Alice z lekka zaskoczona rzuciła się chłopakowi na szyję. Sama kompletnie zapomniała o walentynkach, po co to komu? Jednak na prawdę jest miło żyć ze śwaidomością, że na ziemi istnieje osoba, której serce bije dla twojego. Co prawda, dziewczyna podejrzewala, że coś się dzieje, gdy Medusa uparcie chciał ją przebadać. Myślała, że chodzi o jej widoczne siniaki na zgrabnych nóżkach, czy coś takiego, ale jej intuicja ją zawiodła. Typowe.
Po chwili Alice oderwała się od Ciela i zarumieniona delikatnie chwyciła jego dłoń:
- To bardzo miłe, nie musiałeś tego robić, wystarczy mi sama twoja obecność - uśmiechnęła się wręcz uroczo.
- Ale chciałem sprawić ci przyjemność, nie? To jest ważne - pocałował jasnowłosą w policzek, a ta cała w skowronkach przeniosła po chwili usteczka w stronę jego warg. Pocałunek długi i co prawda przyjemny zakończyła Alice, bowiem tyle powietrza w płucach nie miała. Z lekkim grymasem spojrzała na niego:
- Wybacz, nie umiem na długo wstrzymać oddechu - zaśmiała się.
<Ciel? ^-^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz