27 stycznia 2014

Od Izayi CD Mikasy

Wstałem z trudem utrzymywając równowagę. Spojrzałem w stronę Mikasy. Na chwilę wyrwała się, jednak on znów ją złapał. Zobaczyłem jak mężczyzna trzyma przy jej policzku nóż i trzyma za włosy. Po policzku popłynęła smużka krwi.
Zerwałem się do biegu. Z kieszeni wyciągnąłem mój nóż - finkę. Napastnika uderzyłem tępą stroną noża w rękę z całej siły. Facet puścił dziewczynę, którą pociągnąłem do siebie. Oprócz zadrapania na twarzy nic jej chyba nie było. Oddychała ciężko trzymając mą rękę.
Wycelowałem w mężczyznę finką.
- Nie wiem coś za jeden, ale zadarłeś ze złą drużyną, koleś! - krzyknąłem wyzywająco. Po cichu rzekłem do Mikasy - Nic ci nie jest? Możesz zamienić się w kosę?
Dziewczyna lekko kiwnęła głową. Zamieniła się w kosę.
- Więc..? - podjąłem rozmowę z facetem. - Chcesz się bić, czy będziesz spływał?
Mężczyzna zarechotał i wycelował we mnie nożem. Jednak strach mnie objął gdy zauważyłem, że spod kurtki wyciąga mały ale groźny pistolet.
Najpierw trzeba będzie pozbyć się broni palnej - pomyślałem.
Ruszyłem do ataku i zadawałem ciosy kosą. Bardzo dobrze mi się nią wymachiwało nie była za lekka, ani też za ciężka. W pewnym momencie ciosem z prawej strony wybiłem facetowi pistolet, który utknął w śniegu. Ucieszyłem się w duchu. Podskoczyłem wysoko i w twarz gościa wymierzyłem kopniaka. Musiałem złamać mu noc bo usłyszałem ciche ,,chrup", a gdy on się przewrócił śnieg poplamiła krew sącząca się z nosa. Przygwoździłem go kolanami, a ostrze kosy oparłem o jego gardło.
- Jak sądzisz, Mikasa - powiedziałem - jego dusza może być jednym z jaj kishina?
- Bardzo możliwe - usłyszałem głos dobiegający z broni.
Uniosłem broń wysoko by zadać ostateczny cios.
I to był mój błąd; być może ostatni w moim życiu; bowiem nie zauważyłem ruchu gdy sięgnął po leżącą obok jego dłoni broń. Teraz jego ramiona nie miały przeszkód i mogły się swobodnie poruszać. Wycelował we mnie czarnym pistolecikiem.
O ja głupi - to była moja ostatnia myśl.
W lewym ramieniu niedaleko serca poczułem przeszywający ból. Upadłem na śnieg, a on pokrył się w pobliżu krwistą czerwienią.
<Mikasa? Dzielę się z Tobą o.o>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz