22 stycznia 2014

Od Mi - Czarna Krew - koniec

Ostrożnie posuwałam się do przodu. Przystanęłam przed jednymi z zarośli; usłyszałam złowieszczy szelest.
Koniec tej zabawy, pomyślałam. Osunęłam bariery i rozchyliłam gąszcz splątanych krzewów.. Wszystko zaszło jednocześnie. Poczułam, że jakaś nieludzka siła odrzuca mnie do tyłu, a ja z trzaskiem ląduję na kamiennej posadzce, boleśnie raniąc plecy. Straciłam przytomność. Na szczęście natychmiast otworzyłam oczy.
Stał tam.
Demon był wilkiem. Ogromnym. Jego ciemna sierść błyszczała w zimnym blasku porannego słońca. Miał potężne łapy o grubości kolumn otaczających ogród, wysunął również zakrzywione pazury. Na czole potwora jaśniał pentagram. Z pyska wyposażonego w białe kły leciała ślina. Wpatrywał się we mnie swymi żółtymi ślepiami.
Ale ja pozostawałam niewzruszona. Spodziewałam się tego. Gdy zebrałam siły, powstałam. Nie dosięgałam do jego brody. Po raz kolejny cicho przeklęłam swój wzrost. Nie miałam jednak czasu na rozważania. Zaatakowałam. Za pierwszym ciosem zraniłam go dotkliwie w nogę. Demon jednak nawet nie jęknął. Błyskawicznie odpowiedział, wyciągając łapę. Ledwo zdołałam mu umknąć, chowając głowę. Taka właśnie wymiana panowała przez kolejne chwile... Nikt z nas nie ustępował. Robiłam uniki, próbowałam sztuczek, ale na nic. Zaczęłam coraz bardziej się męczyć, w przeciwieństwie do niego.
Wykorzystał to. Udało mu się odrzucić mnie kilka metrów w tył. Czułam gorącą krew spływającą po mych nogach... Jęknęłam.
Wilk podszedł do mnie i złapał zębami klingę miecza, uważając, że jest to mój partner. I wtedy zrobiłam coś szalonego.
Ostatnim wysiłkiem podniosłam się, wbijając broń w gardło potwora, trzymając dłoń w jego paszczy...
Był martwy.
Wyciągnęłam klingę. W innym przypadku cieszyłabym się zwycięstwem, ale teraz byłam zbyt słaba.
Chwiejnym krokiem powróciłam do szkoły. Wszyscy mnie podziwiali i gratulowali. Ja odpowiadałam skinieniem głowy.
Nie chciałam pójść po pomoc. Zamiast tego poszłam w stronę pokoju, owijając talię i nogi czarnym bandażem.
Stwierdziłam, że nie pojawię się na zajęciach tego dnia.
-Koniec zabawy -szepnęłam sama do siebie.
Na koniec otarłam miecz z krwi... Czarnej Krwi.
Jak gdyby nigdy nic, zeszłam do stołówki i poprosiłam o herbatę.
< koniec >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz