Weszłyśmy do przytulnej stołówki. Było tam wyjątkowo mało osób, ale to pewnie dla tego że wszyscy wyjechali na ferie. Usiadłyśmy tak jak poprzednio w kawiarni, na krzesłach i poczęłyśmy się zastanawiać co teraz robić.
- Pójdę oddać pucharki - wstałam
- Idę z tobą, a przy okazji wezmę sobie herbatę - i Mi również wstała.
- Ok - po czym ruszyłyśmy do lady stołówki. Stanęłyśmy za jakimś kolesiem kłócącym się z kucharką że dała mu za mało cukru. 'Ale bałwan !' pomyślałam. Stałyśmy tak jeszcze z dłuższą chwilę, aż zniecierpliwiona marchewa tupnęła nogą i włączyła się do sporu. Ja osobiście nienawidzę się kłócić. Nie wiem jak, ale po chwili, wkurzający palant odszedł, odsłaniając uśmiechniętą kucharkę.
- No, załatwione - zwróciła się do nas - czego sobie życzycie dziewczynki ? - spytała.
- Chciałam się zapytać czy przydadzą się może te miski, bo pewien magiczny sposób znalazły się w naszym posiadaniu. - odpowiedziałam uśmiechając się przy tym.
< Mi ? No weźcie! Miałam urodziny 1 lutego, a nikt mi nie złożył życzeń! >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz