8 lutego 2014

Od Alex

Wracałam z biblioteki rozmyślając nad tą adegdotą zwaną życiem. Ciepłe promienie wiosennego słońca bezwładnie opadały na moje włosy, dodając im nieziemskiego blasku. 'Nareszcie wiosna !' pomyślałam. Szłam przez rozświetlony korytarz. Podążałam do mojego przytulnego pokoju. Już nawet wiedziałam co pierwsze przeczytam. Najpierw obczaję całą serię Władcy Pierścieni, potem luknę jakiś horror i... hmm... poczytam jakąś mangę! Skręciąłm w hol prowadzący do mojego pokoju. Wyciągnęłam klucz, włożyłam do zamka i przekręciłam, tym samym otworzyłam drzwi. Walnęłam na łóżko, i przejrzałam czy mam wszystkie książki. Władca... był, kilka horrorów wcześniej wyporzyczonych są, a mangę... to się potem coś załatwi. Chociaż wszystko było, miałam nieodparte wrażenie że czegoś mi brakuje. Rozejrzałam się wokół siebie. Wszystko było. Dziwne. Otworzyłam pierwszą książkę i zaczęłam czytać. Po paru minutach rozżalona stwierdziłam że jakoś niemam ochoty na czytanie. Rzadko się tak czułam. No, jak nie czytanie to może porysuje ? Ogarnęłam wzrokiem potencjalne miejsca gdzie może być szkicownik. Zero. Wstałam i zaczęłam szperać po pokoju, wywalać ciuchy, przewracać meble itp. ale zeszytu nie znalazłam. Normalnie taki pech ! A tak się fajnie zapowiadało. Wyszłam na korytarz i poszłam szukać szkicownika w bibliotece. Był podpisany więc jak ktoś go znalazł to raczej powinien się domyślić gdzie go oddać. Byłam już blisko biblioteki gdy usłyszałam czyjeś kroki. Postanowiłam wykorzystać moją niedawno nabytą umiejętność. Stałam się niewidzialna ! Midoria mnie tego zauczyła. Wytęrzyłam słuch i czekałam na ktosia.
< Ktosiu ? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz