26 stycznia 2014

Od Alice

Alice wybiegła niczym strzała ze swojego pokoju, z którego po otwarciu drzwi wyleciała chmura dymu. Dziewczyna widocznie przestraszona udała się przed siebie. Całą aferę spowodował maleńki komar i sprey na owady, panicznie bała się owadów, zwłaszcza tych niemiłosiernie bzyczących.
Jakby nigdy nic otrzepała się i ruszyła w stronę drzwi wyjściowych z akademii. Była dosyć zamyślona, ale jednak ze sfer swojego umysłu wyciągnął ja upadek. Walnęła o coś, a właściwie o kogoś i upadła na pupę. Rozejrzała się i jej oczom ukazał się wysoki chłopak, a ona uśmiechnęła się na widok nowej osoby.
- Ja... przepraszam. Byłam zamyślona - podniosła się - nie potłukłam cię? - schowała ręce za siebie lekko speszona.

<David? B)>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz