10 lutego 2014

Od Izayi CD Mikasy

Powoli otworzyłem oczy. Pierwszym co zobaczyłem był biały jak śnieg sufit. Od razu wiedziałem, że jestem u Medusy. Minęło troszkę czasu nim obraz mi się wyostrzył. Po chwili usłyszałem coś - były to krzyki...?
Powoli przekręciłem głowę lewo. Moim oczom ukazała się scena jak Medusa próbuje obudzić Mikasę. Po chwili oprzytomniałem.
Szybko usiadłem.
- Mika - chciałem krzyknąć, ale ból w brzuchu mi w tym przeszkodził.
- Izaya! Leż! - nakazała lekarka. Posłusznie się położyłem. Ale... co się stało?
Po chwili usłyszałem również głos Mikasy. Był nieco stłumiony. Spojrzałem na nią patrzyła na mnie nico nieprzytomnym spojrzeniem. Ale gdy ja się uśmiechnąłem otworzyła szerzej oczy w których pojawiły się szklanki.
- I-Izaya... - wydukała.
- Hej - powiedziałem.
- Ty głupku! Jak mogłeś mnie tak nastraszyć!? Wiesz jak się bałam!? Jesteś skończonym głupcem!
Uśmiechnąłem się. Doskonale ją rozumiałem.
- Spokojnie - powiedziałem. - Nieźle się wkopałem. A tak w ogóle to co się stało?
- Tak jak prosiłeś pobiegłam do auli. Gdy dyrektor się dowiedział, że walczysz z demonem ruszył ci na pomoc, a ja z nim. Przybyliśmy we właściwym momencie. Gdy dyrek pokonał go zanieśliśmy cię tu. Nie pamiętasz?
Pokręciłem przecząco głową.
- Ostatnie co pamiętam to jego atak po tym jak pobiegłaś. Walnął mnie w głowę, a reszta to jakieś niewyraźne przebłyski.
- I-Izaya... - Mikasie zaczęły po policzkach lecieć łzy. - Nie rób tak więcej... Proszę...
- Postaram się.
<Mikasa? Nie martw się; na razie nie mam zamiaru ginąć^^>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz