8 lutego 2014

Od Izayi CD Mikasy

Pobiegłem do dziewczyny. Rany paliły, ale nie zwracałem na nie uwagi. Wyciągnąłem finkę i zamierzyłem się na postać, ale ta rozpuściła się w powietrzu. Mikasa cały czas siedziała na podłodze a twarz zakrywała rękoma.
Wziąłem ją szybko na ręce i pobiegłem dalej korytarzem. Nie daleko przed wejściem do auli zatrzymałem się i postawiłem dziewczynę na nogi.
- Mikasa - spojrzałem jej w oczy. - To coś... To nie człowiek lub jego wysłannik. Jesteś szybsza ode mnie w bieganiu po mimo rany. Mam do ciebie prośbę - pobiegnij teraz i poinformuj, że na teren akademii wtargnął duch... Lub coś gorszego.
- A ty? - spytała dziewczyna; w oczach miała szklanki.
- Ja tu zostanę i go zatrzymam, przynajmniej przez jakiś czas.
- N-Nie zostawię cię! - zaprotestowała dziewczyna.
- Posłuchaj. Kocham cię, dobrze o tym wiesz, ale musimy dbać o bezpieczeństwo w akademii.
- To ty pobiegnij!
- I co? Zabije cię bez wahania lub zniknie wraz z tobą?! I co w tedy?
- Ale ciebie będzie musiał zabić tak czy siak. A mnie może przyprowadzić żywą.
- Zapewne i tak długo nie pociągnę.
- C-Co chcesz przez to powiedzieć? - dziewczyna była na skraju rozpaczy.
- Dźgnął mnie dwa razy. Mogę tam nie dobiec żywy. Proszę!
- N-Nie...
- Dla mnie!
Po korytarzu rozległ się demoniczny wręcz śmiech. Popatrzyłem się Mikasie w oczy. Po chwili wahania puściła się pędem do auli.
Ja zostałem stawiając czoła demonowi.
- Przepuść mnie - powiedziała postać 'materializując' się.
- Nie wiem czy mówiłem - Ale jeśli chcesz cokolwiek zrobić Mikasie musisz najpierw pokonać mnie.
Postać zaśmiała się szyderczo i ruszyła do ataku.
<Mikasa? Wybacz, że takie; brak weny T.T>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz