Siedziałem na stołówce. Była dość wczesna godzina, nie mogłem spać więc przyszedłem tu. Zabrałem swoją mp4, i słuchając muzyki jadłem śniadanie. Patrzyłem się przez okno, akurat z tej strony widok rozlegał się na miasto. Widziałem jak ludzie spieszą do pracy, kłócą się lub chodzą na zakupy. Niby Eden był akademickim miastem, ale tętniło w nim życie jak w miejscach takich jak Chicago, Tokio czy inne wielkie miasto. W mieście mieszali zwykli ludzie, przestępcy i tacy jak ja ludzie z zdolnościami specjalnymi. Skończyłem jeść odniosłem tackę na miejsce i wyszedłem z stołówki. I los tak chciał że przypadkiem kogoś walłem drzwiami. Spojrzałem za nie. - Nic Ci nie jest? - zapytałem przecierając jeszcze oczy.
< Dokończy ktoś? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz