Podniosłam się do siadu , ale Izaya znów przycisnął mnie do łóżka .
- Huh ? - Spojrzałam na niego pytająco .
- Masz leżeć .
- Pf... Przesadzasz . -Przewróciłam oczami .
- A właśnie , że nie .
Odwróciłam głowę w stronę okna .
- Wiosna ... - Uśmiechnęłam się .
- Uhm...
- Nie lubię tej pory roku . - Wzdrygnęłam się lekko i wlepiłam wzrok w sufit .
- Serio ?
- Yhm..To znaczy .. Lubię wiosenną zieleń trawy , błękit nieba , śpiew ptaków , ale ... Moi rodzice zmarli o tej porze roku . - Oczy mi się zeszkliły . - Wybacz ... Zadręczam Cię moimi problemami ...
- Um .. Nic się nie stało .
Uśmiechnęłgm się i znów spojrzałam za okno .
- To ... Ja Cię zostawię samą .
- Izaya . - Złapałam go za rękę . - Zostań , proszę ... T-To znaczy ... Jeśli chcesz ...
Chłopak skinął lekko głową .
- Dziękuję Ci Izaya .
- Huh ? Za co ?
- Za to , że jesteś . - Zarumieniłam się lekko , po czym zamknęłam oczy i spróbowałam zasnąć .
Udało mi się to dosyć szybko . Chwilę później pojawiły się koszmary ... Krew , łzy , śmierć ... Moja śmierć ...
< Izaya ? Ah .. Wena mnie nie kocha T.T >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz