- A jak już nie ma nic innego... - też spróbowałam być oschła.
Na początku też był wredny, wiedziałam Ale nadal brakowało mi mojego kotecka... Nadal w głowie wyświetlała mi się jego słodka mordka...
Wyszłam z ,,tym kimś" z budynku szkoły. Mogło się zdawać że na dworze było świeższe powietrze niż w ,,budzie". W garażach spokojnie stał mój motocykl. Poszliśmy do ogrodu. Milczałam. Nie wiedziałam co mu powiedzieć. Aż w końcu, zebrałam się na odwagę.
- Co się stało? - teraz zapytałam ja.
- A co się miało stać? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Chciałam być miła, ułatw mi T^T
- Dobra dobra... To trudna, ale skoro musisz....
- Nje muszę. Ale skoro chcesz...
Przekomarzalibyśmy się dalej, aż nagle zobaczyłam coś w pół przeźroczystego hasającego po trawie. ,,A, to tylko wiatr..." - pomyślałam.
Jednak moja intuicja zaprzeczała. Spróbowałam podejść do TEGO ale ono uciekło. Trudno.
- Czym się interesujesz? - chciałam zacząć jakąś rozmowę. - A tak w ogóle, Rin jestem. - wyciągnęłam do niego rękę.
<Ciel? Pisałam nocą, więc mało tego...>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz