28 lutego 2014

Od Izayi CD Mikasy

Szliśmy w milczeniu i wolnym krokiem. Złapałem rękę dziewczyny i trzymałem. Ciszę przerwała Mikasa.
- Czego chciał dyrek?
- Nic takiego - odparłem wymijająco.
- Nic? A może jednak, coś? - powiedziała Z lekkim rozbawieniem dziewczyny.
- Skarcił mnie jedynie za to, że dwa tygodnie po jakże ciężkich obrażeniach wyruszyliśmy na misję.
- A czemu tylko ciebie skarcił?
- Nie wiem. Chyba uważa, że władający jest odpowiedzialny za poczynania drużyny.
Uśmiechnąłem się. Odkąd spotkałem Mikasę bardzo się zmieniłem. Zwykle - gdy mieszkałem jeszcze w Tokio - urywałem się z lekcji i byłem dobrym informatorem dla różnego typu gangów. Rodzice mną się nie interesowali - tylko młodszą siostrą. Odetchnąłem głęboko. Teraz było mi naprawdę dobrze - miałem przyjaciół, z którymi spędzałem cały dzień i dziewczynę - piękną i mądrą, jednak nieco upartą.
Uśmiechnąłem się pod nosem na wspomnienie mojego pierwszego spotkania z Mikasą.
- Izaya - odezwała się w pewnym momencie Mikasa. - Czy ty obchodzisz walentynki?
Uniosłem brwi.
- Nie za bardzo - spojrzałem na nią. Wydawała się nieco zawiedziona. Walentynki były dosyć dawno. - Jeżeli chcesz możemy z ich okazji gdzieś wyjść.
Dziewczyna spuściła nieco głowę. Nagle poczułem się winny.
- Wybacz, że się tym nie zainteresowałem - zacząłem przepraszająco. - To było jednak nieco egoistyczne z mojej strony - to, że ja ich nie obchodzę, nie oznacza, że ty też ich nie obchodzisz i masz z tego powodu cierpieć.
Mikasa spojrzała na mnie zdziwiona, po czym znów spuściła głowę. Otworzyłem usta by znów coś powiedzieć ale w jednym momencie mi się odechciało gdyż dziewczyna wymierzyła mi liścia w prawy policzek. Nie miałem do niej urazu zrozumiałem ją.
<Mikasa? ^^>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz