Tym razem naprawdę nie chciałam się jąkać ani rumienić. Nie przewidziałam jednak, że Toki będzie bez koszulki, co trochę mnie zawstydziło. Po chwili jednak ogarnęłam się i, wlepiając wzrok w podłogę, żeby mi było łatwiej, wyrzuciłam jednym tchem:
- Bo chyba nawet masz trochę racji..
- Czujesz się dobrze? - spytał szyderczo.
- Tak. Przemyślałam sobie to wszystko. Stwierdziłam... Powinnam zachować się inaczej, przepraszam...
Nie wiem, jakim cudem wytrzymałam i nie odpowiedziałam inaczej. Mój ton był jednak bardzo oficjalny, dumny i chłodny.
- Przyjmuję przeprosiny - powiedział równie oschle.
- To ja... no tego... chyba już sobie pójdę...
Tym razem nie wyszło tak jak powinno. Po prostu mnie onieśmielał, choć sama sobie nie potrafiłam się do tego przyznać. Nie podnosząc wzroku, zrobiłam krok w tył, ale chłopak mnie zatrzymał.
< Toki? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz