Gdy szliśmy przez park dziewczyna nagle straciła równowagę. Szybko
złapałem ją za ręce i pociągnąłem ku sobie. Nasze oczy były teraz
bardzo blisko siebie.
- U-uważaj, Mikasa na lód - powiedziałem po chwili niezręcznego wpatrywania się w czarne oczy dziewczyny.
Mikasa szybko się cofnęła, a wzrok wbiła w ziemię.
- Nic mi nie jest - stwierdziła dziewczyna cały czas patrząc na ziemię.
Zapadła cisza. Nienawidziłem takich chwil.
- A po co wzięłaś mnie do parku? - spytałem w końcu.
- Chciałam ci coś powiedzieć.
Spojrzałem z ciekawością na Mikasę.
<Mikasa? Brak weny... >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz