21 stycznia 2014

Od Midorii

Powolnym, majestatycznym krokiem kierowałam się w stronę akademii. Powiewała za mną zbyt duża peleryna. Bezceremonialnie pchnęłam drzwi
szkoły. Wzięłam w recepcji klucz do najodleglejszego pokoju, po czym rozpoczęłam wędrówkę po schodach.
Nikogo nie spotkałam. A szkoda... Już dawno nie zatopiłam klingi w ciele przeciwnika. Wiedziałam, że uczniowie są moimi sprzymierzeńcami, ale nie miałam zamiaru wchodzić z nikim w sojusze.
Przechodząc przez kolejny długi korytarz, spostrzegłam, że z zakrętu wyłania się wysoki, jak dla mnie człowiek.
Dumnie zadarłam głowę i stałam się niewidzialna, chcąc go zaskoczyć.
<ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz