Czułam się głupio, że wyszłam tak przed Tokim, ale wtedy o tym nie myślałam. To była jedyna osoba, której się bałam. To było dawno... Mimo to wspomnienia powróciły. Gdy już ochłonęłam, wezbrała we mnie nienawiść. Musiałam dokonać zemsty.
Odepchnęłam chłopaka i podbiegłam do mordercy, w biegu wyciągając miecz. On szybko zareagował, wysuwając grubą szablę. Zaczęliśmy walkę. Nasze klingi starły się. Odbijałam jego atak, przewidując każde cięcie. W pewnym momencie zyskałam przewagę: zaczął się cofać. Kątem oka dostrzegłam, że Toki jest zdziwiony moimi umiejętnościami, i zagapiłam się na niego... Przeciwnik wykorzystał chwilę nieuwagi. Ciął mnie w nogę. Jęknęłam i upadłam. Poczułam przeszywający ból.
Wtedy podszedł do bezbronnego chłopaka. Toki odepchnął mężczyznę, ale ten wkrótce pozbierał się i podniósł miecz, chcąc zadać śmiertelny cios. Wtedy zrobiłam coś ponad moje siły.
Mimo rany wstałam i w ostatnim momencie zablokowałam jego ostrze, ocalając chłopaka. Jednocześnie pchnęłam zabójcę w brzuch. Uciekł... nie mogłam nic zrobić.
Padłam wycieńczona na podłogę, tracąc przytomność.
< Toki? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz