~*~ 3 dni później ~*~
Medusa wypuściła mnie dość szybko , tak samo jak Izayę . Mogłam już chodzić na lekcje , ale dalej musiałam ograniczać ruch .
Po zajęciach wybrałam się do parku . Usiadłam na ławce i ze spokojem obserwowałam ptaki siedzące na drzewie . Wiatr całkowicie poplątał moje włosy i czerwony szalik schludnie uwiązany na szyi . Zamknęłam oczy . Z uśmiechem wdychałam czyste powietrze .
- Mikasa ! - Ciszę przerwał krzyk dochodzący z oddali .
- Tu jestem !
Z zarośli wyjrzała znajoma mi twarz.
- Izaya ? - Uśmiechnęłam się pod nosem .
- Co tu robisz ? Powinnaś leżeć .
- Daj spokój...Nie chcę leżeć , gdy za oknem jest tak pięknie !
- Ta...
Wyciągnęłam z torby książkę .
- Co to ? - Izaya podszedł do mnie .
- Książka .
- No , ale jaka ?
- "Miód, chociaż słodki, nadmiarem słodyczy tłumi apetyt i sprowadza mdłości; kochaj z umiarem" . - Zacytowałam .
- Hm...Szekspir .
- Ta...- Westchnęłam i ręką odgarnęłam kosmyk włosów za ucho . - Idziemy do miasta coś zjeść ?
- Medusa nie będzie zadowolona .
- Trudno . - Wstałam , zawiesiłam torbę na ramię i wolnym krokiem ruszyłam w stronę bramy .
< Izaya ? Khy . Internet wrócił o.o >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz