Nadeszła wiosna, wszędziem można było dostrzec juz soczyste kępki trawy i kolorowe płatki kwiatów. Pod budynek szkoły podjechał czarny samochód, a z niego wyskoczyła jasnowłosa. Prawie równocześnie z samochodu wyszedł wysoki pan w garniturze i skierował się do bagażnika. Po chwili wyjął z niego sporą walizkę i podał ją dziewczynie.
- Poradzi sobie pani? - zapytał wysoki mężczyzna.
- Oczywiście, bardzo dziękuję. Pani Gewen powinna przelać pieniądze panu dzisiaj wieczorem - uśmiechnęła się.
- Rozumiem, miłego pobytu - mężczyzna ukłonił się lekko i wsiadł do samochodu, po czym odjechał.
Rossie skierowała się z walizką w strone szkoły i weszła do niej. Zatrzymała się i rozejrzała na boki.
- Uhm, początki są zawsze trudne - zaśmiała się pod nosem.
<Znajdzie się jakis ktosiek?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz