- Nie ma za co. - odpowiedziałam. - Nie wiedziała może pani żadnego zeszytu ? - zwróciłam się do bibliotekarki.
- Nie, złotko. Ale może sprawdź w "Rzeczach zgubionych" ?
- Zeszyt ? - zapytała Yuuko
- No, tak. Może rzeczywiście ktoś oddał szkicownik, ale wątpię bo był podpisany.
- Zawsze można sprawdzić - borówka uśmiechnęła się. Haha, zaśmiałam się w duchu. Nie wiem skąd ja mam ten zwyczaj nazywać ludzi owocami
- Oki. - ruszyłam w ślad za Yuuko - Do widzenia - zdążyłam rzucić przez ramię.
- Do widzenia dziewczynki - odpowiedziała mi bibliotekarka.
Szłyśmy tak w ciszy przez kilka następnych minut. Uch, jak ja nienawidziłam tej niezręcznej ciszy.
- A tak właściwie to gdzie znajdują się te "rzeczy zgubione" ? - zapytałam z nadzieją dalszej rozmowy.
- Obok gabinetu dyrektora. Jest tam...
- Ciiiiii !!! - idąc usłyszałam czyjeś kroki. Byłam na to wystarczająco mocno wyczulona.
- Co ?
- Ciiiii !!!!! Ktoś idzie, poczekaj...- i odruchowo stałam się niewidzialna. Mi mnie tak nauczyła.
- I co z tego ? - Borówce chyba się to nie podobało.
<UWAGA ! Robimy opowiadania we trójkę. Ktoś chętny ? Będziemy pisać na przemian. >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz