Medusa opatrzyła moją ranę i dała kilka zaleceń typu " zero chodzenia , biegania , walczenia " . Po tym dodała tylko , że ja i Izaya zostaniemy przez jaki czas w gabinecie na obserwacji . Nie mogliśmy nawet zaprotestować . W sumie ucieszyłam się , że będę mogła na spokojnie porozmawiać z Izayą , lecz nie wiedziałam jak powiedzieć mu o moich planach ...
*
Nie mogłam zasnąć całą noc . Siedziałam na łóżku i bezmyślnie wpatrywałam się w okno . W pokoju panował mrok .
- Śpisz ...?- Ciszę przerwał szept Izayi .
- Nie...A Ty ?
- Też nie .
- Um...Izaya, bo ja chcę abyś wiedział , że...Dalej myślę o odejściu z akademii...
- Mówiłem ci już , że jesteśmy drużyną , a w drużynie trzeba sobie pomagać i ...
- Kocham Cię . - Przerwałam mu.- I dlatego chcę odejść .
- Nie rozumiem cię ,Mikaso .
- Nie chcę , aby ktoś jeszcze cierpiał z mojej winy !
- Przestań tak mówić .
- Nie . Dobrze wiesz , że oni mogą tu wrócić i co wtedy ? Znów będziesz z nimi walczył ?! Ja na to nie pozwolę !
- Ale jeśli odejdziesz , będziesz zupełnie sama . Nie dasz rady ich pokonać .
- Zawsze można spróbować . - Szepnęłam .
< Izaya ? Brak weny T.T >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz