Podszedłem do nie przytomnej dziewczyny. Wziołem ją na ręce i zaniosłem do pokoju Medusy. Medusa się nią zajeła, Mi leżała nie przytomna przez jakąś godzinę. Medusa miała lekkie problemy z zatamowaniem krwi z jej nogi ale udało się. Stałem w kącie pokoju, w cieniu. Akurat Mi sie obudziła, otwarła oczy i odrazu usiadła. Rozglądając się po pomieszczeniu, wyszedłem wtedy z cienia do niej. Podszedłem pod łóżko
- Głupia! - wykrzyknołem - po coś mnie ratowała poradził bym sobie! - ciągłem dalej. Mi spojrzała na mnie zdziwiona. - Dopiero się obudziłam a ty już się na mnie wydzierasz! i tak dziękujesz mi za pomoc -oburzyła się - a tak wgl to gdzie ja jestem?
- Jesteś u pielęgniarki. - odparłem.
- Aaa no, przecież nie miałeś żadnej broni byłeś bezbronny! - znów zaczeła.
- No i kto tu zaczyna! Nie byłem całkiem bezbronny, kochana ja jestem bronią. - odparłem spokojnie uśmiechając się szyderczo.
< Mi? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz