Byłem także pogodnym dzieckiem, tak jak każdy w tamtym wieku lubiłem się bawić z rówieśnikami . Niestety, to wszystko zostało mi zabrane wraz z pożarem posiadłości, w którym straciłem rodziców i dziedzictwo. Zostałem porwany, maltretowany i miałem zostać złożony w ofierze .
Znów Cisza , ale tym razem przerwała ją Alice .
< Alice , wybacz mi ale weny nie mam .. >
Od Alice CD Ciel'a
- Nie będę cię zmuszała do opowiadania, jak będziesz chciał to mi kiedyś
opowiesz, a ja wysłucham cię z przyjemnością - przechyliła głowę i
uśmiechnęła się uroczo.
- Ja sama nie miałam ciekawiej przeszłości. Głównie przez samą siebie, mogłam zostać z rodzicami, a właściwie służbą, bo nie obchodziłam ich ani trochę. Byłam tylko punktem w drzewie genealogicznym. Jak miałam raptem dziesięć lat wyjechałam do Paryża.
- To chyba dobrze - spojrzał na nią.
- Ale robiłam tam okropne rzeczy. Zostałam nimfetką, rodem z książki Vladimira Nabokova. Z "Lolity" pochodzi to pojęcie, o ile się nie mylę. Stara książka z lat pięćdziesiątych.
- Nimfetką?
- Mhm - przytaknęła - nimfetka to dziewczynka, która mimo młodego wieku jest już dojrzała mniej więcej jak nastolatka, a osobowość ma rodem z romantyzmu. Zabawne jest to, że lata minęły i jest na odwrót. Niegdyś moje dziecinne rówieśniczki stały się dojrzałe, a ja wyglądem przypominam dziewczynkę, prawda? - urwałą na moment i nabrała powietrza - prościej mówiąc, byłam zabawką dla pedofili. Wstydzę się tego. Proszę, nie mów o tym nikomu - skrzywiła się lekko, ale mimo wszystko uśmiechnęła do niego.
<Ciel? B)>
- Ja sama nie miałam ciekawiej przeszłości. Głównie przez samą siebie, mogłam zostać z rodzicami, a właściwie służbą, bo nie obchodziłam ich ani trochę. Byłam tylko punktem w drzewie genealogicznym. Jak miałam raptem dziesięć lat wyjechałam do Paryża.
- To chyba dobrze - spojrzał na nią.
- Ale robiłam tam okropne rzeczy. Zostałam nimfetką, rodem z książki Vladimira Nabokova. Z "Lolity" pochodzi to pojęcie, o ile się nie mylę. Stara książka z lat pięćdziesiątych.
- Nimfetką?
- Mhm - przytaknęła - nimfetka to dziewczynka, która mimo młodego wieku jest już dojrzała mniej więcej jak nastolatka, a osobowość ma rodem z romantyzmu. Zabawne jest to, że lata minęły i jest na odwrót. Niegdyś moje dziecinne rówieśniczki stały się dojrzałe, a ja wyglądem przypominam dziewczynkę, prawda? - urwałą na moment i nabrała powietrza - prościej mówiąc, byłam zabawką dla pedofili. Wstydzę się tego. Proszę, nie mów o tym nikomu - skrzywiła się lekko, ale mimo wszystko uśmiechnęła do niego.
<Ciel? B)>
Od Yuuko CD Alice
Alice to chyba 1 dziewczyna z Akademii która mnie co prawda rozumie . Wie , że nie chce rozmawiać o mojej przeszłości i nie zamierza jej ode mnie wydusić . Może kiedyś jej powiem ? Alice było bardzo gorąco a to dziwne bo było lodowato .
- Alice ? Co się dzieje ? - Zapytałam przerażona .
- Nic , ja .. Ja zaraz wstanę , daj mi chwile .
- O nie ! Zaniose cię do Medusy !
- Yuuko , nie .
Zignorowałam ją i zaniosłam wprost do Medusy .
- Co się stało ? Yuuko coś za często tu przychodzisz - zaśmiała się a gdy zobaczyła Alice nagle ogarnęła ją powaga .
- Ona się źle czuje . - mruknęłam .
- Skarżyła się na coś ?
- Było jej bardzo gorąco .
- Ale przecież na korytarzu jest lodowato ! Zmierze jej temperaturę .
- Wiem .
Medusa wyjeła termometr i zmierzyła temperaturę Alice .
- Jak myślałam , ma 40 stopni gorączki .
Zdziwiłam się .
- Nie obrazisz sie jak zostanie u mnie ?
- Skad .
Martwilam sie o Alice , jej stan nie byl idealny..
< Alice ^^ >
- Alice ? Co się dzieje ? - Zapytałam przerażona .
- Nic , ja .. Ja zaraz wstanę , daj mi chwile .
- O nie ! Zaniose cię do Medusy !
- Yuuko , nie .
Zignorowałam ją i zaniosłam wprost do Medusy .
- Co się stało ? Yuuko coś za często tu przychodzisz - zaśmiała się a gdy zobaczyła Alice nagle ogarnęła ją powaga .
- Ona się źle czuje . - mruknęłam .
- Skarżyła się na coś ?
- Było jej bardzo gorąco .
- Ale przecież na korytarzu jest lodowato ! Zmierze jej temperaturę .
- Wiem .
Medusa wyjeła termometr i zmierzyła temperaturę Alice .
- Jak myślałam , ma 40 stopni gorączki .
Zdziwiłam się .
- Nie obrazisz sie jak zostanie u mnie ?
- Skad .
Martwilam sie o Alice , jej stan nie byl idealny..
< Alice ^^ >
Od Yuuko CD Soul'a
- No ale ...
- Jak już to ja powinnam iść na misje , ty masz zostać .
- Nie , Yuuko chodźmy się przejść ..
- Ale ty musisz leżeć ...
- Chodź , nie moge przecież przez cały dzień tak leżeć . To nudne - uśmiechnął się .
- No niech ci będzie .
Chodziliśmy sobie tak po Akademii gdy ja nagle stanęłam .
- Yuuko co jest ?
- Pa-Pa..
- Pa Pa ?
- Pająk ! - odsunęłam się przerażona .
Nienawidzę pająków ! Są takie włochate , straszne i obrzydliwe .
- Przecież to mały pajączek , nic ci nie zrobi .
- JAK TO JEST MAŁY PAJĄK TO JA JESTEM ŚWIĘTA .
- Czyżby taka na co dzień odważna Yuuko bała się małego stworka ?
- Zabij go , Soul błagam cię !
- Ominiemy go .
- ZAPOMNIJ .
Ten pająk był taki duuuuży brązowy i miał 3 oczy brrrr ... Gapił się centralnie na mnie jakby chciał mnie zaraz pożreć żywcem . Soul wziął mnie za rękę i powoli próbował ze mną ominąć to coś .
- No widzisz dałaś radę .
- On był .... Taki obrzydliwy .
- Nie przesadzaj - wyszczerzył się .
- A no i właśnie wracając do tematu , wiesz że i tak pójdę ? Tak jak ty wtedy . - teraz ja się wyszczerzyłam .
< Soul ^^ Ten pająk , jest okropny ;_; >
- Jak już to ja powinnam iść na misje , ty masz zostać .
- Nie , Yuuko chodźmy się przejść ..
- Ale ty musisz leżeć ...
- Chodź , nie moge przecież przez cały dzień tak leżeć . To nudne - uśmiechnął się .
- No niech ci będzie .
Chodziliśmy sobie tak po Akademii gdy ja nagle stanęłam .
- Yuuko co jest ?
- Pa-Pa..
- Pa Pa ?
- Pająk ! - odsunęłam się przerażona .
Nienawidzę pająków ! Są takie włochate , straszne i obrzydliwe .
- Przecież to mały pajączek , nic ci nie zrobi .
- JAK TO JEST MAŁY PAJĄK TO JA JESTEM ŚWIĘTA .
- Czyżby taka na co dzień odważna Yuuko bała się małego stworka ?
- Zabij go , Soul błagam cię !
- Ominiemy go .
- ZAPOMNIJ .
Ten pająk był taki duuuuży brązowy i miał 3 oczy brrrr ... Gapił się centralnie na mnie jakby chciał mnie zaraz pożreć żywcem . Soul wziął mnie za rękę i powoli próbował ze mną ominąć to coś .
- No widzisz dałaś radę .
- On był .... Taki obrzydliwy .
- Nie przesadzaj - wyszczerzył się .
- A no i właśnie wracając do tematu , wiesz że i tak pójdę ? Tak jak ty wtedy . - teraz ja się wyszczerzyłam .
< Soul ^^ Ten pająk , jest okropny ;_; >
Od Alice CD Yuuko
-
Widzę, że coś cię trapi, ale nie zamierzam dociekać o co chodzi. Jeżeli
chcesz to trzymać w sobie, to uszanuję twoją wolę - uśmiechnęła się - a
ogółem dobrze się czujesz? Czy może ci jakoś pomóc?
- Niczego mi nie potrzeba, dziękuję za troskę - odpowiedziała uśmiechem. - Jestem skora do pomocy, jeżeli coś będzie ci się działo, powiedz. Słuchacz ze mnie dobry - spojrzałą na nią - dobra, skończę temat, bo zacznę cię nudzić. - To rozsądne. - Mimo wszystko wyglądasz na zamyśloną. - Serio? - zrobiła się lekko czerwona. - Okej, nie dopytuję - obie się zaśmiałyśmy. Przez dłuższą chwilę spacrerowały korytarzem. Było pusto, bez śladu żywej duszy, chyba wszyscy zaszyli się w ciepłych pokojach. Alice zaś było gorąco, zdjęła marynarkę, pod którą był luźny podkoszulek. - Jest mi strasznie gorąco - stęknęła, a jej poliki były całe rumiane. Nagle opadła na kolana, źle się poczuła. <Yuuko? ^^> |
|
Od Ciel'a CD Alice
- Nie no jak już tu jesteś to chodź - mruknąłem .
Weszła i usiadła na fotelu po czym zaczerwieniła się .
- Co ci ?
- Mi ? Ale o co ci chodzi ?
- Czerwienisz się jak nwm co ..
- A yyy no bo przypomniała mi się taka yyyy wtopa z mojego życia .
- Ahm ..
Gdy zastała cisza znów gapiłem się w śnieg .
- Dlaczego zawsze jesteś taki poważny ? No dawaj , uśmiech .
Uśmiechnąłem się , jak zawsze sztucznie .
- Hahahha bardzo śmieszne .
Skąd u niej tyle szczęścia ? Przecież życie jest takie niesprawiedliwe , a ona taka radosna ...
- Wiem .
- Oj nie nie bądź taki poważny jak zawsze !
- Uśmiechać się nie dam rady . - mruknąłem cicho .
- Niby dlaczego ?
- Długa historia .
< Alice >
Weszła i usiadła na fotelu po czym zaczerwieniła się .
- Co ci ?
- Mi ? Ale o co ci chodzi ?
- Czerwienisz się jak nwm co ..
- A yyy no bo przypomniała mi się taka yyyy wtopa z mojego życia .
- Ahm ..
Gdy zastała cisza znów gapiłem się w śnieg .
- Dlaczego zawsze jesteś taki poważny ? No dawaj , uśmiech .
Uśmiechnąłem się , jak zawsze sztucznie .
- Hahahha bardzo śmieszne .
Skąd u niej tyle szczęścia ? Przecież życie jest takie niesprawiedliwe , a ona taka radosna ...
- Wiem .
- Oj nie nie bądź taki poważny jak zawsze !
- Uśmiechać się nie dam rady . - mruknąłem cicho .
- Niby dlaczego ?
- Długa historia .
< Alice >
Od Soul'a CD Mikasy
Pobiegłem po dyrektora. Ale nie wiem czy było warto w końcu dyrektor ma też inne sprawy niż zajmować się uczniami którzy powinni sami sobie poradzić z takimi ludźmi. W końcu, tacy ludzie posiadają duszę kishina. Byłem już w akademii, do pokoju dyra wparowałem jak do stajni. oczywiście dostałem ochrzan za takie wejście no ale cóż. Wyjaśniłem sprawę dyrektorowi, on mnie wyśmiał że Death nie może sobie poradzić. Ale gdy dodałem że jesteśmy bez władających, zmienił postawę i poszedł ze mną. Gdy dotarliśmy ujrzałem Mikasę która już leżała a gościu do niej podchodził powoli z zakrwawionym ostrzem.
- Soul zmieniaj się... - odparł spokojnie szeptem dyrektor, po chwili rekojeść mojej kosy trzymał w rękach.
Zwrócił się do faceta - Ej ty...To ja będę twoim przeciwnikiem. - odparł po czym wymierzył ostrzem w niego. Gościu się zaśmiał i zaczoł natarcie na dyra. Mikasa miała chwile by wstać i sie otrząsnąć.
<Mikasa? wybacz brak weny ;-; >
- Soul zmieniaj się... - odparł spokojnie szeptem dyrektor, po chwili rekojeść mojej kosy trzymał w rękach.
Zwrócił się do faceta - Ej ty...To ja będę twoim przeciwnikiem. - odparł po czym wymierzył ostrzem w niego. Gościu się zaśmiał i zaczoł natarcie na dyra. Mikasa miała chwile by wstać i sie otrząsnąć.
<Mikasa? wybacz brak weny ;-; >
Od Toki'ego CD Midorii
Zamyśliłem się trochę, spojrzałem jej w oczy byłem zdenerwowany i jednocześnie zdeterminowany.
- Heh, ciekawe naprawdę miło było. Ale muszę lecieć - odparłem wyrywając nadgarstek z jej małych rączek i ruszając do pokoju. - STÓJ! - Wykrzykneła zagradzając mi znów drogę.
- czego znowu?!
- Mam nadzieje że idziesz do pokoju? a nie lecisz od razu tam - odparła spokojnie. Rzuciłem jej lekki uśmiech - Nie bój sie idę do pokoju muszę pomyśleć. - minołem ją i wyszedłem do pokoju zatrzaskując drzwi za sb. Boże co ona tak się boi, to nie jej rodzina tylko moja. Co ona tak się nagle zaczeła o mnie martwić - pomyślałem kładąc się na łóżku i wpatrując w sufit. Wytężyłem umysł i myślałem co robić. Miałem plan by tam iść tylko najpierw znaleźć jakiegoś władającego, ale nie wiedziałem czy znajdę na czas...Więc ten plan by raczej nie wypalił. Wstałem i podszedłem do okna, wpatrując się na ogóród w którym były wyraźne znaki już nadchodzącej wiosny...
< Mi? >
- Heh, ciekawe naprawdę miło było. Ale muszę lecieć - odparłem wyrywając nadgarstek z jej małych rączek i ruszając do pokoju. - STÓJ! - Wykrzykneła zagradzając mi znów drogę.
- czego znowu?!
- Mam nadzieje że idziesz do pokoju? a nie lecisz od razu tam - odparła spokojnie. Rzuciłem jej lekki uśmiech - Nie bój sie idę do pokoju muszę pomyśleć. - minołem ją i wyszedłem do pokoju zatrzaskując drzwi za sb. Boże co ona tak się boi, to nie jej rodzina tylko moja. Co ona tak się nagle zaczeła o mnie martwić - pomyślałem kładąc się na łóżku i wpatrując w sufit. Wytężyłem umysł i myślałem co robić. Miałem plan by tam iść tylko najpierw znaleźć jakiegoś władającego, ale nie wiedziałem czy znajdę na czas...Więc ten plan by raczej nie wypalił. Wstałem i podszedłem do okna, wpatrując się na ogóród w którym były wyraźne znaki już nadchodzącej wiosny...
< Mi? >
Od Soul'a CD Yuuko
- Yuuko...- wypowiedziałem imię dziewczyny po czym namiętnie ją pocałowałem, jakimś cudem wylądowaliśmy na łóżku całując się. Po chwili leżeliśmy obok siebie, wpatrując się w swoje oczy nawzajem. Wpatrywałem się w wielkie czerwone oczy dziewczyny, byłem szczęśliwy że mogę miec kogoś, kto mnie posłucha, kto mi pomoże i jest ze mną cały czas nie zależnie od sytuacji. I mieć osobę którą moge kochać i czuć się kochanym. Od zawsze nie nawidziłem ludzi i źle się czułem przebywając w grupach, czy skupiskach. Ale sam nie moge być zawsze i wszędzie, trudno było mi się w kim kol wiek zakochać. Ale udało m isię spotkać taką jedną która mnie zainspirowała i uwiedła. Nie dość że mnie rozumie, to jeszcze jesteśmy drużyną. Moje rozmyślania przerwał stukot do drzwi mojego pokoju. Nie chciało nam się wstawać, po chwili ta osoba sama otworzyła drzwi, był to Ai. Zobaczył nas zasmiał się i wyszedł. Patrzyliśmy się zdziwieni chwile na drzwi, po chwili wracając do czynności przed wtargnięciem Ai'a.
- Yuuko, dawno nie mieliśmy żadnej akcji... - zaczołem nagle temat, Yuuko spojrzała na mnie
- O czym ty tera myślisz boże, a szczególnie z taką raną mądralo chcesz iść na misję? Dopiero co wyszedłeś od medusy... Soul ochłoń i poczekaj chwile a nie... - odparła kładąc ręke na mojej twarzy.
< Yuuko? >
- Yuuko, dawno nie mieliśmy żadnej akcji... - zaczołem nagle temat, Yuuko spojrzała na mnie
- O czym ty tera myślisz boże, a szczególnie z taką raną mądralo chcesz iść na misję? Dopiero co wyszedłeś od medusy... Soul ochłoń i poczekaj chwile a nie... - odparła kładąc ręke na mojej twarzy.
< Yuuko? >
Od Ciel'a CD Rin
- Czy ja powiedziałem że miałaś lekko ?! - warknąłem .
Nie odpowiedziała .
- Nie znasz mojej historii więc nie mów kto tu nie miał lekko dobra ? - mówiłem zdenerwowany .
Walnęła mi z liścia .
- Do cholery , o ci ci dziewczyno chodzi ?
- Ja miałam w życiu ciężko rozumiesz !
- A czy ja mówie że nie ? Chciałem ci oddać ale nauczono mnie zasady że dziewczyn się nie bije . Masz szczęście .
- Bo niby tylko ty nie miałeś lekko !
Teraz to się zdenerwowałem bardziej niż kiedykolwiek w życiu . Ona nie wie co się stało tamtego dnia i pewnie się nie dowie , w ogóle nikt się nie dowie . Przyśpieszyłem a ona próbowała dorównać mi kroku , niestety nie udawało jej się to za bardzo .
- Ciel .
- Czego ?
- Dlaczego jesteś taki wredny ? - stanęła .
- Bo jestem , nie pasuje ci ... Nikt nie każe ci się ze mną zadawać .
Nosiłem w sobie okropny ból który nigdy nie wyszedł i nie wyjdzie więc taki już chyba pozostanę.
- No i dobra , ide do pokoju . - odparła wkurzona .
- To idź .
Nie minęło więcej niż minuta a znów usłyszałem jej głos za sobą ..
< Rin , Weny brak ;_; >
Nie odpowiedziała .
- Nie znasz mojej historii więc nie mów kto tu nie miał lekko dobra ? - mówiłem zdenerwowany .
Walnęła mi z liścia .
- Do cholery , o ci ci dziewczyno chodzi ?
- Ja miałam w życiu ciężko rozumiesz !
- A czy ja mówie że nie ? Chciałem ci oddać ale nauczono mnie zasady że dziewczyn się nie bije . Masz szczęście .
- Bo niby tylko ty nie miałeś lekko !
Teraz to się zdenerwowałem bardziej niż kiedykolwiek w życiu . Ona nie wie co się stało tamtego dnia i pewnie się nie dowie , w ogóle nikt się nie dowie . Przyśpieszyłem a ona próbowała dorównać mi kroku , niestety nie udawało jej się to za bardzo .
- Ciel .
- Czego ?
- Dlaczego jesteś taki wredny ? - stanęła .
- Bo jestem , nie pasuje ci ... Nikt nie każe ci się ze mną zadawać .
Nosiłem w sobie okropny ból który nigdy nie wyszedł i nie wyjdzie więc taki już chyba pozostanę.
- No i dobra , ide do pokoju . - odparła wkurzona .
- To idź .
Nie minęło więcej niż minuta a znów usłyszałem jej głos za sobą ..
< Rin , Weny brak ;_; >
Od Mikasy CD Izaya
- Ja ... Izaya ... - Spuściłam głowę . - Przepraszam ...
- Nie masz za ...
- Daj mi skończyć . - Przerwałam mu . - To , że on Cię zranił to moja wina ... I ... To może się powtórzyć . Dlatego ... Ja ... - Wzięłam głęboki wdech . - Myślę nad odejściem z akademii ... Nie chcę aby ktoś cierpiał z mojej winy ...
Spojrzałam na chłopaka , lecz nie czekałam na jego odpowiedz ... Po prostu uciekłam ... Czemu ? Sama nie wiem ... Bałam się ... Ale czego ...?
~*~
Wyszłam z akademii i ruszyłam ścieżką do tylnej części parku . Nikt nie mógł mnie tam zobaczyć ... No chyba , że przez okna w bibliotece , ale na szczęście większość uczniów była teraz w Eden .
Usiadłam na ławce i zakryłam twarz dłońmi . Pierwszy raz od dawna byłam tak zagubiona . Trzęsłam się cała od nadmiaru emocji .
Do mych oczu napłynęły łzy , a w głowie pojawiło się milion różnych pytań .
Kim był owy " szef " który kazał mnie do siebie przyprowadzić ? Czego chciał ? I ... Czy dalej będzie chciał mnie dorwać ?
Westchnęłam cicho i spojrzałam w stronę akademii .
Nie wiedziałam co robić ...
< Izaya ? Gdzie ta wena ? ;-; >
Od Yuuko CD Alice
- Chcesz się przejść ? Teraz jest strasznie zimno . - mruknęłam .
- Ahh no tak , ty nie lubisz zimna . - posmutniała .
- Yyy to może chodźmy się przejść po Akademii ?
Skinęła głową i podeszła do drzwi po czym popatrzyła się na mnie a ja gapiłam się w ścianę i dopiero po chwili się "obudziłam" .
- Oj , zamyśliłam się ..
Wstałam i poszłam z nią .
- Od kiedy jesteś w Akademii ? - zapytała .
- Praktycznie od początku .
Odpowiadałam jej z lekkim opóźnieniem , a to wszystko przez to że męczyło mnie wyjaśnianie moich dotychczasowych snów związanych z przeszłością .. Co one takiego znaczyły?
- Yuuko obudź się .
- Co co ? - otrząsnęłam się .
- Ej no jak nie chcesz chodzić ze mną bezczynnie to powiedz - uśmiechnęła się .
- Nie , nie o to chodzi .
- A co się stało ?
- Nie nic , naprawdę .
< Alice . Ahh nie mogę znaleźć tej weny ;_; >
- Ahh no tak , ty nie lubisz zimna . - posmutniała .
- Yyy to może chodźmy się przejść po Akademii ?
Skinęła głową i podeszła do drzwi po czym popatrzyła się na mnie a ja gapiłam się w ścianę i dopiero po chwili się "obudziłam" .
- Oj , zamyśliłam się ..
Wstałam i poszłam z nią .
- Od kiedy jesteś w Akademii ? - zapytała .
- Praktycznie od początku .
Odpowiadałam jej z lekkim opóźnieniem , a to wszystko przez to że męczyło mnie wyjaśnianie moich dotychczasowych snów związanych z przeszłością .. Co one takiego znaczyły?
- Yuuko obudź się .
- Co co ? - otrząsnęłam się .
- Ej no jak nie chcesz chodzić ze mną bezczynnie to powiedz - uśmiechnęła się .
- Nie , nie o to chodzi .
- A co się stało ?
- Nie nic , naprawdę .
< Alice . Ahh nie mogę znaleźć tej weny ;_; >
Od Izayi CD Mikasy
Była ciemność; wszędzie... Nie widziałem nic. Nagle przede mną pojawiło się światło i straszny ból w okolicy lewego ramienia.
- Au! - wrzasnąłem podrywając się nagle z łóżka. Rozejrzałem się wokół. Leżałem w białym łóżku w białym pokoju. Obok mnie na krześle sidziała zdziwiona Medusa z czymś dziwnym w ręce. Wzdrygnąłem się widząc ją tu - Medusa była ostatnią osobą, którą spodziewałem się spotkać.
- Obudziłeś się - powiedziała po chwili pielęgniarka. - Teraz się nie ruszaj, bo będzie boleć.
Tym dziwnym czymś okazała się być strzykawka. Nim się obejrzałem Madusa podawała mi zastrzyk. Nie bolało.
- Był to lek znieczulający. Dzięki niemu przez jakiś czas ramię nie będzie boleć. Ale oszczędzaj je. Będziesz nosił je w chuście tak jak ci ze złamanymi rękoma.
Już po chwili byłem na nogach. Lewe ramię swobodnie spoczywało w białej chuście przewiązanej przez szyję. Gdy podziękowałem za opatrzenie ran wyszedłem z gabinetu. Miałem zamiar udać się do pokoju.
Nagle na krzesłach obok drzwi do gabinetu pielęgniarki siedziała Mikasa. Zbadała mnie wzrokiem od stóp do głowy.
- Izaya! - w końcu z siebie wyrzuciła. - Jak się czujesz? Czemu wyszedłeś? Co powiedziała Medusa?
- Dobrze się czuję - odparłem. - Medusa pozwoliła mi wyjść; powiedziała tylko bym przez jakiś czas oszczędzał ramię, a od czasu do czasu składał jej wizyty by zobaczyła rękę.
- Masz złamaną? - spytała dziewczyna patrząc na rękę spoczywającą w chuście.
- Nie... Medusa kazał je tak nosić.
Uśmiechnąłem się.
- A tobie nic nie jest? - spytałem z kolei ja. Dziewczyna w odpowiedzi przecząco pokręciła głową.
- Idę do pokoju odpocząć - powiedziałem. - A ty? Też powinnaś odpocząć; tak mi się wydaje.
<Mikasa?>
- Au! - wrzasnąłem podrywając się nagle z łóżka. Rozejrzałem się wokół. Leżałem w białym łóżku w białym pokoju. Obok mnie na krześle sidziała zdziwiona Medusa z czymś dziwnym w ręce. Wzdrygnąłem się widząc ją tu - Medusa była ostatnią osobą, którą spodziewałem się spotkać.
- Obudziłeś się - powiedziała po chwili pielęgniarka. - Teraz się nie ruszaj, bo będzie boleć.
Tym dziwnym czymś okazała się być strzykawka. Nim się obejrzałem Madusa podawała mi zastrzyk. Nie bolało.
- Był to lek znieczulający. Dzięki niemu przez jakiś czas ramię nie będzie boleć. Ale oszczędzaj je. Będziesz nosił je w chuście tak jak ci ze złamanymi rękoma.
Już po chwili byłem na nogach. Lewe ramię swobodnie spoczywało w białej chuście przewiązanej przez szyję. Gdy podziękowałem za opatrzenie ran wyszedłem z gabinetu. Miałem zamiar udać się do pokoju.
Nagle na krzesłach obok drzwi do gabinetu pielęgniarki siedziała Mikasa. Zbadała mnie wzrokiem od stóp do głowy.
- Izaya! - w końcu z siebie wyrzuciła. - Jak się czujesz? Czemu wyszedłeś? Co powiedziała Medusa?
- Dobrze się czuję - odparłem. - Medusa pozwoliła mi wyjść; powiedziała tylko bym przez jakiś czas oszczędzał ramię, a od czasu do czasu składał jej wizyty by zobaczyła rękę.
- Masz złamaną? - spytała dziewczyna patrząc na rękę spoczywającą w chuście.
- Nie... Medusa kazał je tak nosić.
Uśmiechnąłem się.
- A tobie nic nie jest? - spytałem z kolei ja. Dziewczyna w odpowiedzi przecząco pokręciła głową.
- Idę do pokoju odpocząć - powiedziałem. - A ty? Też powinnaś odpocząć; tak mi się wydaje.
<Mikasa?>
29 stycznia 2014
Od Midorii CD Alex
Szybko podbiegłam do przeciwnika, tracąc Alex z oczu. Mogłabym od razu go zabić, oszczędzając czas, ale nie zrobiłam tego, tylko zamierzałam trochę sobie na nim poćwiczyć; nie zbierałam już dusz do Kishina, więc co takiego stało mi na przeszkodzie?
Gdy skrzyżowałam miecz z tymi jego sztyletami, poczułam że jest silny. Ale za to refleks i zwinność mordercy pozostawiały wiele do życzenia, co dawało mi nad nim dużo przewagi. Poruszałam się do przodu, robiąc jedno cięcie za drugim, i unikając ciosów. W końcu wytrąciłam mu broń i leniwym ruchem z kamienną twarzą przebiłam mu serce.
- Skończone! - poinformowałam Alex beztroskim tonem. - No, to gdzie są te lody? Jestem już głodna.
- Chodź, w tamtą stronę - wskazała najbliższą uliczkę.
- A tak w ogóle, znalazłaś już partnera? - spytałam idąc.
-Yyy ale w jakim sensie? - odpowiedziała nieco rozbawiona.
- No wiesz, chodzi mi o drużynę - zaśmiałam się.
- Nie, nie znalazłam.
- To tak jak ja. Prawdę mówiąc, wolę działać sama.
- To tu! - zmieniła temat, wskazując budynek restauracji.
- No to chodźmy - mruknęłam i przyśpieszyłam krok.
< Alex? >
OD Mikasy CD Izaya'i
Szybko zmieniłam ' formę ' i podbiegłam do chłopaka .
- Izaya ! - Uklękłam przy nim i spojrzałam na jego ranę . - Boże ... - Zakryłam usta dłonią .
Spojrzałam w stronę chichoczącego mężczyzny . Wstałam , jednocześnie wyciągając zza paska sztylet .
- Zapłacisz za to . - Z kamiennym wyrazem twarzy skoczyłam na niego , a me ostrze wylądowało na jego gardle .
- Powiedz swojemu szefowi , że jeśli chce mnie - ma tu przyść osobiście , jasne ? - Warknęłam , a ten pokiwał hardo głową i znikł .
Wstałam i znów podeszłam do mego przyjaciela .
- Będzie dobrze ... - Wyszeptałam .
***
Po około 15 minutach siedziałam już przed gabinetem Medusy i czekałam na jakąkolwiek wiadomość odnośnie Izaya .
Schowałam twarz w dłonie . Czułam jak mym sercem targa ból , strach i jednocześnie smutek . Lecz ... Była tam też wiara . Wiara , że Izaya z tego wyjdzie , a z jego ust znów wydobędzie się ten lekko irytujący , a jednocześnie tak bardzo kojący śmiech ...
< Izaya ? Nie umieraj ~! ;_; >
- Izaya ! - Uklękłam przy nim i spojrzałam na jego ranę . - Boże ... - Zakryłam usta dłonią .
Spojrzałam w stronę chichoczącego mężczyzny . Wstałam , jednocześnie wyciągając zza paska sztylet .
- Zapłacisz za to . - Z kamiennym wyrazem twarzy skoczyłam na niego , a me ostrze wylądowało na jego gardle .
- Powiedz swojemu szefowi , że jeśli chce mnie - ma tu przyść osobiście , jasne ? - Warknęłam , a ten pokiwał hardo głową i znikł .
Wstałam i znów podeszłam do mego przyjaciela .
- Będzie dobrze ... - Wyszeptałam .
***
Po około 15 minutach siedziałam już przed gabinetem Medusy i czekałam na jakąkolwiek wiadomość odnośnie Izaya .
Schowałam twarz w dłonie . Czułam jak mym sercem targa ból , strach i jednocześnie smutek . Lecz ... Była tam też wiara . Wiara , że Izaya z tego wyjdzie , a z jego ust znów wydobędzie się ten lekko irytujący , a jednocześnie tak bardzo kojący śmiech ...
< Izaya ? Nie umieraj ~! ;_; >
Od Alex CD Midorii
No nie no ! Ona mnie kiedyś wykończy ! - bąknęłam pod nosem patrząc jak marchewa podchodzi do bandyty. Po jej nieprzyjemnym uśmieszku widać było że kocha walczyć. 'Oj, bój się, bój' pomyślałam nad ciężkim losem zbójcy który nawet nie wiedział w jakie piekło się pakuje.
- A może byśmy tak sobie odpuściły ? - Spytałam napaloną do walki kumpele
- Nie bój żaby, kilka chwil i posiekam go. - cóż było robić ? Podeszłam do pobliskiego drzewa i oparłam sie o nie, nie przejmując sie ani moim losem, ani marchewy.
Bandyta był uzbrojony w dwa krótkie sztylety, którymi zapewne zabił nie jedną osobę. Ale na co one mu były jak po chwili patrząc na Mi kompletnie straciłam ją z pola widzenia. Jedyne co zdradzało ją, to dzwięk jej kroków. Może i był cichy, ale i tak zbyt głośny bym ich nie usłyszała. Wytęrzyłam zmysł jeszcze mocniej, zamknęłam oczy i mimo chwilowej ślepoty, widziałam opadającą koparę zabójcy na wskutek niewidzialności Midorii. 'Teraz to będzie zabawa' Pomyślałam. Po dzwięku stali rozpoznałam że walka się zaczęła. Mi była idealnie ssychronizowana z otoczeniem. Miałam wrażenie że oglądam samego wiedzmina o którym wczoraj czytałam. Zatapiając myśli w walce przypomniało mi się że ja przecież też jestem bronią! Znaczy tego sie dowiedziałam od Marchewy. Ale i tak fajnie było by sobie troszkę powalczyć.
<Mi ? Lody mi zaraz stopnieją ! >
- A może byśmy tak sobie odpuściły ? - Spytałam napaloną do walki kumpele
- Nie bój żaby, kilka chwil i posiekam go. - cóż było robić ? Podeszłam do pobliskiego drzewa i oparłam sie o nie, nie przejmując sie ani moim losem, ani marchewy.
Bandyta był uzbrojony w dwa krótkie sztylety, którymi zapewne zabił nie jedną osobę. Ale na co one mu były jak po chwili patrząc na Mi kompletnie straciłam ją z pola widzenia. Jedyne co zdradzało ją, to dzwięk jej kroków. Może i był cichy, ale i tak zbyt głośny bym ich nie usłyszała. Wytęrzyłam zmysł jeszcze mocniej, zamknęłam oczy i mimo chwilowej ślepoty, widziałam opadającą koparę zabójcy na wskutek niewidzialności Midorii. 'Teraz to będzie zabawa' Pomyślałam. Po dzwięku stali rozpoznałam że walka się zaczęła. Mi była idealnie ssychronizowana z otoczeniem. Miałam wrażenie że oglądam samego wiedzmina o którym wczoraj czytałam. Zatapiając myśli w walce przypomniało mi się że ja przecież też jestem bronią! Znaczy tego sie dowiedziałam od Marchewy. Ale i tak fajnie było by sobie troszkę powalczyć.
<Mi ? Lody mi zaraz stopnieją ! >
28 stycznia 2014
Od Mikasy CD Soul'a
- Soul...Idź po dyrektora ...On sobie z nim poradzi ... - Wydukałam .
- Nie ma mowy . Nie zostawie Cię .
- Ale jeśli on dostanie się do szkoły to nie tylko ja tu będę cierpiąca .
Chłopak myślał intensywnie , po czym odstawił mnie na ziemi .
- Jesteś pewna ...?
- Tak . - Skinęłam głową . - Idź już .
Soul wbiegł do budynku , a ja zostałam rozglądając się dokładnie .
- Boisz się dziewczyny , hm ? - Uśmiechnęłam się pod nosem , gdy doszło do mnie że ten psychopata znów stał sie niewidzialny .
- Ja się NICZEGO nie boję . - Usłyszam .
- To czemu się chowasz ? - Postanowiłam grać na czas .
- Mogę przestać . - Przede mną pojawił się wysoki chłopak .
- No , no ... Ładny sztylecik . - Syknęłam .
- Wiem . Mój ulubiony .
- Ah tak ? - Kopnęłam go mocno i wyrwałam mu z ręki ostrze . - Hm...Tępe .
- Z takim więcej zabawy .
Skoczyłam na niego i przycisnęłam do ziemi . Pozostało mi tylko czekać na Soul'a .
< Soul ? >
- Nie ma mowy . Nie zostawie Cię .
- Ale jeśli on dostanie się do szkoły to nie tylko ja tu będę cierpiąca .
Chłopak myślał intensywnie , po czym odstawił mnie na ziemi .
- Jesteś pewna ...?
- Tak . - Skinęłam głową . - Idź już .
Soul wbiegł do budynku , a ja zostałam rozglądając się dokładnie .
- Boisz się dziewczyny , hm ? - Uśmiechnęłam się pod nosem , gdy doszło do mnie że ten psychopata znów stał sie niewidzialny .
- Ja się NICZEGO nie boję . - Usłyszam .
- To czemu się chowasz ? - Postanowiłam grać na czas .
- Mogę przestać . - Przede mną pojawił się wysoki chłopak .
- No , no ... Ładny sztylecik . - Syknęłam .
- Wiem . Mój ulubiony .
- Ah tak ? - Kopnęłam go mocno i wyrwałam mu z ręki ostrze . - Hm...Tępe .
- Z takim więcej zabawy .
Skoczyłam na niego i przycisnęłam do ziemi . Pozostało mi tylko czekać na Soul'a .
< Soul ? >
Od Yuuko CD Soul'a
- Kocham cie . - mruknęłam bo nie znosilam ciszy . A dlaczego mruknęłam ? Nigdy nie rozmawiałam na temat uczuć . Tak naprawdę nigdy ich nie posiadalam . Od tamtego strasznego momentu z nikim praktycznie nie rozmawiałam . A w akademii poznałam takiego zwariowanego głupka który nauczył mnie od nowa żyć . Teraz ten dzisiejszy sen , i od razu zaczynam się martwić co będzie .. co się stanie . Ale i tak nie mogę wyprzeć się swoich uczuć .
- Ja ciebie też - odpowiedział z uśmiechem .
Przytuliłam się do niego . Przyznaję , to wspaniałe uczucie mieć kogoś bliskiego . Ale także nowe . Nie wiem co bym bez niego zrobiła .
Nasze oczy się spotkały i zaczęliśmy się uśmiechać .
- Soul ..
- Tak ?
- Ja ..
Znów ta pytająca mina .
- Bez ciebie moje życie nie miałoby teraz sensu . - powiedziałam gapiac się w sciane a po chwili zrobiłam się cała czerwona . Wcale mi się nie dziwię . Jeszcze 10 dni temu powiedziałabym ze nigdy nie Wzięła bym się na odwagę to powiedzieć .
< Soul, oglądałam TED-A i tak wyszło XD >
- Ja ciebie też - odpowiedział z uśmiechem .
Przytuliłam się do niego . Przyznaję , to wspaniałe uczucie mieć kogoś bliskiego . Ale także nowe . Nie wiem co bym bez niego zrobiła .
Nasze oczy się spotkały i zaczęliśmy się uśmiechać .
- Soul ..
- Tak ?
- Ja ..
Znów ta pytająca mina .
- Bez ciebie moje życie nie miałoby teraz sensu . - powiedziałam gapiac się w sciane a po chwili zrobiłam się cała czerwona . Wcale mi się nie dziwię . Jeszcze 10 dni temu powiedziałabym ze nigdy nie Wzięła bym się na odwagę to powiedzieć .
< Soul, oglądałam TED-A i tak wyszło XD >
OD Soul'a CD Yuuko
- Yuuko przestań tak mówić. Wiem co mnie czeka, i nie boję się tego. Otóż zostałem zarażony dziwnym sposobem czarną krwią. Nic mi nie będzie dzięki temu czemus które teraz krązy w moim ciele. Chociaż kłopoty z tego moga być. - odparłem łapiąc dziewczynę z spuszczoną głową. Wskazałem na łózko i kazałem jej usiąść. ja stałem na przeciwko niej oparty o parapet.
- A do tego Yuuko, jak się boisz możesz zostać u mnie. ja będe spać na podłodze jak coś, albo zamienimy sie pokojami na razie. - Odparłem, wiedziałem że Yuuko będzie przeciwna tego typu propozycji, no ale co ja mogłem zrobić w takiej sytuacji? Yuuko spojrzała na mnie, wstała i podszedła tuląc się do mnie.
- Ale Soul ty nie masz pojęcia co mi się śniło przecież
- Wiem, ale ty nie masz pojęcia co mi gdy leżałem nie przytomny u medusy. - nagle w pokoju nastała cisza. Yuuko spojrzała w moje oczy, były puste. Po prostu puste. Głębokie czerwone moje oczy stały się puste, tak jakby nie było we mnie życia...
< Yuuko? weny ni ma opo brak ;-;>
- A do tego Yuuko, jak się boisz możesz zostać u mnie. ja będe spać na podłodze jak coś, albo zamienimy sie pokojami na razie. - Odparłem, wiedziałem że Yuuko będzie przeciwna tego typu propozycji, no ale co ja mogłem zrobić w takiej sytuacji? Yuuko spojrzała na mnie, wstała i podszedła tuląc się do mnie.
- Ale Soul ty nie masz pojęcia co mi się śniło przecież
- Wiem, ale ty nie masz pojęcia co mi gdy leżałem nie przytomny u medusy. - nagle w pokoju nastała cisza. Yuuko spojrzała w moje oczy, były puste. Po prostu puste. Głębokie czerwone moje oczy stały się puste, tak jakby nie było we mnie życia...
< Yuuko? weny ni ma opo brak ;-;>
Od Midorii CD Alex
Trochę rozbawił mnie ten jej entuzjazm, ale ukryłam śmiech. Nagle zza drzew wyskoczył jakiś facet, wyglądający na około dwadzieścia lat, i zaczął się w nas wpatrywać.
- Ykhym... Alex... Może skądś go znasz...? - spytałam trochę zdziwiona.
- Tak, a Ty nie? - odpowiedziała zdziwiona.
- No nie, nie, ale gadaj do rzeczy - mruknęłam z zniecierpliwieniem.
- On popełnił morderstwo, wszystkie gazety o tym pisały - odpowiedziała wyraźnie przerażona.
Uśmiechnęłam się pod nosem. Może by tak mały trening?
- A więc pora się zabawić - oznajmiłam beztrosko.
- Mi, co Ty... Uciekajmy!
Nie zwracałam uwagi na jej wystraszony ton i wyciągnęłam miecz, zbliżając się do niego leniwie.
< Alex ? Będzie ciężko. xd >
- Ykhym... Alex... Może skądś go znasz...? - spytałam trochę zdziwiona.
- Tak, a Ty nie? - odpowiedziała zdziwiona.
- No nie, nie, ale gadaj do rzeczy - mruknęłam z zniecierpliwieniem.
- On popełnił morderstwo, wszystkie gazety o tym pisały - odpowiedziała wyraźnie przerażona.
Uśmiechnęłam się pod nosem. Może by tak mały trening?
- A więc pora się zabawić - oznajmiłam beztrosko.
- Mi, co Ty... Uciekajmy!
Nie zwracałam uwagi na jej wystraszony ton i wyciągnęłam miecz, zbliżając się do niego leniwie.
< Alex ? Będzie ciężko. xd >
Od Yuuko CD Soul'a
Czułam się na prawdę dziwnie kiedy musiałam podnieść bluzkę żeby Soul zobaczył co się tam dzieje ..
- Nic nie widać . Rana się przecież juz zagoiła. - mruknął myśląc.
Po patrzyłam tam , rzeczywiście nic tam nie było .
- Zmęczona jestem .
- To idź spać - uśmiechnął się .
- boję się.. - powiedziałam po cichu żeby nie usłyszał .
Zamknęłam oczy .
Znów sen .. A nie , koszmar . Tego akurat nie pamiętałam ... Może to przyszłość ? Było ciemno a po chwili jasno ( dziwne ) zobaczyłam Soula w kałuży krwi a kolo niego stał znów jakiś facet ... Ubrany na czarno . Uśmiechał się do mnie a ja przerażona patrzyłam jak Soul się nie rusza .. To koszmar , obudź się , OBUDŹ DO CHOLERY ! Mężczyzna zmierzał w moim kierunku i wtedy się obudziłam. Patrzyłam wystraszona na Soul'a a ten popatrzył się pytająco .
- Soul ... Stanie ci się krzywda... Nie , nie możesz się mnie trzymać . Dla twojego dobra . - próbowałam powoli wejść z pokoju ze łzami i oczach.. Pytając sama siebie czy tym uda mi się zmienić jego złą przyszłość . Nie chce żeby coś mu się stało przez moją tragiczną przeszłość .
< Soul KC KC <3 XD >
- Nic nie widać . Rana się przecież juz zagoiła. - mruknął myśląc.
Po patrzyłam tam , rzeczywiście nic tam nie było .
- Zmęczona jestem .
- To idź spać - uśmiechnął się .
- boję się.. - powiedziałam po cichu żeby nie usłyszał .
Zamknęłam oczy .
Znów sen .. A nie , koszmar . Tego akurat nie pamiętałam ... Może to przyszłość ? Było ciemno a po chwili jasno ( dziwne ) zobaczyłam Soula w kałuży krwi a kolo niego stał znów jakiś facet ... Ubrany na czarno . Uśmiechał się do mnie a ja przerażona patrzyłam jak Soul się nie rusza .. To koszmar , obudź się , OBUDŹ DO CHOLERY ! Mężczyzna zmierzał w moim kierunku i wtedy się obudziłam. Patrzyłam wystraszona na Soul'a a ten popatrzył się pytająco .
- Soul ... Stanie ci się krzywda... Nie , nie możesz się mnie trzymać . Dla twojego dobra . - próbowałam powoli wejść z pokoju ze łzami i oczach.. Pytając sama siebie czy tym uda mi się zmienić jego złą przyszłość . Nie chce żeby coś mu się stało przez moją tragiczną przeszłość .
< Soul KC KC <3 XD >
Od Izayi CD Tokiego
Uśmiechnąłem się pod nosem.
- Trzymetrową kosą o czarnym jak noc ostrzu.
Toki podniósł brwi, ale po chwili je opuścił. Skoro nic nie mówił kontynuowałem.
- Jest lekka, idealna do szybkich ruchów i obrotów. Jednocześnie wytrzymała - zresztą jak wszystkie bronie w tej szkole.
Toki uśmiechnął się.
- Słuchaj - zaczął - czemu akurat ją wybrałeś?
Spojrzałem na chłopaka. Wpatrywał się we mnie swymi różnokolorowymi oczami.
- Cóż.. - podrapałem się po głowie. - Nie wiem do końca dlaczego. Może dlatego, że spodobał mi się jej charakter? Mimo wymijających odpowiedzi i ciągłego przerywania dostrzegłem w niej miłą i zaradną osobę. - Po ustach przeleciał lekki uśmieszek gdy przypomniałem sobie nasze pierwsze spotkania. - W końcu gdy powiedziała, że jestem nudny postanowiłem urozmaicić rozmowę grą. Kto szybciej znajdzie partnera ten wygrywa.
- A co wygrywa? - wszedł mi w słowo Toki.
- Ja wygrałbym torbę najlepszych w mieście jabłek, a ja jej kupiłbym co by chciała - chyba nie wiedziała co by chciała. Gdy oboje dotarliśmy na miejsce spotkania byliśmy przybici. Mimo przemierzenia całej szkoły nie znaleźliśmy nikogo godnego nas. I wpadł do głowy pomysł; spytałem czy by chciała być moją bronią. Na początku chyba nie chciała, ale się zgodziła.
- Czyli... Z pewnego punktu widzenia ty wygrałeś - powiedział niespodziewanie blondyn.
- Cóż, owszem. Ale z drugiej strony był remis. Oboje znaleźliśmy partnera w tym samym czasie. Tu nie chodziło o zapytanie, ale zostanie. Czyli remis. Nie było wygranej.
Zapadła cisza.
- No a ty? - spytałem Tokiego.
- Ja nie mam partnera.
- Ale pytam jaki charakter chciałbyś by miała ta osoba? To może ułatwić Ci poszukiwania.
<Toki?>
- Trzymetrową kosą o czarnym jak noc ostrzu.
Toki podniósł brwi, ale po chwili je opuścił. Skoro nic nie mówił kontynuowałem.
- Jest lekka, idealna do szybkich ruchów i obrotów. Jednocześnie wytrzymała - zresztą jak wszystkie bronie w tej szkole.
Toki uśmiechnął się.
- Słuchaj - zaczął - czemu akurat ją wybrałeś?
Spojrzałem na chłopaka. Wpatrywał się we mnie swymi różnokolorowymi oczami.
- Cóż.. - podrapałem się po głowie. - Nie wiem do końca dlaczego. Może dlatego, że spodobał mi się jej charakter? Mimo wymijających odpowiedzi i ciągłego przerywania dostrzegłem w niej miłą i zaradną osobę. - Po ustach przeleciał lekki uśmieszek gdy przypomniałem sobie nasze pierwsze spotkania. - W końcu gdy powiedziała, że jestem nudny postanowiłem urozmaicić rozmowę grą. Kto szybciej znajdzie partnera ten wygrywa.
- A co wygrywa? - wszedł mi w słowo Toki.
- Ja wygrałbym torbę najlepszych w mieście jabłek, a ja jej kupiłbym co by chciała - chyba nie wiedziała co by chciała. Gdy oboje dotarliśmy na miejsce spotkania byliśmy przybici. Mimo przemierzenia całej szkoły nie znaleźliśmy nikogo godnego nas. I wpadł do głowy pomysł; spytałem czy by chciała być moją bronią. Na początku chyba nie chciała, ale się zgodziła.
- Czyli... Z pewnego punktu widzenia ty wygrałeś - powiedział niespodziewanie blondyn.
- Cóż, owszem. Ale z drugiej strony był remis. Oboje znaleźliśmy partnera w tym samym czasie. Tu nie chodziło o zapytanie, ale zostanie. Czyli remis. Nie było wygranej.
Zapadła cisza.
- No a ty? - spytałem Tokiego.
- Ja nie mam partnera.
- Ale pytam jaki charakter chciałbyś by miała ta osoba? To może ułatwić Ci poszukiwania.
<Toki?>
Od Alex CD Midorii
Moja wybawicielka stała się... przezroczysta ! Ale mnie to fascynowało !
- Woooooooooow !!!! - bolał mnie nadal brzuch, ale w ogóle nie zwracałam na niego uwagi. To było takie... epickie! - Naucz mnie tak robić !
Będę bardzo sumienną uczennicą, będę robic co tylko będziesz chciała, tylko naucz mnie tego, Prooooszę ! - Po czym zrobiłam jedną z moich błagalnych min.
- Eeee... a może chodźmy najpierw na lody ? - 'Zmienia temat, chyba nie ma ochoty' pomyślałam.
- Mam niedługo urodziny... Ale na lody to zawsze jestem chętna. - I wstałam z chłodnej podłogi na której wylądowałam po upadku.
- Pogadamy o tym potem...
- Ale obiecaj że powiesz mi po lodach !
- No Ok. A tak właściwie to gdzie ty masz torbę ?
- Odłożyłam 'niewidzialne' do pokoju - zaśmiałam się.
- Yhm.
Szłyśmy tak jeszcze trochę, w ciszy, nic nie mówiąc gdy z za drzew wyskoczył...
<Mi ? Ja chcę byc niewidzialna ! >
- Woooooooooow !!!! - bolał mnie nadal brzuch, ale w ogóle nie zwracałam na niego uwagi. To było takie... epickie! - Naucz mnie tak robić !
Będę bardzo sumienną uczennicą, będę robic co tylko będziesz chciała, tylko naucz mnie tego, Prooooszę ! - Po czym zrobiłam jedną z moich błagalnych min.
- Eeee... a może chodźmy najpierw na lody ? - 'Zmienia temat, chyba nie ma ochoty' pomyślałam.
- Mam niedługo urodziny... Ale na lody to zawsze jestem chętna. - I wstałam z chłodnej podłogi na której wylądowałam po upadku.
- Pogadamy o tym potem...
- Ale obiecaj że powiesz mi po lodach !
- No Ok. A tak właściwie to gdzie ty masz torbę ?
- Odłożyłam 'niewidzialne' do pokoju - zaśmiałam się.
- Yhm.
Szłyśmy tak jeszcze trochę, w ciszy, nic nie mówiąc gdy z za drzew wyskoczył...
<Mi ? Ja chcę byc niewidzialna ! >
Od Alice CD Ciel'a
Dziewczyna spała dosyć długo. Gdy otworzyła znurzone snem oczęta, ujrzała Ciela. Niezbyt wiele pamiętała o tym, co się wcześniej wydarzyło. Po krótkiej rozmowie Ciel opuścił pomieszczenie, a Alice rozebrała się do naga i wziąwszy świeżą bielizne oraz ciuchy, poszła do łazienki. Gdy wyszła z pomieszczenia czysta i pachnąc, ubrana w świeże ciuchy, przystanęła na srodku pokoju i stała chwilę w bezruchu. Z zamyślenia wyrwał ją telefon, dzwonił przez dłuższą chwilę, a potem ucichł. Spojrzała na ekran, którego światło nieco uraziło nadal zaspane oczy. To Dominique, koleżanka z Paryża usiłowała się do niej dodzwonić, jednak nie zamierzała oddzwaniać. Dominique była gadułą i Alice często miałą ochotę uciąć jej jęzor, gdy traciła nerwy. Nie miała nic do roboty, więc postanowiła odwiedzić Ciela. W końcu był drugą osobą, którą poznała, a nie wiedziała gdzie Yuuko ma swój pokój. Nie zamierzała go szukać, poniewaaż wolała uniknąć niekomfortowych sytuacji z obcymi, często grubiańskimi dziewczętami. Wolno podreptała w stronę pokoju Ciela. Idąc zapięła marynarkę.
*
- P-przepraszam. Nie chciałam cię denerwować - odgarnęła z czoła niesforny kosmyk jasnych włosów - gdy się ogarnęłam, pomyślałam, że wpadnę. Nie mam nic do roboty... i ty chyba też - uśmiechnęła się.
- Ale jeżeli chcesz bym poszła, to pójdę - schowała ręce za siebie lekko zakłopotana.
<Ciel? ;3>
*
- P-przepraszam. Nie chciałam cię denerwować - odgarnęła z czoła niesforny kosmyk jasnych włosów - gdy się ogarnęłam, pomyślałam, że wpadnę. Nie mam nic do roboty... i ty chyba też - uśmiechnęła się.
- Ale jeżeli chcesz bym poszła, to pójdę - schowała ręce za siebie lekko zakłopotana.
<Ciel? ;3>
OD Soul'a CD Yuuko
Yuuko wyszła a aj dalej nadrabiałem. Kończyłem już a Yuuko dalej nie było, wstałem z krzesła i udałem się do jej pokoju. Drzwi były zamknięte, pukałem kilka razy ale dziwne nikt nie odpowiadał. Pomyślałem że pewnie wyszła gdzieś albo coś i już miałem odchodzić od drzwi gdy usłyszałem gwałtowny stukot za drzwiami. Krzyczałem by otworzyła ale dalej nikt nie odpowiadał. Wkurzyłem się i wyważyłem zamek, wszedłem do pokoju a na podłodze leżała Yuuko trzymająca się za drzwi. Podszedłem do dziewczyny i schyliłem się biorąc ją za ręke.
- Yuuko...czemu mi nic nie powiedziałaś... - spytałem z nadzieja w oczach na odpowiedź.
- Nie możesz się męczyć, a na do datek nie chcę żeby znowu Ci się coś stało. - odparła ściskając moją dłoń a drugą brzuch.
- Nie chodź. - odparłem pomagając jej usiąść na łóżku. - Nie pójdziemy do Medusy, tylko do mnie. Zajmę się tobą sam. - rzuciłem jej lekki uśmiech patrząc w oczy. Dziewczyna chciała coś powiedzieć, ale nie dałem jej dojść do słowa całując ją w usta, po czym biorą cna ręce. - Idziemy - odaprłem
- Yuuko...czemu mi nic nie powiedziałaś... - spytałem z nadzieja w oczach na odpowiedź.
- Nie możesz się męczyć, a na do datek nie chcę żeby znowu Ci się coś stało. - odparła ściskając moją dłoń a drugą brzuch.
- Nie chodź. - odparłem pomagając jej usiąść na łóżku. - Nie pójdziemy do Medusy, tylko do mnie. Zajmę się tobą sam. - rzuciłem jej lekki uśmiech patrząc w oczy. Dziewczyna chciała coś powiedzieć, ale nie dałem jej dojść do słowa całując ją w usta, po czym biorą cna ręce. - Idziemy - odaprłem
- Soul, ale ty nie możesz się męczyć! -protestowała, ale ja zignorowałem jej protesty śmiejąc się - Soul ty głupku! - krzykneła. Ale po chwili objeła mnie za szyję i powiedziała cicho - Ty mój kochany głupku - zaśmiałem się, zmierzając korytarzem do mojego pokoju.
< Yuuko? kckc <3 >
< Yuuko? kckc <3 >
Od Ciel'a CD Alice
Gdy rano się obudziłem zobaczyłem że Alice śpi ... na podłodze ? Co ona do cholery w nocy robiła ? Wstałem i cicho zamierzałem do drzwi gdy usłyszałem zaspany głos .
- Ciel .
- co ?
- zaniosles mnie tutaj ?
- Nie , przywiozlem samochodem - mruknąłem sarkastycznie .
- Dziękuję .
Usmiechnąłem się.
- Czy ty ...
- Nie - znowu ogarnęła mnie powaga .
- Ale ja widziałam !
- Interesujące .
- Gdzie idziesz ? - zapytała gdy otwieralem drzwi .
- Do pokoju . - zamknąłem drzwi .
*
Gdy doszłem i w końcu usiadłem u siebie w pokoju ktoś zapukał .
- Czego ?
Nikt nie odpowiedział , pewnie sobie żarty robią .
I znowu pukanie . Otworzyłem wkurzony drzwi .
- Co ?! - krzyknąłem i zobaczyłem Alice po czym ogarnęłem się i poprawiłem .
- Co chcesz... ?
< Alice , weno przybywaj ! >
- Ciel .
- co ?
- zaniosles mnie tutaj ?
- Nie , przywiozlem samochodem - mruknąłem sarkastycznie .
- Dziękuję .
Usmiechnąłem się.
- Czy ty ...
- Nie - znowu ogarnęła mnie powaga .
- Ale ja widziałam !
- Interesujące .
- Gdzie idziesz ? - zapytała gdy otwieralem drzwi .
- Do pokoju . - zamknąłem drzwi .
*
Gdy doszłem i w końcu usiadłem u siebie w pokoju ktoś zapukał .
- Czego ?
Nikt nie odpowiedział , pewnie sobie żarty robią .
I znowu pukanie . Otworzyłem wkurzony drzwi .
- Co ?! - krzyknąłem i zobaczyłem Alice po czym ogarnęłem się i poprawiłem .
- Co chcesz... ?
< Alice , weno przybywaj ! >
Od Midorii Cd Davida
Nie dał mi nawet dojść do słowa, a ja nie chciałam tego tak zostawić. Podjęłam więc desperacką próbę zwrócenia na siebie uwagi i szybko dogoniłam go, nim zdążył wyjść ze szkoły.
-Zaczekaj! -zawołałam.
-O co chodzi?
-Dokąd idziesz? -spytałam.
-To już nie powinno Cię interesować -odpowiedział spokojnie.
-A czy czasem nie masz właśnie lekcji? - wpatrywałam się w niego natarczywie, lecz nie odwrócił wzroku ku mojemu poirytowaniu.
Zadałam pytanie zupełnie bez sensu, bo miałam do nauki raczej lekceważący stosunek i nie obchodziło mnie życie innych, ale chciałam przeciągnąć rozmowę - i tak nie miałam nic lepszego do roboty.
< David? c: >
-Zaczekaj! -zawołałam.
-O co chodzi?
-Dokąd idziesz? -spytałam.
-To już nie powinno Cię interesować -odpowiedział spokojnie.
-A czy czasem nie masz właśnie lekcji? - wpatrywałam się w niego natarczywie, lecz nie odwrócił wzroku ku mojemu poirytowaniu.
Zadałam pytanie zupełnie bez sensu, bo miałam do nauki raczej lekceważący stosunek i nie obchodziło mnie życie innych, ale chciałam przeciągnąć rozmowę - i tak nie miałam nic lepszego do roboty.
< David? c: >
Od Yuuko CD Soul'a
Chciałam żebyśmy poszli do jego pokoju bo w swoim dziwnie się czułam . Usiadłam na fotelu i patrzyłam się w okno a Soul odrabial zaległości bo ja przez dłuższy czas nie dawałam mu spokoju .
- juz ? - pytałam chyba 10 raz .
- Jak będziesz się pytać co minutę to będzie dłużej .
Jeżeli człowiek się nudzi to nawet spadające płatki śniegu stają się ciekawe , przyznaję . Padało i padało , ciągle padało . Patrzyłam prawie co chwile na zegarek a w tamtym czasie Zdążyłam juz pytać się soula 5 razy czy " już " . Az nagle ten ból , na szczęście nie był już tak mocny . Zacisnęłam tylko oczy .
- juz ?
Nie odpowiedział.
Znowu .... Znowu ból , to jakaś tragedia !
- S..Soul ja muszę na chwilkę iść , zaraz przyjdę .
- dobrze - uśmiechnął się .
Nie chciałam go niepotrzebnie martwić , bo po co.. Jeszcze by mu coś do głowy wpadło i by było .. Wybiegłam szybko z pokoju a trochę dalej upadłam na podłogę . Gdy usłyszałam ze ktoś idzie , natychmiast wczołgałam się do swojego pokoju zamykając drzwi . Nic mi nie będzie , nic ... myślałam . Oby Soul nic nie słyszał ... zapewne by próbował zanieść mnie do medusy a on nie może.. Zamknęłam drzwi na klucz .
< Soul . Wybacz ze krótkie ale ja na tel ;-; >
- juz ? - pytałam chyba 10 raz .
- Jak będziesz się pytać co minutę to będzie dłużej .
Jeżeli człowiek się nudzi to nawet spadające płatki śniegu stają się ciekawe , przyznaję . Padało i padało , ciągle padało . Patrzyłam prawie co chwile na zegarek a w tamtym czasie Zdążyłam juz pytać się soula 5 razy czy " już " . Az nagle ten ból , na szczęście nie był już tak mocny . Zacisnęłam tylko oczy .
- juz ?
Nie odpowiedział.
Znowu .... Znowu ból , to jakaś tragedia !
- S..Soul ja muszę na chwilkę iść , zaraz przyjdę .
- dobrze - uśmiechnął się .
Nie chciałam go niepotrzebnie martwić , bo po co.. Jeszcze by mu coś do głowy wpadło i by było .. Wybiegłam szybko z pokoju a trochę dalej upadłam na podłogę . Gdy usłyszałam ze ktoś idzie , natychmiast wczołgałam się do swojego pokoju zamykając drzwi . Nic mi nie będzie , nic ... myślałam . Oby Soul nic nie słyszał ... zapewne by próbował zanieść mnie do medusy a on nie może.. Zamknęłam drzwi na klucz .
< Soul . Wybacz ze krótkie ale ja na tel ;-; >
OD Soul'a CD Yuuko
- Yuuko jak to nic? przecież cię boli,chodź pójdziemy do pokoju i się położysz. - podszedłem do dziewczyny i złapałem ją za ramię.
- Nie, wszytko jest dobrze serio, mówię Ci. - odparła, dziewczyna powoli podnosząc się. Sykneła lekko, pewnie tak bym nie usłyszał. Wstając złapała do rą trochę sniegu, lepiąc z niego kulke i rzuciła we mnie.
Spojrzałem na nią, chowałem za plecami trzy kulki. Podszedłem bliżej i zaczołem natarcie. Śmialiśmy się oboje gdy nagle Yuuko upadła sycząc z bólu i łapiąc się za brzuch.
- Yuuko, koniec idziemy do pokoju, nie dajesz rady. - odparłem pomagając jej wstać.
- Ahh no dobra... - odparła. udało mi się ją na mówić do powrotu do pokoju. Mineło jakieś 10 minut i już byliśmy w akademiku dziewczęcym. Weszliśmy do pokoju Yuuko usiadłem na łóżku a dziewczyna oparła się o parapet do mnie. Spoglądała na cały pokój, trochę podenerwowana.
- Ehh Soul chodźmy do ciebie... - odparła łapiąc mnie za dłoń. Spojrzałem na nią dziwnie i wstałem.
- Czemu?
- Chodźmy prosze...
- No dobrze... - Yuuko złapała mnie za ręke i wyszliśmy z pokoju. Kierując się w strone akademika chłopców.
< Yuuko? <3 lekki wkurw weny nima ;-; >
- Nie, wszytko jest dobrze serio, mówię Ci. - odparła, dziewczyna powoli podnosząc się. Sykneła lekko, pewnie tak bym nie usłyszał. Wstając złapała do rą trochę sniegu, lepiąc z niego kulke i rzuciła we mnie.
Spojrzałem na nią, chowałem za plecami trzy kulki. Podszedłem bliżej i zaczołem natarcie. Śmialiśmy się oboje gdy nagle Yuuko upadła sycząc z bólu i łapiąc się za brzuch.
- Yuuko, koniec idziemy do pokoju, nie dajesz rady. - odparłem pomagając jej wstać.
- Ahh no dobra... - odparła. udało mi się ją na mówić do powrotu do pokoju. Mineło jakieś 10 minut i już byliśmy w akademiku dziewczęcym. Weszliśmy do pokoju Yuuko usiadłem na łóżku a dziewczyna oparła się o parapet do mnie. Spoglądała na cały pokój, trochę podenerwowana.
- Ehh Soul chodźmy do ciebie... - odparła łapiąc mnie za dłoń. Spojrzałem na nią dziwnie i wstałem.
- Czemu?
- Chodźmy prosze...
- No dobrze... - Yuuko złapała mnie za ręke i wyszliśmy z pokoju. Kierując się w strone akademika chłopców.
< Yuuko? <3 lekki wkurw weny nima ;-; >
OD Izaya'i CD Luny
Spojrzałem dziwnie na dziewczynę.
- Skoro chcesz się bawić, to wyjdź na dwór. Jest mnóstwo śniegu; możesz urządzić bitwę na śnieżki.
- Pójdziesz ze mną - powiedziała Luna. - Nie ma nikogo innego w pobliżu by się ze mną bawił. Nie masz wyjścia.
Nim cokolwiek powiedziałem dziewczyna pociągnęła mnie i po chwili znaleźliśmy się w ośnieżonym ogrodzie. Od razu poczułem na twarzy szczypanie. Luna rzuciła we mnie śnieżką.
- O ty... - powiedziałem i kucnąłem. Wziąłem sporą ilość śniegu i ulepiłem z nich kulę.
<Luna? Brak weny...>
- Skoro chcesz się bawić, to wyjdź na dwór. Jest mnóstwo śniegu; możesz urządzić bitwę na śnieżki.
- Pójdziesz ze mną - powiedziała Luna. - Nie ma nikogo innego w pobliżu by się ze mną bawił. Nie masz wyjścia.
Nim cokolwiek powiedziałem dziewczyna pociągnęła mnie i po chwili znaleźliśmy się w ośnieżonym ogrodzie. Od razu poczułem na twarzy szczypanie. Luna rzuciła we mnie śnieżką.
- O ty... - powiedziałem i kucnąłem. Wziąłem sporą ilość śniegu i ulepiłem z nich kulę.
<Luna? Brak weny...>
OD Rin CD Ciel'a
- Nie będę naciskać... - powiedziałam oschle. - U mnie też nie było fajnie T^T
Zaciekawił się i spojrzał na mnie.
- A co się wtedy stało? - zapytał, a zdawało mi się że robił taką słodką minkę.
- Trudno mi o tym mówić... - Pamiętasz jak mówiłam o tym kocie?
-Mhm...
- No to ten kot był ze mną prawie całe życie. A zgadnij, kto mi go dał?
- Yyyy.... Ciotka?
- Nie, mój ojciec. - posmutniałam. Czemu w ogóle o tym zaczęłam? Ale już nie było odwrotu, musiałam mu powiedzieć. - Dał mi tego kotka, jak miałam trzy lata. Był ze mną tylko chwilę , bo przymusem został wysłany na wojnę, a tam po dwóch latach zginął.
- No i co powiesz, żę też miałam lekko?! - byłam lekko zdenerwowana, ale tylko na chwilę.
<Ciel? Chora jestem na brak pomysłów T^T>
Zaciekawił się i spojrzał na mnie.
- A co się wtedy stało? - zapytał, a zdawało mi się że robił taką słodką minkę.
- Trudno mi o tym mówić... - Pamiętasz jak mówiłam o tym kocie?
-Mhm...
- No to ten kot był ze mną prawie całe życie. A zgadnij, kto mi go dał?
- Yyyy.... Ciotka?
- Nie, mój ojciec. - posmutniałam. Czemu w ogóle o tym zaczęłam? Ale już nie było odwrotu, musiałam mu powiedzieć. - Dał mi tego kotka, jak miałam trzy lata. Był ze mną tylko chwilę , bo przymusem został wysłany na wojnę, a tam po dwóch latach zginął.
- No i co powiesz, żę też miałam lekko?! - byłam lekko zdenerwowana, ale tylko na chwilę.
<Ciel? Chora jestem na brak pomysłów T^T>
Od Midorii CD Toki'ego
Na jego twarzy pojawił się wyraz prawdziwej determinacji. Wiedziałam, jak to jest, więc wiedziałam też że nie cofnie się przed niczym.
-To pułapka, zrozum. Trzeba to rozegrać inaczej. - powiedziałam stanowczo, gdy już przestałam płakać.
-Nie ma czasu. Rozumiesz, że ona może już nie żyć?! Muszę ją uratować, a Ty nie będziesz mówić, co mam robić.
Niespokojnie spacerował od ściany do ściany.
-Ja go znam. On to powtórzy. Nie możesz do niej teraz pójść, kierowany własnymi emocjami. Bawi się Twoimi uczuciami, Toki. Tylko na to czeka.
Mówiłam przekonująco, ale chłopak nie ochłonął.
-Nie mogę dłużej. Miło było Cię poznać.
Po tych słowach odbiegł w przeciwną stronę. Dogoniłam go jednak i zastąpiłam mu drogę. Chciał mnie wyminąć, ale złapałam go za nadgarstek. Popatrzyłam mu w oczy.
-Posłuchaj. Nie zabije jej teraz, rozumiesz? Prędzej zrobi to, kiedy sam do niego przyjdziesz. Będziesz żałował.
< Toki? >
-To pułapka, zrozum. Trzeba to rozegrać inaczej. - powiedziałam stanowczo, gdy już przestałam płakać.
-Nie ma czasu. Rozumiesz, że ona może już nie żyć?! Muszę ją uratować, a Ty nie będziesz mówić, co mam robić.
Niespokojnie spacerował od ściany do ściany.
-Ja go znam. On to powtórzy. Nie możesz do niej teraz pójść, kierowany własnymi emocjami. Bawi się Twoimi uczuciami, Toki. Tylko na to czeka.
Mówiłam przekonująco, ale chłopak nie ochłonął.
-Nie mogę dłużej. Miło było Cię poznać.
Po tych słowach odbiegł w przeciwną stronę. Dogoniłam go jednak i zastąpiłam mu drogę. Chciał mnie wyminąć, ale złapałam go za nadgarstek. Popatrzyłam mu w oczy.
-Posłuchaj. Nie zabije jej teraz, rozumiesz? Prędzej zrobi to, kiedy sam do niego przyjdziesz. Będziesz żałował.
< Toki? >
27 stycznia 2014
Od Yuuko CD Soul'a
Po 2 dniach spędzonych w gabinecie Medusy Soul mógł w końcu wyjść. Musiał odrobić zaległości ale ja nie dawałam mu spokoju . Wparowałam do niego bez pukania .
- Chooodź na dwór .
- Nie teraz Yuuko .
Zrobiłam wkurzoną minę .
- NIE MARUDŹ MÓWIĘ.
Podałam mu kurtkę .
- Na dwór ?
- Tak .
- Ale jest -15 stopni a ty przecież nie znosisz zimna .
- Szczegóły .
Pociągnęłam go za rękę w stronę drzwi a gdy znaleźliśmy się na dworze natychmiast rzuciłam w niego śnieżką .
- O ty ...
Nagle on ulepił wielką kulę śniegu i biegł z nią prosto na mnie a ja zaczęłam uciekać .
- Nie dorwiesz mnie !
- No zobaczymy .
Gdy nagle opadłam na kolana . Znów ten ból w brzuchu . Dlaczego musi być codziennie ? Od tamtej chwili minęło tyle czasu .. Dlaczego ?
- Yuuko !
- Nie nic . Ja , ja tak mam . - uśmiechnęłam się .
< soul ? XD <33 >
- Chooodź na dwór .
- Nie teraz Yuuko .
Zrobiłam wkurzoną minę .
- NIE MARUDŹ MÓWIĘ.
Podałam mu kurtkę .
- Na dwór ?
- Tak .
- Ale jest -15 stopni a ty przecież nie znosisz zimna .
- Szczegóły .
Pociągnęłam go za rękę w stronę drzwi a gdy znaleźliśmy się na dworze natychmiast rzuciłam w niego śnieżką .
- O ty ...
Nagle on ulepił wielką kulę śniegu i biegł z nią prosto na mnie a ja zaczęłam uciekać .
- Nie dorwiesz mnie !
- No zobaczymy .
Gdy nagle opadłam na kolana . Znów ten ból w brzuchu . Dlaczego musi być codziennie ? Od tamtej chwili minęło tyle czasu .. Dlaczego ?
- Yuuko !
- Nie nic . Ja , ja tak mam . - uśmiechnęłam się .
< soul ? XD <33 >
Od Alice CD Ciel'a
Alice spała niespokojnie. Cały czas się wierciła, mamrotała coś pod
nosem. Śniły jej się koszmary, które dręczyły ją każdej nocy. Bała
chodzić się spać. Wiedziała, że schizofrenia to choroba ciężka i
okropna, jednak nie chodziła do psychologa. Wierzyła, że poradzi sobie
sama z tym przypadkiem. Nic bardziej mylnego, potrzebowała wsparcia, a
czuła się samotnie.
Po dłuższym czasie Alice otworzyła oczy, nie wiedziała gdzie jest, ale ujrzała Ciela śpiącego na siedząco w fotelu. Westchnęła głeboko i zdjęła marynarkę, bo było jej gorąco. Usiadła po turecku i rozejrzała się po ponieszczeniu. Była lekko oszołomiona i nie wiedziała o co chodzi.
- Ciel mnie tu chyba przyniósł - wyszeptała sama do siebie - jest kochany - uśmiechnęła się.
Nie chciała budzić chłopaka, więc podniosła się po cichu i usiadła na podłodze.
- Nudzi mi się - wymruczała znurzona, długo czasu nie upłynęło, a zasnęła ponownie, tym razem na podłodze. Podłoga wręcz tonęła w jej jasnych włosach. Tym razem podczas snu nic się nie działo.
<Ciel? ;3>
Po dłuższym czasie Alice otworzyła oczy, nie wiedziała gdzie jest, ale ujrzała Ciela śpiącego na siedząco w fotelu. Westchnęła głeboko i zdjęła marynarkę, bo było jej gorąco. Usiadła po turecku i rozejrzała się po ponieszczeniu. Była lekko oszołomiona i nie wiedziała o co chodzi.
- Ciel mnie tu chyba przyniósł - wyszeptała sama do siebie - jest kochany - uśmiechnęła się.
Nie chciała budzić chłopaka, więc podniosła się po cichu i usiadła na podłodze.
- Nudzi mi się - wymruczała znurzona, długo czasu nie upłynęło, a zasnęła ponownie, tym razem na podłodze. Podłoga wręcz tonęła w jej jasnych włosach. Tym razem podczas snu nic się nie działo.
<Ciel? ;3>
Od Ciel'a CD Rin
- Ciel , Ciel Phantomhive . - odpowiedziałem patrząc się na nią dziwnie .
Zabrała rękę a ja ruszyłem . Tak w ogóle po co zaproponowałem spacer? I tak rozmowa się nie klei , ze mną nigdy się nie klei . Chodź to cud dla niektórych że z nimi rozmawiam gdyż nienawidzę ludzi .
Rzuciła we mnie śnieżką .. Jezu kolejna ?
- Za co to . - mruknąłem .
- A tak sobie , no dawaj .. Uśmiechnij się chociaż raz !
Zrobiłem sztuczny uśmiech po czym znowu zpoważniałem .
- No co to ma być .
- To co nazywacie uśmiechem .
No chwilę potem zrobiła mi mały wykład " Co to znaczy Uśmiech " . Choć mimo to nadal nie rozumiałem tego.
- Ahm no fajnie, skończyłaś ?
Zrobiła wkurzoną minę .
- JA SIĘ TAK STARAM A TY CO !
- Spokojnie , ej .
- Nie jestem EJ tylko RIN !
- Spokojnie , Rin .
- Nie będę spokojna -,-
- To chociaż spróbuj .
- Dlaczego jesteś taki poważny .. ? Zabaw się trochę !
Zrobiłem dziwną minę ..
- Nie , dziękuje .
- Co się takiego stało pare lat temu ?
Odwróciłem się wkurzony .
- Nie twój interes .
< Rin . Nie no spoko.. Jak widzisz mi wena ucieka .. >
Zabrała rękę a ja ruszyłem . Tak w ogóle po co zaproponowałem spacer? I tak rozmowa się nie klei , ze mną nigdy się nie klei . Chodź to cud dla niektórych że z nimi rozmawiam gdyż nienawidzę ludzi .
Rzuciła we mnie śnieżką .. Jezu kolejna ?
- Za co to . - mruknąłem .
- A tak sobie , no dawaj .. Uśmiechnij się chociaż raz !
Zrobiłem sztuczny uśmiech po czym znowu zpoważniałem .
- No co to ma być .
- To co nazywacie uśmiechem .
No chwilę potem zrobiła mi mały wykład " Co to znaczy Uśmiech " . Choć mimo to nadal nie rozumiałem tego.
- Ahm no fajnie, skończyłaś ?
Zrobiła wkurzoną minę .
- JA SIĘ TAK STARAM A TY CO !
- Spokojnie , ej .
- Nie jestem EJ tylko RIN !
- Spokojnie , Rin .
- Nie będę spokojna -,-
- To chociaż spróbuj .
- Dlaczego jesteś taki poważny .. ? Zabaw się trochę !
Zrobiłem dziwną minę ..
- Nie , dziękuje .
- Co się takiego stało pare lat temu ?
Odwróciłem się wkurzony .
- Nie twój interes .
< Rin . Nie no spoko.. Jak widzisz mi wena ucieka .. >
Od Rin CD Ciel
- A jak już nie ma nic innego... - też spróbowałam być oschła.
Na początku też był wredny, wiedziałam Ale nadal brakowało mi mojego kotecka... Nadal w głowie wyświetlała mi się jego słodka mordka...
Wyszłam z ,,tym kimś" z budynku szkoły. Mogło się zdawać że na dworze było świeższe powietrze niż w ,,budzie". W garażach spokojnie stał mój motocykl. Poszliśmy do ogrodu. Milczałam. Nie wiedziałam co mu powiedzieć. Aż w końcu, zebrałam się na odwagę.
- Co się stało? - teraz zapytałam ja.
- A co się miało stać? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Chciałam być miła, ułatw mi T^T
- Dobra dobra... To trudna, ale skoro musisz....
- Nje muszę. Ale skoro chcesz...
Przekomarzalibyśmy się dalej, aż nagle zobaczyłam coś w pół przeźroczystego hasającego po trawie. ,,A, to tylko wiatr..." - pomyślałam.
Jednak moja intuicja zaprzeczała. Spróbowałam podejść do TEGO ale ono uciekło. Trudno.
- Czym się interesujesz? - chciałam zacząć jakąś rozmowę. - A tak w ogóle, Rin jestem. - wyciągnęłam do niego rękę.
<Ciel? Pisałam nocą, więc mało tego...>
Na początku też był wredny, wiedziałam Ale nadal brakowało mi mojego kotecka... Nadal w głowie wyświetlała mi się jego słodka mordka...
Wyszłam z ,,tym kimś" z budynku szkoły. Mogło się zdawać że na dworze było świeższe powietrze niż w ,,budzie". W garażach spokojnie stał mój motocykl. Poszliśmy do ogrodu. Milczałam. Nie wiedziałam co mu powiedzieć. Aż w końcu, zebrałam się na odwagę.
- Co się stało? - teraz zapytałam ja.
- A co się miało stać? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Chciałam być miła, ułatw mi T^T
- Dobra dobra... To trudna, ale skoro musisz....
- Nje muszę. Ale skoro chcesz...
Przekomarzalibyśmy się dalej, aż nagle zobaczyłam coś w pół przeźroczystego hasającego po trawie. ,,A, to tylko wiatr..." - pomyślałam.
Jednak moja intuicja zaprzeczała. Spróbowałam podejść do TEGO ale ono uciekło. Trudno.
- Czym się interesujesz? - chciałam zacząć jakąś rozmowę. - A tak w ogóle, Rin jestem. - wyciągnęłam do niego rękę.
<Ciel? Pisałam nocą, więc mało tego...>
Od Toki'ego CD Midorii
Spojrzałem na dziewczynę która wyszła. Wściekłem się wstałem i zaczołem wszystko demolować wokoło. Wpadłem w szał, nie obchodził mnie ojciec tylko siostra, siostra na której mi najbardziej zależało. Nie wiedziałem co robić, czy mam do nich biec by ich ostrzec. A jak jest już zapuźno? i ich dorwał juz? Najgorsze przyszyło mi na myśl. Wyszedłem z pokoju z takim trzaskiem że każdy z pierwszego piętra otworzył drzwi aż z ciekawości co się dzieje. Podszedłem do Mi która stała w oknie trzymając się za kraty.
- Nie ma co się ukrywać z łzami - wyszedłem z cienia z miną jakby mnie z krzyża ściągali. MI odwróciła oczy do mnie, miała łzy prawda. Ale nie zamierzałem nikogo pocieszać, jedynym moim celem teraz było uratowanie siostry.
- Toki zresztą masz racje...- otarła łzy chociaż nadal sie trzęsła.
- Musze uratować siostrę. - odparłem inaczej niż wcześniej. Mój głos stał się poważny i groźny, byłem nadal wściekły i walnołem pięścią w ścianę.
< Mi? >
- Nie ma co się ukrywać z łzami - wyszedłem z cienia z miną jakby mnie z krzyża ściągali. MI odwróciła oczy do mnie, miała łzy prawda. Ale nie zamierzałem nikogo pocieszać, jedynym moim celem teraz było uratowanie siostry.
- Toki zresztą masz racje...- otarła łzy chociaż nadal sie trzęsła.
- Musze uratować siostrę. - odparłem inaczej niż wcześniej. Mój głos stał się poważny i groźny, byłem nadal wściekły i walnołem pięścią w ścianę.
< Mi? >
Od Toki'ego CD Izaya
- Ahh słucham zaczynając od Rock'a kończąc na nieskończonych gatunkach metalu. Ogólnie mówiąc słucham ciężkiej muzyki. - odparłem wyciągając jedną słuchawkę z uszu.
- Ooo spoko - odparł przeżuwając płatki. - Ym Toki masz już kogoś na oku do drużyny? Czy może masz drużynę już? - kontynuował, spojrzałem an niego i uśmiechnołem się lekko
- Nie nie mam ani nikogo nie mam na oku. Słyszałem że ty jesteś w drużynie z Mikasą nie? - zapytałem dosiadając się do chłopaka. Izaya pokiwał głową. - Spoko - odparłem
- Jaką bronią jesteś? - Izaya odłożył łyżkę kończąc płatki.
- Kataną, z czarno zieloną rękojeścią i srebnym ostrzem. - odparłem, wyłaczając mp4, wyciągając słuchawki i chowając je do kieszeni marynarki.
- A Mikasa czym jest? - zapytałem z ciekawości.
< Izaya? >
- Ooo spoko - odparł przeżuwając płatki. - Ym Toki masz już kogoś na oku do drużyny? Czy może masz drużynę już? - kontynuował, spojrzałem an niego i uśmiechnołem się lekko
- Nie nie mam ani nikogo nie mam na oku. Słyszałem że ty jesteś w drużynie z Mikasą nie? - zapytałem dosiadając się do chłopaka. Izaya pokiwał głową. - Spoko - odparłem
- Jaką bronią jesteś? - Izaya odłożył łyżkę kończąc płatki.
- Kataną, z czarno zieloną rękojeścią i srebnym ostrzem. - odparłem, wyłaczając mp4, wyciągając słuchawki i chowając je do kieszeni marynarki.
- A Mikasa czym jest? - zapytałem z ciekawości.
< Izaya? >
Od Ciel'a CD Alice
Nagle obróciłem się i zobaczyłem że dziewczyna się dość dziwnie zachowuje .. Dotyka ściany jakby tam coś było . A tam nic nie było ! No chyba że jestem chory ..
- Yy , Alice co jest ?
- Niiic - odpowiedziała nadal gapiąc się w ścianę. I nagle jakby coś ją odepchnęło , upadła .
- Alice ! - złapałem ją .
- Nic mi nie jest - wciąż gapiła się w tą durną ścianę .
- Lepiej chodź ..
- Nigdzie nie idę.....
- Nie no błagam za co .. - wziąłem dziewczynę na ręcę i zaniosłem do pokoju . Na szczęście jest " malutka " i niezbyt ciężka .
- Po co mnie tu przyniosłeś ? - patrzyła się w 1 punkt , na ścianę -,-
- Może lepiej zostanę z tobą , bo znowu zobaczysz jakieś znaki .. - mruknąłem .
Podszedłem do okna i zacząłem gapić się bezinteresownie w śnieg . Nienawidzę zimna i wszystkiego co z nim związane . Było dziwnie cicho więc odwróciłem się , Alice zasnęła . W sumie to też byłem lekko śpiący więc usiadłem na fotelu i zamknąłem oczy .
< Alice ? xp >
- Yy , Alice co jest ?
- Niiic - odpowiedziała nadal gapiąc się w ścianę. I nagle jakby coś ją odepchnęło , upadła .
- Alice ! - złapałem ją .
- Nic mi nie jest - wciąż gapiła się w tą durną ścianę .
- Lepiej chodź ..
- Nigdzie nie idę.....
- Nie no błagam za co .. - wziąłem dziewczynę na ręcę i zaniosłem do pokoju . Na szczęście jest " malutka " i niezbyt ciężka .
- Po co mnie tu przyniosłeś ? - patrzyła się w 1 punkt , na ścianę -,-
- Może lepiej zostanę z tobą , bo znowu zobaczysz jakieś znaki .. - mruknąłem .
Podszedłem do okna i zacząłem gapić się bezinteresownie w śnieg . Nienawidzę zimna i wszystkiego co z nim związane . Było dziwnie cicho więc odwróciłem się , Alice zasnęła . W sumie to też byłem lekko śpiący więc usiadłem na fotelu i zamknąłem oczy .
< Alice ? xp >
Od Soul'a CD Yuuko
Dziewczyna włożyła kwiaty do wazonu, i położyła się obok mnie przytulając dom nie. Patrzyłem się w sufit, rozmyślałem o tym dziwnym śnie wcześniej. Jeszcze do tego leże u pielęgniarki ranny, byłem się z jakimś dziwnym gościem i jeszcze to. Jedyne co dobre z tego wyszło to to że wyznałem uczucia Yuuko i dzięki temu jesteśmy razem. Rozmyślałem tak i spojrzałem na dziewczynę leżącą obok mnie. Yuuko usneła. By jej nie przeszkadzać zszedłem z łóżka i podszedłem do okna. Widok z tego pomieszczenia był na miasto, zimą Eden naprawdę wyglądał niesamowicie, ale i tak nic nie pobije wiosny. Stałem tak i patrzyłem się na ludzi chodzących od jednego budynku do drugiego. Przypomniałem sobie nagle o papierosach które miałem w kurtce, dawno nie paliłem.- Zapale puki Yuuko śpi - powiedziałem pod nosem sdo siebię wyciągając paczkę. Wyjołem jednego i zapaliłem. Wtedy przypomniało mi się że ostatnio dużo nowych ludzi sie pojawiło w szkole a ja mało o tym wiem. Usłyszałem głos, coś spadło a za nim krzyk. To była Yuuko spadła z łóżka. Podszedłem do niej i ledwo co się schylając podniosłem ją.
- Soul...Soul! miałeś leżeć a nie, jeszcze ten papieros ahh co ja z tb mam...- odparła siadając na łóżku i łapiąc się za głowe.
- E tam Yuuko nie martw się, wszytko jest dobrze, jaak sobie zapale to nim mi nie bedzie - usmiechłem się
- Nie, Soul nie wolno Ci palić tym bardziej jak jesteś u pielęgniarki i jeszcze jesteś ranny. - odparła, miałem nadąsaną trochę minę. Wyrzuciłem papierosa i zdeptałem go. - Zadowolona?
- Tak a teraz chodź tutaj. - podchodziłem do niej i nagle sykłem i s kuliłem się. - Soul co jest?! - Podszedła do mnie szybko Yuuko.
- Nie boli brzuch...
- Mówiłam a ty dalej swoje, ahh - pomogła mi wstać i położyłem się. Uniosła mi koszulkę oglądając rane. Nic się nie działo, na usg i inne badania nic nie wykazały. Więc co się działo?
- Kur..a co jest?! -odparłem zdenerwowany.
- Nie denerwuj się bo jeszcze to pogorszysz - odparła - może zawoła Meduse? - kontynuowała
- Nie. Tyle razy już tu wchodziła że wystarczy, ty też masz coś z brzuchem po tym gościu...więc tez nie powinnaś się tak nad wyrężać. - odaprłem i przyciągłem do siebie dziewczyne
- Ale Soul jaką rane ja mam a jaką ty...
< Yuuko? >
- Soul...Soul! miałeś leżeć a nie, jeszcze ten papieros ahh co ja z tb mam...- odparła siadając na łóżku i łapiąc się za głowe.
- E tam Yuuko nie martw się, wszytko jest dobrze, jaak sobie zapale to nim mi nie bedzie - usmiechłem się
- Nie, Soul nie wolno Ci palić tym bardziej jak jesteś u pielęgniarki i jeszcze jesteś ranny. - odparła, miałem nadąsaną trochę minę. Wyrzuciłem papierosa i zdeptałem go. - Zadowolona?
- Tak a teraz chodź tutaj. - podchodziłem do niej i nagle sykłem i s kuliłem się. - Soul co jest?! - Podszedła do mnie szybko Yuuko.
- Nie boli brzuch...
- Mówiłam a ty dalej swoje, ahh - pomogła mi wstać i położyłem się. Uniosła mi koszulkę oglądając rane. Nic się nie działo, na usg i inne badania nic nie wykazały. Więc co się działo?
- Kur..a co jest?! -odparłem zdenerwowany.
- Nie denerwuj się bo jeszcze to pogorszysz - odparła - może zawoła Meduse? - kontynuowała
- Nie. Tyle razy już tu wchodziła że wystarczy, ty też masz coś z brzuchem po tym gościu...więc tez nie powinnaś się tak nad wyrężać. - odaprłem i przyciągłem do siebie dziewczyne
- Ale Soul jaką rane ja mam a jaką ty...
< Yuuko? >
Od Alice CD Ciel'a
- Nie musisz mi odpowiadać na to pytanie - wzruszyła ramionami i spojrzała na niego:
- Wiesz co? Ja raczej nie potrzebuję plastra, czy innego badziewia. Nic mi się nie stało, tylko policzek mnie trochę boli - pomasowała sobie obolała część ciała.
- W sumie racja, nie miałabyś go gdzie przykleić.
- Mhm - pokręciła głową - przepraszam, że sprawiam ci tyle problemów. Muszę się nareszcie ogarnąć, od zawsze przyciagam kłopoty - zaśmiała się cicho.
- Zauważyłem - spojrzał na nią i po chwili odwrócił wzrok.
- Jeżeli ni masz ochoty na przebywanie w moim towarzystwie to powiedz. Pójdę sobie, bo nic dobrego nie robię - podrapała się po głowie i uśmiechnęła niewinnie. Po chwili obróciła się i ruszyła przed siebie. Pod nosem zaczęła nucić sobie melodykę, była to ta, którą nuciłą jej ukochana niania. Nagle ucichła i oparła się o ścianę, była przerażona. Jej psychika była niestabilna, zaczęła krzyczeć, bo jej oczom ukazały się najróżniejsze wzory, które zostały stworzone przez jej wyobraźnie. Przeraźliwie pokręciła głową i osunęła się po ścianie.
- P-pomocy - wyszeptała.
< Ciel xd >
- Wiesz co? Ja raczej nie potrzebuję plastra, czy innego badziewia. Nic mi się nie stało, tylko policzek mnie trochę boli - pomasowała sobie obolała część ciała.
- W sumie racja, nie miałabyś go gdzie przykleić.
- Mhm - pokręciła głową - przepraszam, że sprawiam ci tyle problemów. Muszę się nareszcie ogarnąć, od zawsze przyciagam kłopoty - zaśmiała się cicho.
- Zauważyłem - spojrzał na nią i po chwili odwrócił wzrok.
- Jeżeli ni masz ochoty na przebywanie w moim towarzystwie to powiedz. Pójdę sobie, bo nic dobrego nie robię - podrapała się po głowie i uśmiechnęła niewinnie. Po chwili obróciła się i ruszyła przed siebie. Pod nosem zaczęła nucić sobie melodykę, była to ta, którą nuciłą jej ukochana niania. Nagle ucichła i oparła się o ścianę, była przerażona. Jej psychika była niestabilna, zaczęła krzyczeć, bo jej oczom ukazały się najróżniejsze wzory, które zostały stworzone przez jej wyobraźnie. Przeraźliwie pokręciła głową i osunęła się po ścianie.
- P-pomocy - wyszeptała.
< Ciel xd >
Od Davida CD Mirdorii
Lekko zirytowany zachowaniem znacznie niższej dziewczyny. Złapał ją za
ramię, chcąc zatrzymać i delikatnie przyciągnął ją do siebie, ale nie na
tyle, by nie pokazać siły, która tkwi w jego ramionach. Miał wrażenie,
że stereotypy jednak są prawdziwe. Rude - wredne i opryskliwe.
- Po co ten ton głosu? Nie można grzeczniej? - Spojrzał w jej oczy i uśmiechnął się wrednie.
- Wyglądasz na taką, która chce sobie wszystkich podporządkować - uśmiechnął się ciepło - w takim razie życzę ci powodzenia, maluchu - pstryknął ja w ucho i po chwili obrócił się na pięcie. Moment zajęło mu pogrążenie się we własnych myślach. Kierował się w stronę wyjścia ze szkoły.
<Midorii? : D>
- Po co ten ton głosu? Nie można grzeczniej? - Spojrzał w jej oczy i uśmiechnął się wrednie.
- Wyglądasz na taką, która chce sobie wszystkich podporządkować - uśmiechnął się ciepło - w takim razie życzę ci powodzenia, maluchu - pstryknął ja w ucho i po chwili obrócił się na pięcie. Moment zajęło mu pogrążenie się we własnych myślach. Kierował się w stronę wyjścia ze szkoły.
<Midorii? : D>
Od Davida CD Alice
I on uśmiechnął się na widok nowej osoby, to dobra okazja do poznania
ciekawej osobowości. Przyglądał jej się przez moment i po chwili
otworzył usta:
- A tobie nic nie jest? - spojrzał na dziewczynę i uśiechając się, podał jej dłoń, by pomóc wstać.
- Musisz czasem wrócić do teraźnieszości. Zabijesz się kiedyś przez przypadek, gdy tego nie zrobisz - zaśmiał się krótko.
- Też jesteś nowa? Wyglądasz na zagubioną.
- No tak... jestem tu od raptem dwóch dni? Chyba tak - odpowiedziała sama sobie.
- A tak w ogóle to jestem David Pharel - podał jej dłoń po raz drugi.
- Jestem Alice... Alice Thirinuviel - podała mu dłoń, a on ją uścisnął.
- Miałabyś ochotę przejść się ze mną? - puścił jej rękę i podrapał się po białej czuprynie.
- Nie mam nic przeciwko, nudzę się od dłuższego czasu.
<Alice upierdliwcu? : D>
- A tobie nic nie jest? - spojrzał na dziewczynę i uśiechając się, podał jej dłoń, by pomóc wstać.
- Musisz czasem wrócić do teraźnieszości. Zabijesz się kiedyś przez przypadek, gdy tego nie zrobisz - zaśmiał się krótko.
- Też jesteś nowa? Wyglądasz na zagubioną.
- No tak... jestem tu od raptem dwóch dni? Chyba tak - odpowiedziała sama sobie.
- A tak w ogóle to jestem David Pharel - podał jej dłoń po raz drugi.
- Jestem Alice... Alice Thirinuviel - podała mu dłoń, a on ją uścisnął.
- Miałabyś ochotę przejść się ze mną? - puścił jej rękę i podrapał się po białej czuprynie.
- Nie mam nic przeciwko, nudzę się od dłuższego czasu.
<Alice upierdliwcu? : D>
Od Ciel'a CD Rin
- Zdechł ci kot ? To powód do smutku ? Przeżywałem gorsze.. - mruknąłem .
Zaczęła płakać . Tak, przyznaję . Nie jestem za dobry w pocieszaniu innych bo nigdy mi się to nie zdarzało .. Jestem raczej samotną osobą . Nie umiem , nie potrafię . Najlepiej będzie jak znów się od wszystkich odłączę i wszystko będzie w porządku . Słyszę tylko jaki ja jestem " wredny " tak to prawda .
- Wybacz nie umiem pocieszać ludzi ..
- Ni-iic się nie stało .
- Dla ciebie aż tak ważny był ten kot ?
- Bardzo .
- Dlaczego ?
- Nie.. ważne .
- Rozumiem, to ja już lepiej pójdę . - powiedziałem i zmierzałem w kierunku pokoju .
- To cześć ? - usłyszałem cichy głos .
- ...Cześć .
Nadal płakała . Nie wiem co się stało ale wróciłem .
- Chcesz sie przejść ? - zapytałem oschle .
< Rin , cierpię na brak weny .. >
Zaczęła płakać . Tak, przyznaję . Nie jestem za dobry w pocieszaniu innych bo nigdy mi się to nie zdarzało .. Jestem raczej samotną osobą . Nie umiem , nie potrafię . Najlepiej będzie jak znów się od wszystkich odłączę i wszystko będzie w porządku . Słyszę tylko jaki ja jestem " wredny " tak to prawda .
- Wybacz nie umiem pocieszać ludzi ..
- Ni-iic się nie stało .
- Dla ciebie aż tak ważny był ten kot ?
- Bardzo .
- Dlaczego ?
- Nie.. ważne .
- Rozumiem, to ja już lepiej pójdę . - powiedziałem i zmierzałem w kierunku pokoju .
- To cześć ? - usłyszałem cichy głos .
- ...Cześć .
Nadal płakała . Nie wiem co się stało ale wróciłem .
- Chcesz sie przejść ? - zapytałem oschle .
< Rin , cierpię na brak weny .. >
Od Yuuko CD Soul'a
Nie ukrywam tego , byłam wściekła . Okłamał mnie ! Tak w ogóle miał się przecież nie ruszać ! Co za .. -,- No ale jak zobaczyłam te kwiaty ... Nie powiem umie dobierać kolory kwiatów .
- O jejku , Soul .. Nie wiem co powiedzieć ..
- Nic nie mów . - podał mi kwiaty .
- Są takie piękne..
Uśmiechnął się a ja go przytuliłam po czym pocałowałam . No i oczywiście jak na złość znów ktoś otworzył drzwi .. A kto ? No medusa .. -,-
- Ło jej .- powiedziała i szybko zamknęła drzwi .
Popatrzeliśmy się na siebie i zaczęliśmy się śmiać a po chwili Soul zasyczał .
- Soul ! Ty się lepiej kładź .
- Nie ale ja nie chce . - zbliżył swoją twarz .
- Kładź się mówię !
Posłusznie się położył .
- Yuuko chodź tu .
- No chwila chwila . - wkładałam kwiaty do wazonu a po tym szybko położyłam się obok niego .
< Soul ? Mam straszną chorobę , nazywa się " Brak Weny " ;_; <33 >
- O jejku , Soul .. Nie wiem co powiedzieć ..
- Nic nie mów . - podał mi kwiaty .
- Są takie piękne..
Uśmiechnął się a ja go przytuliłam po czym pocałowałam . No i oczywiście jak na złość znów ktoś otworzył drzwi .. A kto ? No medusa .. -,-
- Ło jej .- powiedziała i szybko zamknęła drzwi .
Popatrzeliśmy się na siebie i zaczęliśmy się śmiać a po chwili Soul zasyczał .
- Soul ! Ty się lepiej kładź .
- Nie ale ja nie chce . - zbliżył swoją twarz .
- Kładź się mówię !
Posłusznie się położył .
- Yuuko chodź tu .
- No chwila chwila . - wkładałam kwiaty do wazonu a po tym szybko położyłam się obok niego .
< Soul ? Mam straszną chorobę , nazywa się " Brak Weny " ;_; <33 >
Od Izayi CD Mikasy
Wstałem z trudem utrzymywając równowagę. Spojrzałem w stronę Mikasy. Na
chwilę wyrwała się, jednak on znów ją złapał. Zobaczyłem jak mężczyzna
trzyma przy jej policzku nóż i trzyma za włosy. Po policzku popłynęła
smużka krwi.
Zerwałem się do biegu. Z kieszeni wyciągnąłem mój nóż - finkę. Napastnika uderzyłem tępą stroną noża w rękę z całej siły. Facet puścił dziewczynę, którą pociągnąłem do siebie. Oprócz zadrapania na twarzy nic jej chyba nie było. Oddychała ciężko trzymając mą rękę.
Wycelowałem w mężczyznę finką.
- Nie wiem coś za jeden, ale zadarłeś ze złą drużyną, koleś! - krzyknąłem wyzywająco. Po cichu rzekłem do Mikasy - Nic ci nie jest? Możesz zamienić się w kosę?
Dziewczyna lekko kiwnęła głową. Zamieniła się w kosę.
- Więc..? - podjąłem rozmowę z facetem. - Chcesz się bić, czy będziesz spływał?
Mężczyzna zarechotał i wycelował we mnie nożem. Jednak strach mnie objął gdy zauważyłem, że spod kurtki wyciąga mały ale groźny pistolet.
Najpierw trzeba będzie pozbyć się broni palnej - pomyślałem.
Ruszyłem do ataku i zadawałem ciosy kosą. Bardzo dobrze mi się nią wymachiwało nie była za lekka, ani też za ciężka. W pewnym momencie ciosem z prawej strony wybiłem facetowi pistolet, który utknął w śniegu. Ucieszyłem się w duchu. Podskoczyłem wysoko i w twarz gościa wymierzyłem kopniaka. Musiałem złamać mu noc bo usłyszałem ciche ,,chrup", a gdy on się przewrócił śnieg poplamiła krew sącząca się z nosa. Przygwoździłem go kolanami, a ostrze kosy oparłem o jego gardło.
- Jak sądzisz, Mikasa - powiedziałem - jego dusza może być jednym z jaj kishina?
- Bardzo możliwe - usłyszałem głos dobiegający z broni.
Uniosłem broń wysoko by zadać ostateczny cios.
I to był mój błąd; być może ostatni w moim życiu; bowiem nie zauważyłem ruchu gdy sięgnął po leżącą obok jego dłoni broń. Teraz jego ramiona nie miały przeszkód i mogły się swobodnie poruszać. Wycelował we mnie czarnym pistolecikiem.
O ja głupi - to była moja ostatnia myśl.
W lewym ramieniu niedaleko serca poczułem przeszywający ból. Upadłem na śnieg, a on pokrył się w pobliżu krwistą czerwienią.
<Mikasa? Dzielę się z Tobą o.o>
Zerwałem się do biegu. Z kieszeni wyciągnąłem mój nóż - finkę. Napastnika uderzyłem tępą stroną noża w rękę z całej siły. Facet puścił dziewczynę, którą pociągnąłem do siebie. Oprócz zadrapania na twarzy nic jej chyba nie było. Oddychała ciężko trzymając mą rękę.
Wycelowałem w mężczyznę finką.
- Nie wiem coś za jeden, ale zadarłeś ze złą drużyną, koleś! - krzyknąłem wyzywająco. Po cichu rzekłem do Mikasy - Nic ci nie jest? Możesz zamienić się w kosę?
Dziewczyna lekko kiwnęła głową. Zamieniła się w kosę.
- Więc..? - podjąłem rozmowę z facetem. - Chcesz się bić, czy będziesz spływał?
Mężczyzna zarechotał i wycelował we mnie nożem. Jednak strach mnie objął gdy zauważyłem, że spod kurtki wyciąga mały ale groźny pistolet.
Najpierw trzeba będzie pozbyć się broni palnej - pomyślałem.
Ruszyłem do ataku i zadawałem ciosy kosą. Bardzo dobrze mi się nią wymachiwało nie była za lekka, ani też za ciężka. W pewnym momencie ciosem z prawej strony wybiłem facetowi pistolet, który utknął w śniegu. Ucieszyłem się w duchu. Podskoczyłem wysoko i w twarz gościa wymierzyłem kopniaka. Musiałem złamać mu noc bo usłyszałem ciche ,,chrup", a gdy on się przewrócił śnieg poplamiła krew sącząca się z nosa. Przygwoździłem go kolanami, a ostrze kosy oparłem o jego gardło.
- Jak sądzisz, Mikasa - powiedziałem - jego dusza może być jednym z jaj kishina?
- Bardzo możliwe - usłyszałem głos dobiegający z broni.
Uniosłem broń wysoko by zadać ostateczny cios.
I to był mój błąd; być może ostatni w moim życiu; bowiem nie zauważyłem ruchu gdy sięgnął po leżącą obok jego dłoni broń. Teraz jego ramiona nie miały przeszkód i mogły się swobodnie poruszać. Wycelował we mnie czarnym pistolecikiem.
O ja głupi - to była moja ostatnia myśl.
W lewym ramieniu niedaleko serca poczułem przeszywający ból. Upadłem na śnieg, a on pokrył się w pobliżu krwistą czerwienią.
<Mikasa? Dzielę się z Tobą o.o>
Od Midorii CD Toki'ego
Zamyślił się, a na jego twarzy zobaczyłam jakiś żal, współczucie, był jakby nieobecny. Chciałam o to spytać, ale na szczęście w ostatniej chwili przygryzłam język. Nie dam mu tej satysfakcji, nie chcę żeby myślał że mi zależy, pomyślałam i zamiast tego zabrałam głos.
-Toki, on ich znajdzie i uwięzi, żeby Cie szantażować.
-Skąd wiesz? - starał się być obojętny, ale jego oczy błysnęły.
-Bo... ze mną tak samo zrobił... uwięził go a ja...
Odwróciłam się. Nie dawałam już rady. Prawie udało mi się zapomnieć, żyłam w miarę normalnie, a ostatnie wydarzenia przypomniały mi wszystko w najmniej oczekiwanym momencie. Chciałam być twarda, wytrzymać, nie okazać słabości, ale nie umiałam. Czułam, jak po moim policzku spływają gorące łzy, jedna po drugiej. Zachowałam jednak rozsądek i zamiast wypłakać się przy Tokim, wydusiłam:
-P-przepraszam na chwilę.
Zaraz potem chwiejnym krokiem wyszłam z jego pokoju, zatrzasnęłam drzwi i podbiegłam do okna na końcu korytarza ściskając kraty, nie dbając o nic.
< Toki? >
-Toki, on ich znajdzie i uwięzi, żeby Cie szantażować.
-Skąd wiesz? - starał się być obojętny, ale jego oczy błysnęły.
-Bo... ze mną tak samo zrobił... uwięził go a ja...
Odwróciłam się. Nie dawałam już rady. Prawie udało mi się zapomnieć, żyłam w miarę normalnie, a ostatnie wydarzenia przypomniały mi wszystko w najmniej oczekiwanym momencie. Chciałam być twarda, wytrzymać, nie okazać słabości, ale nie umiałam. Czułam, jak po moim policzku spływają gorące łzy, jedna po drugiej. Zachowałam jednak rozsądek i zamiast wypłakać się przy Tokim, wydusiłam:
-P-przepraszam na chwilę.
Zaraz potem chwiejnym krokiem wyszłam z jego pokoju, zatrzasnęłam drzwi i podbiegłam do okna na końcu korytarza ściskając kraty, nie dbając o nic.
< Toki? >
Od Mi Cd Alex
-Ciesz się, że jakoś wytłumaczyłam to dyrkowi... -mruknęłam.
-Masz rację. Ale nie musiałaś mnie tak walić.
-Z drugiej strony dziwne, że mi uwierzył - ciągnęłam, nie przejmując się jej słowami.
-Ale dlaczego, dobrze to rozegrałaś? -spytała zaciekawiona.
-Nie ufa mi, już kilka razy zwiałam z lekcji.
-Naprawdę? Ryzykowałaś, i to dużo - odrzekła z podziwem.
-Dla mnie to nic... Z resztą, mógł mnie nie rozpoznać.
-Ciebie nie da się nie rozpoznać - odpowiedziała ze śmiechem - Z daleka jesteś widoczna z powodu włosów.
-Teraz także? -zapytałam z triumfem, po czym zniknęłam, zapewniając sobie niewidzialność, ku zdziwieniu dziewczyny.
< Alex? marchewka? XD >
-Masz rację. Ale nie musiałaś mnie tak walić.
-Z drugiej strony dziwne, że mi uwierzył - ciągnęłam, nie przejmując się jej słowami.
-Ale dlaczego, dobrze to rozegrałaś? -spytała zaciekawiona.
-Nie ufa mi, już kilka razy zwiałam z lekcji.
-Naprawdę? Ryzykowałaś, i to dużo - odrzekła z podziwem.
-Dla mnie to nic... Z resztą, mógł mnie nie rozpoznać.
-Ciebie nie da się nie rozpoznać - odpowiedziała ze śmiechem - Z daleka jesteś widoczna z powodu włosów.
-Teraz także? -zapytałam z triumfem, po czym zniknęłam, zapewniając sobie niewidzialność, ku zdziwieniu dziewczyny.
< Alex? marchewka? XD >
Od Izaya'i CD Toki'ego
- Nic się nie stało - powiedziałem rozmasowując obolałe miejsce.
Spojrzałem na ,,sprawcę" wypadku. Był wysoki; mniej więcej mojego wzrostu. Był blondynem o różnokolorowych oczach. Widziałem go może kilka razy na korytarzu.
- Jestem Izaya Orihara - przedstawiłem się. - Mistrz broni.
- Toki Fujiwara. Broń.
Uścisnąłem jego dłoń.
- W której klasie jesteś? - spytałem.
- Trzecia.
- Witaj w klubie. Stąd cię kojarzę.
Blondyn chyba nie zrozumiał.
- Też trzecia. Co robiłeś tu tak wcześnie?
- Śniadanie jadłem. To w końcu najważniejszy posiłek całego dnia.
- Ale... Tak wcześnie? Mamy lekcje na późniejszej lekcji, nie?
- Mimo wszystko - powiedział blondyn - chcę pozwiedzać jeszcze rożne zakamarki szkoły. Nie poznałem jeszcze wszystkich.
Wzruszyłem ramionami i podszedłem do stołu na którym stał dzban mleka i dwie michy płatków śniadaniowych. Wziąłem talerz nasypałem chrupek i zalałem je mlekiem. Gdy odstawiłem na stół talerz ze śniadaniem zwróciłem się do wciąż stojącego pod ścianą blondyna.
- Czego słuchasz? - wskazałem jego mp4.
<Toki?>
Spojrzałem na ,,sprawcę" wypadku. Był wysoki; mniej więcej mojego wzrostu. Był blondynem o różnokolorowych oczach. Widziałem go może kilka razy na korytarzu.
- Jestem Izaya Orihara - przedstawiłem się. - Mistrz broni.
- Toki Fujiwara. Broń.
Uścisnąłem jego dłoń.
- W której klasie jesteś? - spytałem.
- Trzecia.
- Witaj w klubie. Stąd cię kojarzę.
Blondyn chyba nie zrozumiał.
- Też trzecia. Co robiłeś tu tak wcześnie?
- Śniadanie jadłem. To w końcu najważniejszy posiłek całego dnia.
- Ale... Tak wcześnie? Mamy lekcje na późniejszej lekcji, nie?
- Mimo wszystko - powiedział blondyn - chcę pozwiedzać jeszcze rożne zakamarki szkoły. Nie poznałem jeszcze wszystkich.
Wzruszyłem ramionami i podszedłem do stołu na którym stał dzban mleka i dwie michy płatków śniadaniowych. Wziąłem talerz nasypałem chrupek i zalałem je mlekiem. Gdy odstawiłem na stół talerz ze śniadaniem zwróciłem się do wciąż stojącego pod ścianą blondyna.
- Czego słuchasz? - wskazałem jego mp4.
<Toki?>
Od Toki'ego CD Midorii
- Heh dobra jak chcesz - odparłem otwierając drzwi. Weszliśmy do pokoju, wszystko było porozrzucane. Łóżko całe wypatroszone z pierzyny jak gęś, półki i szafki poprzewracane a to co mnie najbardziej zadziwiło to to że na ścianie był napis ''Zginiesz tak jak on'' ale nie namalowany farbą czy jakimś tam pisakiem tylko krwią...Porozglądałem sie po pokoju, ale niczego nie zabrał co mnie bardzo zdziwiło. Podniosłem szafkę i komodę. Pozbierałem z nich rzeczy i wrzuciłem z powrotem. Ogarniałem pokój by chociaż dało się w nim zrobić swobodnie dwa kroki. Gdy było w miarę, stanołem pod parapetem wpatrując się na napis na ścianie, Midorii stała pod nim i tez cały czas się patrzyła na niego.
- Chodzi mu o mojego... - nie dokończyła, coś ją powstrzymywało.
- Brata? Ojca? - dałem przykłady
- To pierwsze... - odparła westchnołem, i podszedłem bliżej. Nagle sobię przypomniałem o dokumentach moich dowodzie paszportach itd. Podszedłęm szybko do szuflady i grzebałem w rozrzuconych rzeczach, na szczescie teczka była, zawartosc w niej tez. Przeglądałem papiery ale brakowało jednak czegoś. A mianowicie brakowało moich świadect i jakiegos papierku na którym było moje pierwotne miejsce i wszystko wypisane sakad jestem itd.
- Nie...
- Co jest? - Mi odwróciła się do mnie.
- Nie które papiery znikły, a najgorsze jest to że te na których było wszystko prawie o mojej rodzinie... - Spojrzałem an Mi. Nie było mi szkoda ojca tylko jedynej siostry którą zostawiłem na pastwę losu...
< Mi? >
- Chodzi mu o mojego... - nie dokończyła, coś ją powstrzymywało.
- Brata? Ojca? - dałem przykłady
- To pierwsze... - odparła westchnołem, i podszedłem bliżej. Nagle sobię przypomniałem o dokumentach moich dowodzie paszportach itd. Podszedłęm szybko do szuflady i grzebałem w rozrzuconych rzeczach, na szczescie teczka była, zawartosc w niej tez. Przeglądałem papiery ale brakowało jednak czegoś. A mianowicie brakowało moich świadect i jakiegos papierku na którym było moje pierwotne miejsce i wszystko wypisane sakad jestem itd.
- Nie...
- Co jest? - Mi odwróciła się do mnie.
- Nie które papiery znikły, a najgorsze jest to że te na których było wszystko prawie o mojej rodzinie... - Spojrzałem an Mi. Nie było mi szkoda ojca tylko jedynej siostry którą zostawiłem na pastwę losu...
< Mi? >
Od Midorii CD Toki'ego
I tak po prostu sobie poszedł. Nie zatrzymywałam go. Podziwiałam go za to, że się nie bał, ale z drugiej strony nie wiedział, co go czeka. Pewnie nie wie jak to jest. Kiedy musisz żyć w ciągłym strachu o swoje życie. Jeszcze się o tym przekona. Westchnęłam. Nudziło mi się, nie było z kim się pokłócić. Medusa zakazała mi wychodzić, ale aktualnie jej tu nie było. W końcu lekkomyślnie wymknęłam się z sali. Dosyć mocno kulałam, ale już potrafiłam chodzić. Poszłam korytarzem, wybierając losowy kierunek. Tam natknęłam się na Toki'ego. Miał jakiś poważny wyraz twarzy. To do niego niepodobne.
-Co jest? -spytałam jakby od niechcenia, chcąc naprawić swoje błędy, byłam dla niego zbyt miła.
- Mój pokój. Ktoś w nim był. Jest zdemolowany. Jakby czegoś szukał.
-To on -odpowiedziała, starając się zachować spokój.
-Ale jak on tam wszedł? Tylko ja mam klucze, a na drzwiach nie ma ani jednego zadrapania.
-Toki... Ja obawiam się, że to nie człowiek.
-I co z tego? Przecież potrafisz radzić sobie z demonami i magikami, mała...
Puściłam mimo uszu to, że znowu mnie tak nazwał. Swoją drogą da się do tego przyzwyczaić.
-Demon ani magik to też nie jest -odparłam chłodno.
-W takim razie kto?
-Nie wiem. Ale z pewnością trzeba na niego uważać. Chodźmy do Twojego pokoju, trzeba sprawdzić, co zabrał.
-Tak się o mnie martwisz? I w dodatku chcesz iść do męskiego akademika? -powrócił do swojego bezczelnego tonu i uśmiechu, szkoda, że ta chwila wahania trwała tak krótko..
-Chcesz przeżyć, czy nie? -mówiłam całkiem poważnie.
< Toki? >
-Co jest? -spytałam jakby od niechcenia, chcąc naprawić swoje błędy, byłam dla niego zbyt miła.
- Mój pokój. Ktoś w nim był. Jest zdemolowany. Jakby czegoś szukał.
-To on -odpowiedziała, starając się zachować spokój.
-Ale jak on tam wszedł? Tylko ja mam klucze, a na drzwiach nie ma ani jednego zadrapania.
-Toki... Ja obawiam się, że to nie człowiek.
-I co z tego? Przecież potrafisz radzić sobie z demonami i magikami, mała...
Puściłam mimo uszu to, że znowu mnie tak nazwał. Swoją drogą da się do tego przyzwyczaić.
-Demon ani magik to też nie jest -odparłam chłodno.
-W takim razie kto?
-Nie wiem. Ale z pewnością trzeba na niego uważać. Chodźmy do Twojego pokoju, trzeba sprawdzić, co zabrał.
-Tak się o mnie martwisz? I w dodatku chcesz iść do męskiego akademika? -powrócił do swojego bezczelnego tonu i uśmiechu, szkoda, że ta chwila wahania trwała tak krótko..
-Chcesz przeżyć, czy nie? -mówiłam całkiem poważnie.
< Toki? >
Od Toki'ego
Siedziałem na stołówce. Była dość wczesna godzina, nie mogłem spać więc przyszedłem tu. Zabrałem swoją mp4, i słuchając muzyki jadłem śniadanie. Patrzyłem się przez okno, akurat z tej strony widok rozlegał się na miasto. Widziałem jak ludzie spieszą do pracy, kłócą się lub chodzą na zakupy. Niby Eden był akademickim miastem, ale tętniło w nim życie jak w miejscach takich jak Chicago, Tokio czy inne wielkie miasto. W mieście mieszali zwykli ludzie, przestępcy i tacy jak ja ludzie z zdolnościami specjalnymi. Skończyłem jeść odniosłem tackę na miejsce i wyszedłem z stołówki. I los tak chciał że przypadkiem kogoś walłem drzwiami. Spojrzałem za nie. - Nic Ci nie jest? - zapytałem przecierając jeszcze oczy.
< Dokończy ktoś? >
< Dokończy ktoś? >
Subskrybuj:
Posty (Atom)