Alice szła powoli korytarzem, mając nadzieję, że nie zostanie zauważona.
W dłoniach niosła duże czarne pudło z kilkoma otworami. Było jej
niemiłosiernie zimno, bo wróciła z podwórka, a była ubrana zaledwie w
zwyczajny podkoszulek i spódnicę. Był taki moment, że prawie upuścła
drogocenne pudełko, jednak ci na górze mają ją w opiece. Zawartość
pudełka? Typowa dla Alice. MOżna się było tego spodziewać.
Na krótą chwilę przykucnęła i uchyliła delikatnie pudełko, by jego
zawartość czasem nigdzie nie uciekła. Oczom dziewczyny ukazała się biała
kulka, królik rzecz jasna. Żywy oczywiście. Alice nie była pewna, czy w
akademii można przetrzymywać zwierzęta, więc chciała zrobić wszystko po
cichu, bez wiedzy innych. Westchnęła z ulgą, widząc, że z jej
przyjacielem jest wszystko okej i się podniosła. W dalszym ciągu szła
przed siebie, jednak usłyszałą szepty i się nieco zaniepokoiła.
Poddenerwowana szła dalej naprzód, a pudełko przycisnęła bardziej do
siebie.
- Jezus Maria - szepnęła do siebie i zmarszycła brwi, nadal się nie zatrzymując.
<Dziewczyny? ^-^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz