- Ał ... - Syknęłam i spojrzałam na chłopaka , który właśnie na mnie wpadł .
- Uh ... Przepraszam ! Nic Ci nie jest ?
- Nic ... - Obdarzyłam go zimnych spojrzeniem .
- Jeszcze raz przepraszam ...
- Daj spokój .... Tylko na mnie wpadłeś , a zachowujesz się jakbyś mi pół rodziny wybił . - Podniosłam delikatnie kącik ust .
- Jestem Izaya ...
- Mikasa . - Skinęłam głową i podeszłam do korkowej tablicy . - Eh ...
- To są ...
- Misje . Wiem . - Przerwałam mu i odeszłam kilka kroków .
- Czekaj ! Czy Ty ...
- Nie , nie jestem Kosą . - Znów mu przerwałam .
- Ty czytasz w myślach , czy jak ?!
- Nie ... Jesteś przewidywalny . I tyle . - Uśmiechnęłam się ironicznie .
- Ah tak ?! Ty za to .... Ty za to ...
- Nic nie wymyślisz ? Serio ... ? - Zaśmiałam się .
- Pff .... Coś w końcu wymyślę . - Chłopak wystawił język .
- Jasneee ....
- W każdym razie ... Wiesz gdzie znajdę jakąś Kosę ?
- Nie . Sama jestem tu ... ' Świerzą Krwią ' .
- Yhym ... - Chłopak spuścił głowę i zamyślił się nad czymś .
- Nie stój na środku korytarza , bo ktoś na Ciebie wpadnie i będziesz płakał ... - Uśmiechnęłam się delikatnie i usiadłam na parapecie .
< Izaya ? Z góry przepraszam , że odpisuję tak późno >.< >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz