30 stycznia 2014
Od Midorii CD Toki'ego
Wsiedliśmy do limuzyny i jechaliśmy... Bardzo długo. Zbyt długo, jak dla mnie. Zaczęłam bawić się włosami i kręcić na swoim siedzeniu.
- Toki, daleko jeszcze? - wyszeptałam w końcu.
- Cierpliwości, zaraz będziemy.
Po jakimś czasie stanęliśmy w Tokio i wysiedliśmy. Rozglądałam się wokół z zaciekawieniem. Jeszcze nigdy nie byłam w stolicy. Jednocześnie przeraziła mnie wielkość miasta i tłumy przechodzące przez ulicę.
- Na pewno wiesz, gdzie mamy iść? - spytałam, trącając Toki'ego.
- Tak, na pewno. Tylko nie zachowuj się, jakby nigdy cię tu nie było, w końcu jesteśmy urzędnikami - wyszczerzył zęby, po czym poszedł pewnie przed siebie, a ja razem z lokajem podreptałam za nim.
- To co z tymi garniturami? - odezwałam się.
- Za rogiem jest sklep. Mam do niego darmowy wstęp.
Zgodnie z tym co mówił, wkrótce zobaczyliśmy lokal z pozłacanym szyldem i weszliśmy do niego.
- Co teraz? - znowu zapytałam.
- Mi, przestań zadręczać mnie pytaniami... Poszukamy jakichś ciuchów, które się nadają.
Pchnął drzwi i przekroczyliśmy próg. Toki bez problemu znalazł ubrania i przebrał się w nie w przymierzalni.
Ledwo powstrzymałam śmiech, kiedy wyszedł. Chyba to zauważył...
- Śmieszy Cię coś? - powiedział.
- Nie... nie... wcale nie... - powiedziałam, nie panując nad śmiechem - Tylko.... Ty w garniturze... Hahahaha.
- Wybierz sobie jakiś - mruknął, nie zwracając uwagi na moje słowa.
- Ale wszystkie rzeczy tutaj są conajmniej o 4 rozmiary za duże - odburknęłam zgodnie z prawdą.
< Toki? Sebastian Michaelis? ^o^ >
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz