20 stycznia 2014

Od Luny

Pierwszy dzień.
Tak, te zawsze sa najtrudniejsze, ale cóż. Postanowiłam przyjąć go z uśmiechem jak każdy inny dzień.
Już byłam rozpakowana i w ogóle ogarnieta. Jeszcze przed wyjściem z pokoju poprawiłam spinki na włosach, strzepnęlam spudniczkę i e wuala.
~*Aby cos osiągnąć potrzebuje broni*~ myslałam chwytając za klamkę ~*Na razie jestem "bezbronna"*~ Zaśmiałam się ~*To brzmi dziwnie jesli mówimy o mnie, ale miejsza, nic na siłę, słaba nie jestem*~
Wybiegłam z pokoju by troche pozwiedzać, korzystac trzeba, tym bardziej, że nastepnego dnia już muszę być obecna na zajęciach.
- To gdzie by tu najpierw... - zamyśliłam się spoglądając na karteczkę z "mapką".
- Może na lekcje - uslyszałam głos za sobą, obróciłam sie gwałtownie. Przede mną teraz stał wysoki, czarnowłosy chłopak. Usmiechnęłam się zawadiacko.
- Jeszcze nie dzisiaj - oświadczyłam - a ty nie powinieneś być na lekcji...? - spytałam.
- Może tak, a może nie, nowa? - zmienił szybko temat. ~*Chyba byłby z niego niezły przeciwnik*~zmierzyłam go wzrokiem ~*nie no opanuj się dziewczyno..*~
- Tak, jestem Luna - oświadczyłam - a ty zerwałeś się z lekcji o ilę sie nie mylę, panie....?

<Izaya?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz