Alice nie lubiła być ignorowana, ale czuła się winna i stanęła na drodze nowemu chłopakowi.
- Chciałam cię bardzo przeprosić - zmrużyła oczy - jeszcze raz, bo wydajesz się być na mnie zły.
- Do prawdy? - Spojrzał na nią z góry.
- Nie chciałam źle. Ostatnio jestem zamyślona i nie potafię odnaleźć się
w tej Akademii, strasznie się nudzę. Przekręciła głowę i poprawiła
ramiączka bluzki i jedną podwiązkę, która się odczepiła. Chłopak
milczał.
- Może chciałbyś się ze mną przejść? Pewnie nie, ale... nie wiem co mogę
zrobić, byś mi wybaczył. Wyjść? Nie wiem. Serce, by mi pękło, jestem
dosyć wrażliwa, prawda? Raczej tak. - Po jako takim monologu spojrzała
na chłopaka.
- Tak w ogóle to jestem Alice Thirinuviel - podałą mu swoją małą, bladziutką dłoń.
<Ciel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz