Trochę rozbawił mnie ten jej entuzjazm, ale ukryłam śmiech. Nagle zza drzew wyskoczył jakiś facet, wyglądający na około dwadzieścia lat, i zaczął się w nas wpatrywać.
- Ykhym... Alex... Może skądś go znasz...? - spytałam trochę zdziwiona.
- Tak, a Ty nie? - odpowiedziała zdziwiona.
- No nie, nie, ale gadaj do rzeczy - mruknęłam z zniecierpliwieniem.
- On popełnił morderstwo, wszystkie gazety o tym pisały - odpowiedziała wyraźnie przerażona.
Uśmiechnęłam się pod nosem. Może by tak mały trening?
- A więc pora się zabawić - oznajmiłam beztrosko.
- Mi, co Ty... Uciekajmy!
Nie zwracałam uwagi na jej wystraszony ton i wyciągnęłam miecz, zbliżając się do niego leniwie.
< Alex ? Będzie ciężko. xd >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz