24 stycznia 2014

Od Izayi CD Mikasy

Uśmiechnąłem się, ale dziewczyna w mroku i gąszczu spadających płatków widziała jedynie mą sylwetkę; nie mogła zauważyć uśmiechu. Podszedłem do Mikasy.
- Co tu robisz? - spytałem spokojnie.
- Nie mogłam spać. Poszłam się przewietrzyć.
- W koszuli nocnej? W mroźną noc? Dostaniesz jeszcze zapalenia płuc i co w tedy...?
- N-nie dostane-ę.
Dziewczynie głos się załamał, a zęby kilka razy stuknęły o siebie. Wypuściłem z płuc gwałtownie powietrze co spowodowało powstanie obłoczku pary przy mojej głowie. Zdjąłem swoją kurtkę i założyłem na ramiona Mikasy.
- Lepiej wracajmy - powiedziałem, a dziewczyna skinęła lekko głową. Wziąłem ją za rękę. Wtem dziewczyna zapytała:
- Izaya; a ty co tu robiłeś?
Było mi nieco głupio ją okłamać więc powiedziałem prawdę:
- Uznasz mnie za świra i wariata. Rozmawiałem z księżycem.
- Z... Księżycem? - Mikasa nie próbowała ukrywać zdziwienia.
- Mówiłem, że uznasz mnie za świra. Jak byłem młodszy często to robiłem... Ale niestety. Ostatnio nie miałem na to czasu. Księżyc chyba się obraził bo nie chciał odpowiedzieć.
Dalszą drogę milczeliśmy.
Taak - pomyślałem. - Mikasa ma cię za kompletnego pajaca i idiotę, Izaya.
Odprowadziłem dziewczynę pod drzwi dziewczęcego akademiku. Jako, żem chłopak nie wchodziłem tam. Dopóki nie byłem pewny, że Mikasa wróciła do pokoju nie poszedłem stamtąd.
Gdy byłem w drodze do mojego pokoju przypomniałem sobie o kurtce.
Trudno - pomyślałem. - Jutro mi ją odda.
<Mikasa, jeśli chcesz? ^^>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz