Wykonałam polecenie i już po chwili byłam znów sobą . Niestety wpadłam w jakich dół i nim wstałam zabójca stał już obok mnie .
Pociągną moje włosy i znów wylądowałam na śniegu .
- Bez obaw ... - sapnął mój oprawca . - Ja ci nic nie zrobię . Jesteś zbyt cenna ...
Spojrzałam na niego pytająco .
- Ktoś obiecaj mi duźą sumkę za ciebie , maleńka .
Warknęłam , a mężczyzna jeszcze mocniej szarpną moimi włosami .
- Hm...Ktoś tu jest niecierpliwy . - Poczułam na policzku zimny metal ...
- Izaya ... - Wyszeptałam i zacisnęłam powieki .
Oprawca kazał mi wstać . Wykonałam jego polecenie , bo cały czas czułam na policzku ostrze jego sztyletu .
- No maleńka .. Idziemy .
- Nie .. - Mruknęłam i mocno kopnęłam go w brzuch .
- Pożałujesz ...
- Coś wątpie . - Warknęłam .
< Izaya ? Bu .. Podziel się weną T.T >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz