Zamyślił się, a na jego twarzy zobaczyłam jakiś żal, współczucie, był jakby nieobecny. Chciałam o to spytać, ale na szczęście w ostatniej chwili przygryzłam język. Nie dam mu tej satysfakcji, nie chcę żeby myślał że mi zależy, pomyślałam i zamiast tego zabrałam głos.
-Toki, on ich znajdzie i uwięzi, żeby Cie szantażować.
-Skąd wiesz? - starał się być obojętny, ale jego oczy błysnęły.
-Bo... ze mną tak samo zrobił... uwięził go a ja...
Odwróciłam się. Nie dawałam już rady. Prawie udało mi się zapomnieć, żyłam w miarę normalnie, a ostatnie wydarzenia przypomniały mi wszystko w najmniej oczekiwanym momencie. Chciałam być twarda, wytrzymać, nie okazać słabości, ale nie umiałam. Czułam, jak po moim policzku spływają gorące łzy, jedna po drugiej. Zachowałam jednak rozsądek i zamiast wypłakać się przy Tokim, wydusiłam:
-P-przepraszam na chwilę.
Zaraz potem chwiejnym krokiem wyszłam z jego pokoju, zatrzasnęłam drzwi i podbiegłam do okna na końcu korytarza ściskając kraty, nie dbając o nic.
< Toki? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz