31 stycznia 2014

Od Toki'ego CD Midorii

- Gdzieś to mam - odburknołem. - Idziemy? czy coś Ci jeszcze nie pasi? - spojrzałem na nią z zapytaniem.
- Nie już nie. - odparła, i ruszyła za mną do wyjścia. Podeszliśmy pod limuzynę która stała na przeciw parlamentu. Wyjołem telefon i zadzwoniłem do mojego znajomego urzędnika. Po chwili ujrzałem go wychodzącego z budynku. Podszedł do nas i si przedstawił, nazywał się William. Kazał nam iść za sobą. Zaprowadził nas do jego biura gdzie pracował. Usiadł na swoim fotelu i spojrzał na nas.
- Więc co chcecie? - odparł, jakby wiedział co ma robić. Mi usiadła na przeciwko niego i objaśniła mu plan.
- Nie rozumiem... - odparł po chwili urzędnik. Podszedłem do niego wkurzony i uderzyłem pięścią o biurko. - Czego tu nie rozumiesz złamasie! - krzyknołem, spojrzał na mnie złowrogo i się szyderczo uśmiechnoł.  
- Ty wiesz mój drogii Toki że jeśli cos mi zrobicie mogę spokojnie zawiadomić ochronę - odparł z szyderczym uśmieszkiem. - Ty szumowino... - odparłem wkurzony, Mi spojrzała na mnie porozumiewawczym wzrokiem bym sie uspokoił. Ale nie potrafiłem to wszytko mnie dobijało wręcz, i ja miałem być w tej sytuacji spokojny. Jeszcze przy tym tępym William'ie...Nerwy mi puszczały.

< Mi? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz