21 stycznia 2014

Od Alex CD Midorii

Wysiadłam z taksówki. Stanęłam przed ogromnym i okazałym budynkiem.
- Płacisz czy mam jechać z twoim bagażem !? - krzyknął za mną taksówkarz. Wzięłam torebkę i wyciągnęłam z niej portfel. Zapłaciłam po czym czekałam aż mężczyzna wyciągnie mój bagaż, ale on tylko kiwnął głową i zrobił kwaśną minę jakby połykał właśnie cytrynę. Koniec końców, sama uporałam się z wielgachną walizą.
Znalazłam się przed jekims dziwacznym budynkiem. Podeszłam i popchnęłam mosiężne drzwi. Nie mam zielonago pojęcia co to jest - pomyślałam - ale wszystko jest lepsze niż... Chicago - na samą myśl o wstrętnym mieście ciarki mnie przeszły od stóp do głowy. Czas wnieść puchar - mruknęłam pod nosem. Przekroczyłam próg budynku. To miejsce przeszło moje oczekiwania. Było tak...przytulnie i...zadbanie. Chociaż na w środku nie było widać żywej duszy to i tak było zajebiście ! Ułożyłam sobie krótki plan: poszukam właściciela, zapytam o jakąkolwiek prace i pójdę spać. Nie wie gdzie... ale... na pewno coś się wymyśli. Pobłądziłam jeszcze trochę po korytarzach aż usłyszałam jakiś kroki. Osobnik idący w moją stronę był niski i bardzi lekki. Usłyszałam to z jego stylu chodzenia. 'Tylko nie zamieniaj sie w nic, Alex pilnuj się ! Opanowanie... Spokój...' - Powtarzałam sobie w myślach. Osoba idąca była coraz bliżej, jakieś 10 metrów ode mnie. Od spotkania z nią dzielił mnie tylko zakręt. Przeszłam i .... NIC!!!! Nikogo nie było ! ' Słuch mnie jeszcze nigdy nie zawiódł....' Znowu usłyszałam kroki ' A jednak' pomyślałam. Skupiłam się iii... szybkim energicznym ruchem spróbowałam złapać za gardło ktosia stojącego przede mną.

<Midorii ? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz