27 stycznia 2014

Od Midorii CD Toki'ego

I tak po prostu sobie poszedł. Nie zatrzymywałam go. Podziwiałam go za to, że się nie bał, ale z drugiej strony nie wiedział, co go czeka. Pewnie nie wie jak to jest. Kiedy musisz żyć w ciągłym strachu o swoje życie. Jeszcze się o tym przekona. Westchnęłam. Nudziło mi się, nie było z kim się pokłócić. Medusa zakazała mi wychodzić, ale aktualnie jej tu nie było. W końcu lekkomyślnie wymknęłam się z sali. Dosyć mocno kulałam, ale już potrafiłam chodzić. Poszłam korytarzem, wybierając losowy kierunek. Tam natknęłam się na Toki'ego. Miał jakiś poważny wyraz twarzy. To do niego niepodobne.
-Co jest? -spytałam jakby od niechcenia, chcąc naprawić swoje błędy, byłam dla niego zbyt miła.
- Mój pokój. Ktoś w nim był. Jest zdemolowany. Jakby czegoś szukał.
-To on -odpowiedziała, starając się zachować spokój.
-Ale jak on tam wszedł? Tylko ja mam klucze, a na drzwiach nie ma ani jednego zadrapania.
-Toki... Ja obawiam się, że to nie człowiek.
-I co z tego? Przecież potrafisz radzić sobie z demonami i magikami, mała...
Puściłam mimo uszu to, że znowu mnie tak nazwał. Swoją drogą da się do tego przyzwyczaić.
-Demon ani magik to też nie jest -odparłam chłodno.
-W takim razie kto?
-Nie wiem. Ale z pewnością trzeba na niego uważać. Chodźmy do Twojego pokoju, trzeba sprawdzić, co zabrał.
-Tak się o mnie martwisz? I w dodatku chcesz iść do męskiego akademika? -powrócił do swojego bezczelnego tonu i uśmiechu, szkoda, że ta chwila wahania trwała tak krótko..
-Chcesz przeżyć, czy nie? -mówiłam całkiem poważnie.
< Toki? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz