- Nic się nie stało - powiedziałem rozmasowując obolałe miejsce.
Spojrzałem na ,,sprawcę" wypadku. Był wysoki; mniej więcej mojego wzrostu. Był blondynem o różnokolorowych oczach. Widziałem go może kilka razy na korytarzu.
- Jestem Izaya Orihara - przedstawiłem się. - Mistrz broni.
- Toki Fujiwara. Broń.
Uścisnąłem jego dłoń.
- W której klasie jesteś? - spytałem.
- Trzecia.
- Witaj w klubie. Stąd cię kojarzę.
Blondyn chyba nie zrozumiał.
- Też trzecia. Co robiłeś tu tak wcześnie?
- Śniadanie jadłem. To w końcu najważniejszy posiłek całego dnia.
- Ale... Tak wcześnie? Mamy lekcje na późniejszej lekcji, nie?
- Mimo wszystko - powiedział blondyn - chcę pozwiedzać jeszcze rożne zakamarki szkoły. Nie poznałem jeszcze wszystkich.
Wzruszyłem ramionami i podszedłem do stołu na którym stał dzban mleka i dwie michy płatków śniadaniowych. Wziąłem talerz nasypałem chrupek i zalałem je mlekiem. Gdy odstawiłem na stół talerz ze śniadaniem zwróciłem się do wciąż stojącego pod ścianą blondyna.
- Czego słuchasz? - wskazałem jego mp4.
<Toki?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz