- Wiem dosyć mało, głównie siedzę w pokoju i coś szyję lub robię coś, co nie jest na pewno pożyteczne - uśmiechnęła się.
Idąc Alice co chwila spoglądała na Ciela, by upewnić się, czy na jego twarzy nie zagościła chociaż najmniejsza iskierka jakichś emocji. Nic z tego, wieczna powaga, a wzrok wlepiony przed siebie. - Przepraszam, byłam nachalna - odparła, gdy byli kilka kroków przed gabinetem pielęgniarki. - W jakim sensie? - Spojrzał na nią. - No... chodzi mi o tę przepaskę. Dopiero teraz przyszło mi do głowy, że tak jak ja możesz mieć jakieś sekrety, które dotyczą twojej przeszłości i osoby. Też mam kilka sekretów i nie chcę ich nikomu wyjawiać. Przepraszam. Chłopak uśmiechnął się lekko, ale dziewczyna przypuszczała, że był to sztuczny uśmiech, zasmuciła się lekko. - Spokojnie, rozumiem. Nadużywasz słowa "przepraszam". A teraz cicho - zapukał do gabinetu pielęgniarki. |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz