- Nie będę cię zmuszała do opowiadania, jak będziesz chciał to mi kiedyś
opowiesz, a ja wysłucham cię z przyjemnością - przechyliła głowę i
uśmiechnęła się uroczo.
- Ja sama nie miałam ciekawiej przeszłości. Głównie przez samą siebie,
mogłam zostać z rodzicami, a właściwie służbą, bo nie obchodziłam ich
ani trochę. Byłam tylko punktem w drzewie genealogicznym. Jak miałam
raptem dziesięć lat wyjechałam do Paryża.
- To chyba dobrze - spojrzał na nią.
- Ale robiłam tam okropne rzeczy. Zostałam nimfetką, rodem z książki
Vladimira Nabokova. Z "Lolity" pochodzi to pojęcie, o ile się nie mylę.
Stara książka z lat pięćdziesiątych.
- Nimfetką?
- Mhm - przytaknęła - nimfetka to dziewczynka, która mimo młodego wieku
jest już dojrzała mniej więcej jak nastolatka, a osobowość ma rodem z
romantyzmu. Zabawne jest to, że lata minęły i jest na odwrót. Niegdyś
moje dziecinne rówieśniczki stały się dojrzałe, a ja wyglądem
przypominam dziewczynkę, prawda? - urwałą na moment i nabrała powietrza -
prościej mówiąc, byłam zabawką dla pedofili. Wstydzę się tego. Proszę,
nie mów o tym nikomu - skrzywiła się lekko, ale mimo wszystko
uśmiechnęła do niego.
<Ciel? B)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz