Po wypiciu kubka parującej herbaty, zdecydowałam się pójść do ogrodu z nadzieją, że nikogo tam nie będzie. Byłam ubrana tylko w swój mundurek, dlatego gdy wyszłam na zewnątrz, poczułam przenikliwy chłód. Mimo zimna postanowiłam iść dalej. Zauważyłam ławkę, na której chciałam usiaść, ale... ktoś już ją zajmował. Miałam pewną przewagę; ten ktoś siedział, więc nie przewyższał mnie wzrostem. Niewiele myśląc, opadłam na ławkę po czym odwróciłam głowę w jego stronę.
-Jak śmiesz tutaj siedzieć? -odezwałam się.
Chłopak o błękitnych włosach spojrzał na mnie z rozbawieniem, przerywając nucenie jakiejś piosenki.
-To ławka. Każdy może tutaj siedzieć.
-Aale... Rozkazuję Ci stąd odejść -wstałam i przytupnęłam, zbyt teatralnie, lecz ja tego nie dostrzegłam.
-Naprawdę? -spytał.
Również wstał, na moją niekorzyść okazał się wyższy o jakieś 30 cm.
-Ależ oczywiście!
Ulepiłam ze śniegu śnieżkę i zanim zdążył odpowiedzieć, trafiłam go w ramię. Jednocześnie rzucając pośliznęłam się na śliskim podłożu, upadając z piskiem.
< Ai? ;w; >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz