Alice było niezmiernie
miło. Bardzo cieszyła się z podarunku. Miała ochotę wyściskać chłopaka,
jednak nie zrobiła tego, bo był dosyć mocno poobijany.
- Jeszcze raz bardzo dziękuję. To miłe z twojej strony - uśmiechnęła się.
- Przestań już
dziękować,wystarczy - odpowiedział jej uśmiechem. Alice była z siebie
dumna. Udało jej się nieco rozweselić Ciela. Uśmiechał się bez przymusu i
presji z jej strony, a trzeba jej przyznać, że była uparta. To dla niej
duże osiągnięcie. Ostatni raz przejechała palcem po biżuterii i usiadła
obok Ciela, wpatrywałą się w niego:
- Myślę, że tak - podniósł się, jednak widać było widać, że robi to z wyraźnym grymasem.
- Czekaj, pomogę ci - poderwała się szybko.
- Nie mu...- nie zdążył powiedzieć, bo dziewczyna szybko wzięła go pod ramię. Uśmiechnął się lekko.
- Mogłabyś mi pomóc dostaź się do mojego pokoju?
-Już się robi - ruszyli równym krokiem.
- A tak ogółem... jak się
czujesz? Bardzo cię boli? - przeciągnęła się i zdmuchnęła niesforny
kosmyk jasnych włosów z twarzy. Bała się, że chłopak cierpi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz