Pielęgniarka powiedziała, że to drobna ranka i nic poważnego. Przykleiła
plaster i po sprawie. Alice długo myslała, czy powinna znaleźć Ciela.
Wygrały jej uczucia, a nie rozum. Była współczesną marzycielką, powinna
urodzić się w romantyzmie, to piękna i odpowiednia dla niej epoka.
Poszła w stronę pokoju Ciela i zapukała cicho, przywitała się, gdy jej
otworzył.
- Chciałam tylko powiedzieć byś się nie przejmował. To tylko małe draśnięcie, nic poważnego. - Uśmiechnęła się, a on przytaknął.
- To ja już pójdę - uśmiechnęła się serdecznie i zrobiła w tył zwrot,
ale los chciał, by potknęla się o własne nogi. Przewróciła się na
ziemię, jak zwykle twarzą do podłogi. Stęknęła cicho i poprawiła
spódnicę, bo była zbyt krótka, by zasłaniać tę część odzieży w takiej
pozyci. Momentalnie zrobiła się cała czerwona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz