Trochę się zdziwiłam że Toki pali, ale nie zamierzałam okazywać tego po sobie. Zapadło więc niezręczne milczenie. Obserwowałam płatki śniegu osiadające na moich włosach. Czekałam... tak jakbym na coś liczyła.
W końcu zrobiło mi się zimno.
-Zimno tu, ja już pójdę... -wymamrotałam wpatrując się w skrawek ziemi pod moimi nogami.
Nie czekając na odpowiedź chłopaka, odeszłam. Zaraz jednak cofnęłam się do tyłu, z przerażeniem ściskając jego ramię.
Przed drzwiami stał mężczyzna, który zamordował mojego brata, i uśmiechał się złowieszczo patrząc na mnie.
< Toki? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz