29 stycznia 2014

Od Alex CD Midorii

 No nie no ! Ona mnie kiedyś wykończy ! - bąknęłam pod nosem patrząc jak marchewa podchodzi do bandyty. Po jej nieprzyjemnym uśmieszku widać było że kocha walczyć. 'Oj, bój się, bój' pomyślałam nad ciężkim losem zbójcy który nawet nie wiedział w jakie piekło się pakuje.
- A może byśmy tak sobie odpuściły ? - Spytałam napaloną do walki kumpele
- Nie bój żaby, kilka chwil i posiekam go. - cóż było robić ? Podeszłam do pobliskiego drzewa i oparłam sie o nie, nie przejmując sie ani moim losem, ani marchewy.
Bandyta był uzbrojony w dwa krótkie sztylety, którymi zapewne zabił nie jedną osobę. Ale na co one mu były jak po chwili patrząc na Mi kompletnie straciłam ją z pola widzenia. Jedyne co zdradzało ją, to dzwięk jej kroków. Może i był cichy, ale i tak zbyt głośny bym ich nie usłyszała. Wytęrzyłam zmysł jeszcze mocniej, zamknęłam oczy i mimo chwilowej ślepoty, widziałam opadającą koparę zabójcy na wskutek niewidzialności Midorii. 'Teraz to będzie zabawa' Pomyślałam. Po dzwięku stali rozpoznałam że walka się zaczęła. Mi była idealnie ssychronizowana z otoczeniem. Miałam wrażenie że oglądam samego wiedzmina o którym wczoraj czytałam. Zatapiając myśli w walce przypomniało mi się że ja przecież też jestem bronią! Znaczy tego sie dowiedziałam od Marchewy. Ale i tak fajnie było by sobie troszkę powalczyć.
<Mi ? Lody mi zaraz stopnieją ! >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz