- Głupia baba! - wykrzyknołem w strone Mikasy. Podbiegając do niej. Spojrzałem na gościa, Zmieniłem ręke w kose i sam rzuciłem się na niego. nie trwało to długo ile ja mogłem się bić z takim szczylem. Dzgnełem go dwa razy i jego ciało leżało pode mną. Ale coś za łatwo go pokonałem. Nagle spojrzałem na podłogę, nie było go. Zdziwiłem się i podbiegłem szybko do Mikasy. osłaniając dziewczynę rozglądałem się wokoło. Nie było go stałem tak przez chwilę i na prawdę go nie było. Odwróciłem się do dziewczyny. Pomogłem jej wstać i złapałem pod ramię. - Idziemy do medusy nie obchodzi mnie twoje zdanie! - odparłem poważnie niosąc Miakasę. Która wiedział że i tak juz nic nie zrobi. Doszliśmy do budynku akademii, i nagle usłyszałem tajemniczy głos. To był ten sam gościu którego niby zadźgałem pod mexico. Zmienił się w cień i śledził nas. Dziwnym trafem nie wyczuliśmy jego energii, i nie zauważyliśmy że ans śledzi...
< Mikasa? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz