Yuuko zwiała do pokoju. - Boże jak zawsze tak sama bez użalania się i nigdy mnie nic nie boli...- wzdychałem, i odchodziłem powoli do swojego pokoju gdy nagle usłyszałem krzyk. Dochodził z akademika dziewcząt i tak jak myślałem z pokoju mojej drogiej mistrzyni. Zapukałem ale nikt nie odpowiedział. Zapukałem drugi to samo, więc zapukałem trzeci i dalej nic. Wkurzyłem się i próbowałem sam otworzyć drzwi, ale nasza kochana yuuko się zamkła - Niech Cię...- powiedziałem pod nosem zirytowany. W końcu wziołem wkurzony wyważyłem te cholerne drzwi. I co zastałem? Yuuko leżąca na podłodze w kałuży krwi. Tak się kończy jak szybko i bez pomocy ona wszystko chce. Znowu wzdychałem i zabrałem ją do pokoju Medusy którą najpierw mnie opieprzyła co ona wyrabia, a potem wzieła się za nią. Yuuko znowu leżała nieprzytomna. Wyszedłem z pokoju Medusy na korytarz patrząc w okno na zaśnieżony ogród.
- Soul - wezwała mnie medusa
- Tak? - obróciłem się w stronę kobiety
- To była świeża rana, nie ta co była przed wyjściem. ktoś ją znowu napadł i dźgnoł w ranne miejsce. - odparła Medusa. Stałem jak słup soli, całkowicie sparaliżowany po chwili zdenerwowany odparłem
-ŻE CO DO CHOLERY?! - Wykrzykłem, Medusa próbowała mnie uspokoić ale wybuchłem nie wytrzymałem już...
< Yuuko? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz