30 stycznia 2014
Od Izayi CD Mikasy
Złapałem dziewczynę.
- Mikasa, co ci jest?! - krzyknąłem.
- Ra... na... - wydukała dziewczyna.
Wziąłem ją na ręce. Na jej brzuchu dostrzegłem powiększającą się czerwoną plamę. Na szczęście Akademia była dosyć blisko. Pobiegłem do niej jak najszybciej umiałem. Gdy dotarłem do gabinetu Medusy zapukałem.
- O... Izaya. Czy coś się - zaczęła pielęgniarka.
- Nie teraz, Meduso! Mikasie coś jest!
Medusa szybko mnie przepuściła, ja położyłem dziewczynę na jednym z łóżek.
Gdy pielęgniarka opatrywała ranną spytała:
- Skąd ją dźwigałeś?
- Z parku - odparłem zdziwiony tym pytaniem.
- Chłopie! Twoja rana się nie zagoiła! Mówiłam byś się nie przemęczał! Zdejmuj koszulę, muszę sprawdzić czy nic i nie jest!
- Miałem ją zostawić?! Nie było takiej opcji! - powiedziałem ściągając bluzkę. Na bandażu była malutka plamka krwi.
- Raczej nic ci nie jest... - odparła Medusa z ulgą w głosie. - Pokaż ranę.
Na szczęście nie otwarła się, ani nic poważnego się z nią nie działo. Mimo wszystko pielęgniarka odkaziła i zabandażowała ponownie ranę.
- Nie jej nie jest? - spytałem wskazując Mikasę.
- Rana nie jest rozległa, ani bardzo rozległa. Na pewno mniej groźna niż ta Kanoe.
- Kanoe? - zdziwiłem się. - Yuuko była ranna?
- Tak. Jakiś tydzień temu ona i Soul mieli poważne obrażenia. Jednak teraz wszystko gra, chyba. Nie wiedziałeś?
- Jestem od nich rok starszy i chodzimy do różnych klas. Owszem nie widziałem ich przez ostatnie kilka dni, ale byłem pewny, że mają misję.
- No to teraz wiesz, że byli ranni. Muszę po coś skoczyć do magazynu. Pilnuj jej.
Medusa pośpiesznym krokiem wyszła. Ja ubrałem bluzkę i usiadłem na krześle obok łóżka dziewczyny. Zacząłem myśleć gapiąc się tępo na ścianę. Cieszyłem się, że nie dostałem kosza i, że nawet ja tez jej się podobam. Ale martwiłem się, że nie powiedziała mi od razu, że coś jej dolega.
Wtem poczułem ciągnięcie za bluzkę. Spojrzałem na Mikasę. Trzymała za materiał i patrzyła się na mnie.
<Mikasa? Tak trochę wena mi się ulotniła i weź nie umieraj ;_;>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz