Nie wiedziałam, co dalej robić lub powiedzieć. To było takie... dziwne.
Zdałam sobie sprawę, że mamy zupełnie inne charaktery. Zaczęłam
zastanawiać się, jak umiejętnie wybrnąć z sytuacji, gdy przemierzaliśmy
szkolny dziedziniec. W końcu przemówiłam.
- Gdzie właściwie idziesz? - spytałam, podnosząc wzrok.
- Nie wiem - mruknął patrząc przed siebie.
- Aha. Bo ja idę z Tobą tylko dlatego, że... mam po drodze do ogrodu - wymyśliłam na szybko.
Nie odpowiedział, a ja byłam z siebie dumna. Mogłam dalej iść obok
niego, zanim wpadnę na coś lepszego, choć ogród był niedaleko.
Niespodziewanie chłopak przerwał ciszę.
< David? Nie mam weny >_< >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz